Koty.pl

Autor Wiadomość
1430715374.jpg
Kasiok
Liczba wiadomości: 167
Cytuj Dodano: 2012-12-27 22:27:30
Witam
Co można podawac kotu do jedzenia "ludzkiego" tzn.czy mozna przygotowac coś domowego w formie przekaski np.warzywa z miesem surowym lub sparzonym? Chodzi mi o urozmajcenie jedzenia miedzy posikami z suchego.
Moja kicia nie chce surowego miesa-zadnego.Jedynie watróbke ale tez nie zawsze.Tylko suche i jakas puszka w formie przekaski. Co mozna zrobic zeby nie zaszkodzic kici.Pozdrawiam 
Kasiok
1466477863.bmp
Kotka i Kotek
Liczba wiadomości: 2779
Cytuj Dodano: 2012-12-28 10:31:17
Ludzkie jedzenie jest dla kota bardzo niezdrowe.
Jesli chcesz kotu urozmaicic suche, dawaj mu jakes dobrej jakosci puszki.
Jak zmielone mieso wymieszasz z mokra karma w formie mielonki to moze nawet nie zauwazy. Potem mozna dodawac coraz mniej karmy, a wiecej miesa. I po pewnym czasie kot nauczy sie jesc mieso.
Jak wytresować kota - poradnik <- Mój blog o uczeniu sztuczek i nie tylko

PitaPata Cat tickers PustaMiska - akcja charytatywna

"Wiedzieć, że choćby jednej istocie żyje się lepiej, ponieważ ty żyjesz – to właśnie znaczy odnieść sukces." - Ralph Waldo Emerson
justysia97
Liczba wiadomości: 211
Cytuj Dodano: 2012-12-28 12:39:43
 hym... a czemu odrazu ze nie zdrowe? autorka watku ma na mysli (tak mi sie zdae) przygotowywac samemu jedzonko. warzywa i miesko na parze kotu nie zaszkodzi... TYLKO NIE  DODAJEMY PRZYPRAW!  a jak nie cjce jesc miesa to zaczac jak pisze w watku na demna
1466477863.bmp
Kotka i Kotek
Liczba wiadomości: 2779
Cytuj Dodano: 2012-12-28 12:58:40
Niezdrowe, bo z samodzielnie przygotowanych potraw dla kota zdrowe jest tylko surowe mieso z suplementami, a trudno uznac to za ludzkie jedzenie.
Wszelkie dodatki roslinne takie jak owoce, wazywa, zboza, ziemniaki, pieczywo - nie sa kotom wcale potrzebne i zwykle znajduja sie w nadmiarze w kocich karmach (a nie znam karmy, w ktorych byloby ich za malo, jedynie w kilku karmach jest ich odpowiednia ilosc), wiec dodatkowe ich podawanie nie ma sensu i moze byc szkodliwe.
Mleko, sery, jugurty, smietanki itp. zawieraja laktoze, ktora kotom szkodzi i moze powodowac biegunki, jedynie u kotow od mlodosci karmionych mlekiem nie powoduje takich skutkow ubocznych, ale nie jest to dodatek konieczny, ani poprawiajacy zdrowie. Sa specjale kocie mleka o obnizonej zawartosci laktozy. Mozna je czasem podawac, ale niezbyt czesto. I nie kazdy kot je lubi.
Wszelkie wedliny, pasztety, kaszanki, parowki, przygotowane dla ludzi mieso, kosci z ktorych byla ugotowana zupa, wedzone i puszkowane ryby itp. nie nadaja sie dla kota. Zawieraja przyprawy, ktore sa dla kotow bardzo szkodliwe. Wiec pomimo, ze kot lubi takie jedzenie, nie mozna go nim karmic.
Slodycze, owoce i kakao sa kolejnym zakazanym jedzeniem. Szczegolnie czekolada i inne produkty zawierajace kakao nie moga znalezc sie w zasiegu kota. Sa silnie trujace, po ich spozyciu kot moze umrzec (dotyczy rowniez psow!). Owoce zawieraja fruktoze, ktora nie powinna znajdowac sie w diecie miesorzernego zwierzecia.

