Niunio, Małe BMW... od roku mieszka w mojej łazience
28-10-2011
Tak naprawdę wołam na niego Niuniuś.
BMW - to imię "chrzestne", nadane przez Redakcję Koty.pl - bo jest czarny, szybki i - kot exclusive - może zostać adoptowany tylko do domu, gdzie będzie sam jeden albo z drugim takim jak on - kotkiem-nosicielem FIV ( choć nie wiadomo, jak zareaguje na drugiego kota - zawsze był jedynakiem).
Liczy dopiero 4 lata, jest piękny i czarny - tak czarny i piękny jak tylko czarny kot być potrafi.
Posiada dokumentację leczenia, bezbłędnie korzysta z kuwety. Jest spokojny i przymilny. Przyjaciel wszystkich ludzi.
Z bólem serca muszę przyznać, że znam jego poprzednich opiekunów mieszkających po sąsiedzku... Kotek zawsze był wypuszczony na dwór, karmiony, czasami głaskany i tyle...
Kiedy poważnie zachorował, przyszedł do mnie.
Zawiozłam go do weta, okazało się, że ma zapalenie trzustki. Jeździłam z nim na leczenie co 2 dni. Kiedy wyzdrowiał, chciałam go przygarnąć, ale ówcześni opiekunowi zapewnili mnie, że będą się bardziej o niego troszczyć. Niestety, uwierzyłam im...
Rok temu wychodząc do pracy, znalazłam kotka pod swoimi drzwiami, nie miał siły nawet wstać, leżał na wycieraczce... kiedy otworzyłam drzwi, wczołgał się do przedpokoju. Zawiozłam go do weta. Codziennie jeździliśmy na kroplówki, ponieważ kotek był odwodniony, miał rany po bójkach z innymi kotami na całym ciele, zaropiałą ogromną ranę na ogonie, świerzb w uszach itd. Jego stan był tragiczny. Po tygodniu wykonano mu wszystkie badania i to był szok! Kiedy zadzwonił wet i powiedział, że kotek jest nosicielem FIV, długo płakałam, nad swoją głupotą, ponieważ uwierzyłam poprzednim właścielom... nad tym biednym kociakiem, który już raz przyszedł po pomoc...a ja go zawiodłam...
Kotek został przeniesiony do łazienki, ponieważ mam jeden pokój tylko i dwa swoje, zdrowe koty.
(kot nosiciel FIV, musi być albo kocim jedynakiem, albo mieszkać z drugim kotem - też nosicielem FIV. Zdrowe koty mogą - choć nie muszą - zarazić się wirusem).
Po kilku m-cach rany się zagoiły, świerzb został wyleczony, na ogonku zaczęła rosnąć sierść.
Kotek jest bardzo uczuciowy, szybko nauczył się korzystania z krytej kuwety, jest bardzo grzeczny i posłuszny, uwielbia się bawić i przytulać ale mała łazienka nie jest dobrym miejscem dla niego. Serce mi pęka, kiedy wychodzę z łazienki a on przeraźliwie miauczy, aby go wypuścić...
Kotek jest pod kontrolą weta, który był zdziwiony, jak szybko zaczął zdrowieć, bo nie dawał mu szans na dłuższe życie. Teraz jest inaczej, powiedział, że kotek jest w bardzo dobrej kondycji, choroba nie postępuje, przed nim jeszcze parę lat życia, bo jednak jego układ odpornościowy nadal walczy.
A poprzedni właściciele? Kiedy dowiedzieli się o chorobie, nic nie powiedzieli, po tylu m-cach nikt nawet nie zapytał, czy jeszcze żyje...
Dawałam już masę ogloszeń z prośbą o adopcję, ale brak odzewu. Wiem, że nie każdy zdecydowałby się na adopcję takiego kota... Wierzę, że przy Państwa pomocy znajdzie się choć jedna osoba, która zechce mu dać ciepły, kochający dom, bo choć pokochałam całym sercem tego kota widzę, że męczy się ciasnej łazience...
Zasługuje na lepsze życie, po tym wszystkim co przeszedł... a mimo to pozostał nadal bardzo czułym, kochającym stworzonkiem, który dla swojego opiekuna zrobiłby wszystko...
Moje BMW ma ok 4 lat. Na dzień dzisiejszy wszystkie wcześniejsze dolegliwości (świerzb, otwarta zaropiała rana, wyłysienie ogona, zapalenie spojówki) zostały wyleczone. Jako iż jest niestety nosicielem wirusa FIV potrzebne są wizyty kontrolne u lekarza co 4 m-ce. Wirus ten nie zaraża ludzi ani psów ani innych zwierząt - tylko może zarazić koty.
Oczywiście, gdyby znalazł się nowy opiekun, przekażę pełną dokumentację leczenia.
Niuniuś potrzebuje domu, gdzie nie będzie narażony na przeziębienia (np. częste wietrzenie mieszkania), ponieważ jego układ odpornościowy jest upośledzony. Ok m-ca temu przeszedł przeziębienie, ale w zaledwie kilka dni (dostawał antybiotyk) wyzdrowiał i oceną weta jego system odpornościowy nadal walczy i jest w całkiem dobrym stanie.
Ideałem byłby dom niewychodzący bez kotów i malutkich dzieci.
Z moimi kotami nie ma styczności, jedynie z psami (shih tzu), które lubi, bo ociera się o nie...
Jeżeli chodzi o małe dzieci - on potrzebuje spokoju, dlatego dzieci tak - jeśli starsze. Do obcych ludzi jest badzo przyjacielski, uwielbia gdy się do niego mówi, głaszcze. Przy wizytach mojego 10-letniego chrześniaka jest spokojny, zaczepia i zachęca do zabawy.
Mieszkamy w domku w Warszawie, i tutaj w wakacje wyprowadzałam go na szelkach na spacery, oczywiście wtedy gdy było ciepło. Reaguje na proste komendy np."NIE WOLNO". Reaguje na imię NIUNIO. Jest dosyć gadatliwy, kiedy się do niego mówi, zawsze "odpowiada" ;) Musi również dostawać lepsze jedzenie (karma ze średniej i wyższej półki, brązowa, nie kolorowe marketówki). Ja karmię go Royalem, lubi również saszetki np. sheby i kocie przysmaki. W wyprawce kotuś dostanie krytą kuwetę i transporter.
Przede wszystkim jednak kotuś potrzebuje odpowiedzialnego opiekuna, który będzie zdawał sobie sprawę, iż jest to kot chory na nieuleczalną chorobę i nie da się określić dokładnie, ile będzie jeszcze żył... W domu, gdzie będzie otoczony spokojem, gdzie będzie się dbało o niego, może dożyć sędziwego wieku, ale przy tej chorobie np. zapalenie płuc może być dla niego śmiertelne.
Od redakcji:
Każdy rok jest jak dar - i dla Kota i dla Jego Opiekuna. Kocie kochające popękane serce potrafi obdarzyć człowieka najpiękniejszym darem - ciepła, przyjaźni i miłości.
Kibicujemy gorąco Niuniowi - trzymamy kciuki za dom.
"Moje Małe BMW ma na imię Niunio, i przychodzi zawsze, kiedy go zawołam" - takiego sloganu nie znajdziecie w reklamach - wierzymy, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł pochwalić się podobnymi słowami przed znajomymi - ktoś, kto wypuści Niunia z łazienki na pokoje. I wpuści do swojego serca.
To nie miała być smutna historia. Ale pogodna jak sam Niuniuś.
W sprawie adopcji Niuniusia vel BMW prosimy kontaktować się z tymczasową opiekunką:
Gosia:















