| Autor | Wiadomość |
|---|---|
| Gość |
Kocięta zostały urodzone poza hodowlą MAYBACH a dokładnie w Sulejówku, w prywatnym domu Państwa Zalewskich. To oni są prawowitymi właścicielami kociąt jak i kotki OFELII. Jeżeli to prawda, to proszę mi wytłumaczyć, Panie Zalewski, jak to się stało, że oddaliście Państwo (dobrowolnie) kotkę wraz z kociętami Pani Bukowskiej. Gdyby te koty były naprawdę Waszą własnością, żadnym argumentem, ani podstępem Pani Bukowska nie byłaby w stanie zmusić Was do wydania tych kotów. A jeśli bez problemu wyniosła je z Państwa domu, pod waszą obecność i za Waszą zgodą, to chyba jednak miała do nich prawo, nieprawdaż? |
|
123 Gość |
pani Bukowska to kłamczucha!!!! dorabia się kosztem innych,opisuje głupoty i rzeczy niestworzone , wiem jak karmione były kotki i rodzice, jak koty się urodziły to pierwszej nocy nie spała tylko była przy nich, dziwnym trafem p.Bukowska już wcześniej ludziom odbierała koty bo jak twierdziła też "były zaniedbane", a do tego nie odbiera telefonów od p. Zalewskiej i okłamała że zmieniła miejsce zamieszkania a wcale tak nie jest, mieszka tam gdzie do tej pory i boi się własnego cienia bo jak podesłano jej klienta po kociaka to nawet nie wpuściła do mieszkania
P. BUKOWSKA=OSZUSTKA , DYBIE NA KRZYWDZIE INNYCH |
|
P. Gość |
zapoznalam sie i z tekstem zamieszczonym na stronie i z tym co napisal tutaj Pan Zalwski , oraz jak mniemam przyjacele i rodzi mi sie w glowie kilka pytan. Ad.1 Przyjaciół to Jola miała i mieć będzie. A to, że w danym momencie nie mogli zabrać kotków jest proste do wyjaśnienia: Jak się ma w domu kilka kotów i dodatkowo kilka psów to ciężko oswoić np. Owczarka niemieckiego z nową kotką i to jeszcze z kociętami (!) No, ale widać niektórzy wolą oskarżać niż myśleć.... Ad.3 Kwestia zaufania-a Jola już nie raz dostała po d... za swoje zaufanie Ad.5 Przytaczanie kogoś z imienia i nazwiska w sposób publiczny jest złamaniem ustawy o ochronie danych osobowych i podlega karze pozbawienia wolności - proszę sobie przemyśleć swoje postępowanie. Co do stwierdzeń, że ma się znajomego weta itd. to jest to pomówienie i można domagać się z tego tytułu zadośćuczynienia (odsyłam do Kodeksu Cywilnego) A to kto napisał poszczegolne wątki można spokojnie ustalić :) Ludzie zważajcie na słowa. Tyle w temacie. Amen :) |
|
GOŚĆ:) Gość |
Mój drogi przedmówco, \"wyjąłeś\" mi te słowa z ust, więc nie będę się powtarzać. Nie rozumiem tylko jednego: po co zabierają głos osoby, które nie maja bladego pojęcia o sprawie?
Gość, który podpisał się \"kilka pytań\", który określa sie mianem hodowcy ponieważ odchował już kilka miotów powinien zastanowić się zanim coś napisze! Jeżeli posiada kilka komórek w mózgu to niech je ruszy i błyśnie intelektem. A tak na marginesie, nie jeden DUMNIE zwany hodowcą nie posiada takiej wiedzy jak właścielka kocurów, nie mówiąc o miłości i oddaniu jakimi darzy zwierzęta. Ludzie jak nie macie pojęcia na temat sprawy, to nie zajmujcie się nie swoimi rzeczami, a jak potrzebujecie trochę adrenaliny to włączcie sobie jakiś triller!!! Jesteś totalnie żałosny gościu \"kilka pytań\"! |
|
... Gość |
Nie wiem w czym dokładnie kłopot - właścicielka hodowli napisała wszystko o tym wątku na stronie hodowli. Poza tym, pseudo hodowlą nie nazywa się hodowli, która ma zwierzęta rodowodowe i z odpowiednimi papierami (tj. reproduktor i kotka hodowlana). Pseudo hodowla to taka ''hodowla'', gdzie nie ma zwierząt rodowodowyh (w typie rasy) i bez papierów. Zarówno w hodowli, jak i w pseudo hodowli koty (bo to o nich mowa) mogą mieć świetne warunki, jak i okropne warunki. |
|
AM Gość |
To i ja coś napiszę, nie chciałam się w to mieszać, ale ponieważ Szanowna Pani-"kilka pytań" była uprzejma wyraźnie wywołać mnie z imienia i nazwiska - sama pozostając anonimową - co moim zdaniem jest mało kulturalne, więc odpowiem na jej kilka pytań.
Jeżeli Szanowna Pani jest na tyle odważna, żeby rzucać na forum publicznym moimi danymi to proszę się nie bać podać także swoich personaliów. Cała sprawa rozgrywa się poza mną, więc nie zamierzam się wdawać w szczegóły. Zostałam poproszona tylko i wyłącznie o pomoc przy odebraniu miotu i byłam tam tylko raz zobaczyć koty zaraz po porodzie, więc dziwi mnie personalne wciąganie mnie w całe to pranie brudów. zapoznalam sie i z tekstem zamieszczonym na stronie i z tym co napisal tutaj Pan Zalwski , oraz jak mniemam przyjacele i rodzi mi sie w glowie kilka pytan. Zarowno Pan Artur ani jego mama nie byli zainteresowani hodowla, krycie - to pomysl a wrecz namowa hodwczyni-nie badzcie naiwni.Dla niej mialao byc tylko 50 zl od kociaka-jak twierdzila koszt rodowodu, hehe czysty zysk, nie karmi ani kociat, ani rodzicow, nie opiekuje sie , nie szczepi i za kazdego kociaka 50 zl z nieba jej spada - Jak widzę z Pani postów nie tylko z tym co jest napisane na stronie się Pani zapoznała skoro zna Pani takie szczegóły o których ja nie miałam pojęcia. Więc tym bardziej ciekawi mnie skąd takie informacje. 1.gdzie owi przyjaciele , byli w momencie kiedy hodowczyni miala zawieruche zyciowa i trzeba bylo jej pomoc, tak aby nie musiala oddawac obcym niewychodowanych u siebie kotow??? Owi przyjaciele z tego co wiem zabrali do siebie kilka kotów, ale jeśli ktoś ma hodowlę nie zawsze ma możliwość zabierania do siebie obcych kotów. Np. posiadając kocięta nie wprowadziłabym obcego kota do siebie jeśli nie miałabym warunków, żeby go odseparować. Zresztą p.Zalewscy zostali właśnie wybrani z polecenia znajomych, więc nie był to całkiem obcy dom. Także proszę nie oceniać ludzi nie znając szczegółów sprawy, przyjaciele mogli pomagać także w inny sposób, każdy na tyle na ile mógł. 3 dlaczego hodowczyni nie spisala zadnej umowy, tylko tak poprostu oddala koty wraz z rodowodami? Cóż... jej błąd... w sumie to kto ich nie popełnia... I tu bym sie zastanowila, hmmm....bo majac kotke zarejestrowana w klubie moge ja komus odsprzedac lub dac, jak sie okazuje w raz z rodowodem, bez zadnej umowy , nie zglosic tego do klubu, po czym za czas jakis zadac jej zwrotu na podstawie rejestracji tego kota na moje nazwisko w owym klubie............Czy takiej mozliwosci hodowca nie wykorzystal? Skoro jest Pani tak doświadczonym hodowcą a tak mniemam ponieważ odhowuje Pani \"enty miot\" chyba zdaje sobie Pani sprawę jak ważna jest umowa kupna kota a także z tego, że zabezpiecza ona tak sprzedającego jak i kupującego. Ja kupując koty lub cokolwiek innego posiadam zawsze dowód zakupu i jest to normalne czy się jest hodowcą czy laikiem. 5 Od kiedy ktos koto jest wlascicielem paru kocurow, mowa o Pani Anecie Marianskiej, moze sie nazywac howowca? ba doswiadczonym? Gdzie Pani przeczytała, że nazywam siebie doświadczonym hodowcą ??? Jak już napisałam wyżej czasem pomagam znajomym w odbieraniu porodów czy w innych rzeczach związanych z kotami. Nigdy z moich ust czy z pod moich palców nie wyszło określenie mojej osoby jako super doświadczonego hodowcy. Kocham to co robię i robię to najlepiej jak umiem. Nie zamierzam sie usprawiedliwiać z chęci niesienia pomocy w takim przypadku jaki tu jest opisany. Zostałam poproszona o pomoc i zamierzałam pomóc. Nic ponad to. Ba! Nadal nie widzę w tym nic złego! A to, że ktoś mówi o mnie, że jestem doświadczona, czy że sporo wiem na jakiś temat - nie mam na to wpływu.... mogę się tylko w duchu cieszyć, że mogę się przydać. dla mnie to przedziwne , bo majac psa, nawet odbierajac przy porodzie szcenieta w zprzyjaznionej hodowli-nie moge siebie nazywac hodowca Jak już wyżej napisałam nie nazywam się doświadczonym hodowcą. Tylko nie wiem cóż Panią tak ubodło w tym, że ktoś mnie tak nazwał ??? W tak długim tekście dotyczącym całkiem innego tematu niż moje doświadczenia i kompetencje hodowlane, Pani akurat wyłuskała to zdanie i postanowiła aż je tu zacytować ? hmmm... pozostawię to bez komentarza :-) 6 Jaka jest roznica miedzy szczepionym psem, a nieszcepionym ktory chodzi wsrod kociat i skad widomo ze ow pies byl nie szczepiony? Ja tam widzę tylko zdanie: \"Pojechałam z koleżanką A.B. i zobaczyłyśmy jak p.Maria upycha za drzwiami dużego psa, który chodził z maleństwami bez szczepień i nosił je w pysku.\" i mniemam, że chodziło tu o to, że pies chodził przy kociętach, które nie miały jeszcze szczepień. Co i dla mnie jest szokujące. Bardzo jeszcze mi sie podoba stwierdzenie \"wchodzenie w butach i kapciach\"-ja dokladnie tak robie, odwowuje enty miot, i maluchy sa cale i zdrowe! Cieszę się, że u Pani kocięta są całe i zdrowe, jednak w hodowlach z którymi ja się spotkałam nie wchodzi się do kociaków mających kilka dni w butach prosto z dworu, bez umycia rąk lub zdezynfekowania ich. Wszystko niestety jest mocno naciagane, najbardziej razi fakt iz hodowca nie spisal zadnej umowy z osoba rzekomo majaca koty \"przechowac\", i przekazal je wraz z rodowodami!! W zwiazku z tym zastanawia mnie autentycznosc tekstu co do prawdziwych wydarzen opisanych na stronie, Tego komentować nie będę ponieważ nie wnikam dlaczego Pani Jolanta nie spisała umowy, nie byłam przy przekazaniu kotów ani przy odebraniu kociąt, więc nie będę o tym pisać. bo nie oszukujmy sie takie zaswidczenie z klubu i do weta , to zaden problem \"zalatwic\", jeszcze jak sie ma znajomego weta.......no i zaplecze \"przyjacol \" ktorzy to potwierdza Wie to Pani z własnego doświadczenia ? Ja nie wiem czy załatwienie lewego zaświadczenia od weta to nie problem, bo nigdy o to nie prosiłam.... więc w sumie też się nie wypowiem.... Podsumowując.... Z tą sprawą mam tyle wspólnego, że chciałam pomóc odebrać kocięta... czy to znajomej, czy obcej osobie, jeśli ktoś inny by mnie o to poprosił także postarałabym się pomóc. I nie mam w tym temacie sobie nic do zarzucenia. Skąd u Pani taki pomysł, żeby wyciągać mnie imiennie i starać się podważać to jak ktoś mnie nazwał ? Nikt poza Panią jakoś nie zwracał na to uwagi.... Poza tym na stronie hodowli Maybach nie jestem wymieniona z imienia i nazwiska, więc bardzo proszę to uszanować i nie szargać w nie moich sprawach mojego imienia. A na koniec czekam na odwagę z Pani strony i przedstawienie się. Jak wspomniałam wcześniej wywołuje Pani kogoś z imienia i nazwiska sama nie mając odwagi podpisać się pod tym co Pani pisze, mało to grzeczne..... |
|
GOŚĆ:) Gość |
Obawiam się, że niestety tej osobie całkowicie brak odwagi cywilnej, żeby "spojrzeć" komuś w twarz i przedstawić się. Można mniemać, że skoro mówi o kimś używając pełnego imienia i nazwiska, to musi znać tą osobę osobiście. Tym bardziej wątpię w inteligencję gościa "kilka pytań", nie mówiąc już o tzw. odwadze cywilnej. Łatwo bowiem opluć kogoś z zza zasłony niż osobiście!
|
|
Jaskółka Gość |
Nie bardzo rozumiem po co wdawać się w dyskusję z Gościem "kilka pytań". Po przeczytaniu pierwszych słów można wnioskować, że ta osoba ma problemy z własną dumą i jest - co tu dużo mówić - niebywałym imbecylem. Szkoda marnować śliny lub palców, do kontaktu z kimś takim.
Jest mi żal, że tacy ludzie odchowują mioty. Mam wrażenie, że kociaki, które wyszły spod łap gościa "kilka pytań" są biednymi i zestresowanymi stworzonkami. Żenada. A fakt, że wymienia kogoś z imienia i nazwiska tylko potwierdza, że ma jakiś problem ze sobą. Ciśnie mi się masa epitetów, które świetnie by oddały co o tym człowieku myślę, ale w przeciwieństwie do niego, jestem taktowna, kulturalna i mam co nieco w głowie ;) |
|
Karola - gość Gość |
Witam - Gościa 123, z treści wynika że to hodowca familia Zalewscy ale nie wiem czy są świadomi że oskarżanie kogoś o oszustwo to poważne oskarżenie. To dobrze że chwalicie się opieką nad kociętami ale gdzie odwaga i podpis imieniem i nazwiskiem. A Gość - kilka pytań to też odwaga pluć na Panią A.M. , z czystym sumieniem nie jednego hodowcę by zaskoczyla wiedzą. A jej praca i pomoc dla innych bezinteresowna też by Was Goście zaskoczyła bo Wy zapewne nie wiecie co to niesienie innym pomocy i co to bezinteresowność, a dlaczego Gościu Ty się nie przedstawisz.? Niestety brak odwagi Was łączy. Powinniście połączyć siły ,hodowla jaką możecie założyć byłaby na świetnym poziomie.
|
|
Mariusz Nawrot Gość |
Kotka Ofelia MIESZKALA z corka hodowczyni, poki nie zostala przekazana \\\"dalej\\\"(a o tym infornacj na stronie kotki nie ma)i wcale nie jako kotka hodowlana.Zarowno Pan Artur ani jego mama nie byli zainteresowani hodowla, krycie - to pomysl a wrecz namowa hodwczyni-nie badzcie naiwni.Dla niej mialao byc tylko 50 zl od kociaka-jak twierdzila koszt rodowodu, hehe czysty zysk, nie karmi ani kociat, ani rodzicow, nie opiekuje sie , nie szczepi i za kazdego kociaka 50 zl z nieba jej spada. Teraz jej spadlo jeszcze wiecej , poniewaz pod pretekstem wyrobienia kocietom rodowodow zabrala cala kocia rodzine!Koszmar!!!Ale naprawde szkoda o tym pisac, mysle ze aby wydawac obiektywne opinie trzeba rowniez porozmawiac z panem Arturem, a nie tylko sugerowac sie tym co hodowczyni napisala na swojej stronie, Droga Pani lub Drogi Panie. Podstawowe pytanie. Co Pan/Pani wie na temat kotów rasy Maine Coon a zwłaszcza kotów z tej hodowli? Pani Jola prowadzi hodowlę bodajże od 8-9 a może więcej lat. Proszę spojrzeć na datę urodzenia HESTON WYLE Alwaro*PL \"Rysio\" - 15 lipiec 2000 roku – jeden z pierwszych Maine Coon’ów w Polsce - a mamy 2010. Prawie dziesięć lat ciężkiej pracy nad \"własnym wzorcem\" (długie wąsy, olbrzymie pufki, masywna budowa ciała, gruby kościec) i po to ażeby ktoś poproszony o pewnego rodzaju przysługę zarobił trochę kasy na boku, dopuszczając kotkę, być może z nieodpowiednim dla niej kocurem. A jak już o kasie wspomniałem to zapytam jeszcze raz, co Pani/Pan wie o Maine Coon\'ach? Czy znana jest Pani/Panu wartość takiego kota z hodowli z prawie 10-letnią tradycją? Zapewne \"spadające z nieba\" 50 zł za kota to majątek dla Pani Joli – „hehe czysty zysk” - nieźle się chciała ustawić. Świadczy to najlepiej o kompetencji i wiedzy autora tego postu. Im więcej piszę, tym bardziej się nakręcam i niepojęta złość mnie bierze i w końcu tracę szacunek dla ludzi takich jak p. Artur, jego mama i autor cytowanego wyżej tekstu i nie mam już ochoty pisać o was ani z dużej litery ani zwracając się Pan/Pani, Dla mnie jesteście po prostu d......i, s.........i, p......i f.......i, i CWANIAKAMI. A co do cwaniaka artura to ten człowiek ma dziwny sposób postrzegania własności. Dwa przykłady: Jeżeli cwaniak artur pożyczy mi swój samochód i da do reki kluczyki i dowód rejestracyjny to będzie znaczyć, że jest on już mój? - Gdyby cwaniak artur na przykład wynajął komuś swój dom lub mieszkanie za darmo - bez zarobku, bez odstępnego, za koszty utrzymania, to czy byłby zadowolony gdyby najemca bez jego wiedzy i zgody przerobił nieruchomość na chlew lub inne pomieszczenie gospodarcze i przy okazji zarabiał niezłe pieniądze? Nie jestem ciekaw jak by się czuł bo ja to wiem - byłby w.......y do niewyobrażalnych granic. Nie znam tego cwaniaka osobiście, ale to może i dobrze, bo bardzo źle znoszę obecność mętów obok siebie i taka konfrontacja nie należałaby do przyjemnych. Po prostu brak słów, brak słów, BRAK PRZEKLEŃSTW. A tak na koniec do wiadomości autora cytowanego wyżej postu - koty Hodowlane rasy Maine Coon kosztują 2000 zł słownie: dwóch tysięcy złotych - (gdyby nie umiał policzyć zer) w górę - czyli więcej -. Faktycznie Pani Jola zarobiłaby majątek za te pięćdziesiąt zeta za kota. Nie zainteresował nikogo fakt, że większość jak nie wszystkie posty \"ZA\" p arturem są anonimowe? Pozdrawiam P. Jolę i wszystkie przychylne jej osoby a całej reszcie c..j w d..ę i kamieni kupę Mariusz Nawrot |