Nie wiem, czy czegos nie ominelam, ale chyba sa tu wystarczajace argumenty przeciwko karmieniu kota ludzkim jedzeniem. Dla kota sa kocie jedzenia i barf. Dla urozmaicenia mozna podawac przysmaki, bardzo smaczne i zdrowe sa np. snacki Dokas i Cosma. Oprocz tego kocie mleko o obnizonej zawartosci laktozy i oczywiscie surowe mieso.
Jak wytresować kota - poradnik <- Mój blog o uczeniu sztuczek i nie tylko

PitaPata Cat tickers PustaMiska - akcja charytatywna

"Wiedzieć, że choćby jednej istocie żyje się lepiej, ponieważ ty żyjesz – to właśnie znaczy odnieść sukces." - Ralph Waldo Emerson
1943924546.jpg
kinn009
Liczba wiadomości: 90
Cytuj Dodano: 2013-01-09 02:29:48
ja też będę podawać przemrożoną wątróbkę i serduszka.Ale w postaci dowartościowania diety raz na tydzień góra.Muszę najpierw poczekac aż będzie większa ,bo narazie ma jeszcze układ pokarmowy delikatny i dostaje royala do 4 miesiąca życia.Wet mi mówiła ze jak bedzie miała tak gdzieś 1 rok to wtedy mogę jej dawać trochę mięsa.Teraz produkują bardzo dobre karmy i to są karmy specjalne dla kotów i tam w nich jest wszystko to co najbardziej potrzebne kotu. Jeśli chodzi o to jak przygotować takie mięsko,to poprostu kupujesz i albo zamrażasz i na noc wyciągasz wkładasz do lodówki i rano wyciągasz i dajesz kotu.Albo do wrzątku wrzucasz kawałki mięsa i przegotowujesz.Trzeba przemrozić ,lub podgotować ,bo podobno jakies bakterie są w mięsie (surowym) dla kota bardzo niebezpieczne. Kotka i Kotek - napisałaś naprawdę dużo cennych informacji,dzięki  ja od siebie jeszcze dodam że nie można dawać pod żadnym pozorem WIEPRZOWINY (jest za tłusta i wirus herpeswirusa Aujeszkyego -śmiertelny dla kotów) i surowych ryb
Kincia
1466477863.bmp
Kotka i Kotek
Liczba wiadomości: 2779
Cytuj Dodano: 2013-01-12 19:00:12
ja też będę podawać przemrożoną wątróbkę i serduszka.

Bardzo dobrze, surowe miesko jest zdrowe. Ale watrobki i nerek nie mozna zbyt czesto podawac, lepsze sa inne podroby - serduszka na przyklad. W watrobie i nerkach gromadza sie szkodliwe substancje z calego organizmu, nie warto ich podawac w duzych ilosciach. Do tego mozna kotu wtedy przedawkowac niektore witaminy. Lepiej stosowac wiecej miesa i innych podrobow, a do tego tylko troche watrobki i surowego zoltka z jajka.

Ale w postaci dowartościowania diety raz na tydzień góra.Muszę najpierw poczekac aż będzie większa ,bo narazie ma jeszcze układ pokarmowy delikatny i dostaje royala do 4 miesiąca życia.Wet mi mówiła ze jak bedzie miała tak gdzieś 1 rok to wtedy mogę jej dawać trochę mięsa.Teraz produkują bardzo dobre karmy i to są karmy specjalne dla kotów i tam w nich jest wszystko to co najbardziej potrzebne kotu.
Whiskas i inne marketowki tez sa "specjalnie dla kotow", a zaden odpowiedzialny kociarz ich nie podaje. Niestety nie wszyscy weterynarze sa specjalistami od zywienia kotow, i nie nalezy od nich tego wymagac (chociaz milo by bylo). Royal nie ma dobrego skladu, a kociaka trzeba karmic jak najlepiej, bo od karmienia (zwlaszcza w tym wieku) duzo zalezy. W RC jest duzo zborza i innych produktow roslinnych, malo miesa i podrobow. Zawiera ok. 30-40 % weglowodanow, malo bialka i tluszczu zwierzecego. A kot powinien jesc pokarm, ktory jest jak najbardziej podobny do naturalnego. Naturalnego czyli tego, co koty jadly zanim zostaly udomowione. Od tego czasu ich uklad pokarmowy sie nie zmienil, wiec taka dieta nadal jest (i bedzie!) dla nich zdrowa. A jadly glownie male gryzonie. Mysz zawiera (po calkowitym wysuszeniu) ok. 50% bialka, 30% tluszczu i max. 8% weglowodanow (ktore sa w zoladku, a on zwykle nie jest zjadany). W porownaj sobie to z royalem. Od razu widac, ze nie jest taki dobry, jak sie wydaje. Ponadto royal zawiera mala ilosc miesa, a duzo skladnikow, ktore nie powinny sie znalezc w diecie kota.
Kot moze jesc surowe mieso od kiedy moze cokolwiek jesc. To dla kociaka duzo lepsze, niz sucha karma. Juz lepiej podawac pokarm puszkowany, zawiera przynajmniej podobna ilosc wody (do miesa). Kociak malo je, wiec to nie bedzie taki duzy koszt, jak w przypadku doroslego zwierzecia. 

Jeśli chodzi o to jak przygotować takie mięsko,to poprostu kupujesz i albo zamrażasz i na noc wyciągasz wkładasz do lodówki i rano wyciągasz i dajesz kotu.Albo do wrzątku wrzucasz kawałki mięsa i przegotowujesz.Trzeba przemrozić ,lub podgotować ,bo podobno jakies bakterie są w mięsie (surowym) dla kota bardzo niebezpieczne.

Nie trzeba mrozic, a tym bardziej gotowac. Gotujac mieso niszczymy min. tauryne, a takze zmniejszamy przyswajalnosc skladnikow pokarmowych. Duzo lepiej podac surowe.
Jakie bakterie? Tylko wieprzowine trzeba gotowac, z powodu choroby Aujeszkyego, ale jak masz podawac gotowane mieso, to juz lepiej dac puszke (dobrej jakosci!, nie royala, purine, gourmeta, felix, shebe ani nic z supermarketu)

Polecam forum barfnyswiat.org - tam znajdziesz duzo informacji o przygotowywaniu surowego miesa i ogolnie o zywieniu kotow, takze o karmach.
ja od siebie jeszcze dodam że nie można dawać [...] surowych ryb

Niektore surowe ryby mozna podawac, poszukaj sobie o tym na barfnyswiat.org - bylo cos o tym. Nie pamietam dokladnie, ktore.

Kotka i Kotek - napisałaś naprawdę dużo cennych informacji,dzięki

Polecam sie na przyszlosc ;).
Jak wytresować kota - poradnik <- Mój blog o uczeniu sztuczek i nie tylko

PitaPata Cat tickers PustaMiska - akcja charytatywna

"Wiedzieć, że choćby jednej istocie żyje się lepiej, ponieważ ty żyjesz – to właśnie znaczy odnieść sukces." - Ralph Waldo Emerson
-Oz
Liczba wiadomości: 6
Cytuj Dodano: 2013-01-12 22:45:08
To, że domowe jedzonko jest niezdrowe, a sztuczne karmy są zdrowe, to bzdury forsowane przez korporacje, które to sztuczne jedzenie produkują. Logika podpowiada, że raczej mają one gdzieś dobro naszych pupili, a ich działalność to czysty marketing opierający się na chęci sprzedaży, a co za tym idzie zysku. Nikt mi nie powie, że mięsko ugotowane w domu jest niezdrowe, a mięsko włożone do karmy jest dobre dla kota... Dajecie się ogłupiać reklamom i "specjalistom", którzy tez trzepią kasę na zamienianiu mięsa w sztuczne granulki. Mówiąc o mięsie mam oczywiście na myśli te mega drogie karmy, bo we wszystkich supermarketowych mięsa jest zwykle około 4 %. Więc czym się będzie różnić mięso pomieszane np. z ryżem lub płatkami owsianymi od karm tańszych, a samo mięso dane kotu od tych lepszych? Odpowiedź: po pierwsze ceną, po drugie jakością. Sami lepiej wiemy, co jest dobre dla naszego kota i jakie proporcje chcemy ustalić. Można samemu przygotować mnóstwo pysznych kocich potraw: z różnych rodzajów i gatunków mięs (polecam podroby - są tanie, zdrowe - mają dużo wartości odżywczych i kotom b. smakują, z ryb, z soji, z warzyw, itd. Ja np. często gotując zupę dla siebie, wykorzystuję mięsko, z wywaru.  I nie ma co się obawiać, że nie dostarczymy kotu odpowiedniej il. składników. Jeśli tylko będziemy rotować jedzonko i dodawać do niego warzywa, takie zagrożenie nie istnieje. Lepszy kawałek marcheweczki przemycony między kawałkami mięska (nie wszystkie trzeba przemycać, pewnie to rzecz indywidualna, ale moje ktki np. lubią np. kalafior lub groszek, niż "witaminy" w proszku dodane do karmy. Oprócz tego można od czasu do czasu "uraczyć" kotka jakimś smakołykiem: odrobiną jogurtu (naturalnego) lub sosu odlanego z naszego garnka. Moim zdaniem nic się nie stanie jak jaz na kiedyć kotkowi dostanie się również coś z naszego obiadu, o ile nie jest to potrawka chilli albo słony śledź. Jeśli nie przesadzamy z przyprawami, to odrobina zupki, czy ziemniaczka z sosem na pewno kotkowi nie zaszkodzi, a będzie coś więcej miał z życia. Dla nas tez wiele rzeczy jest niezdrowych, które jemy, ale nikt jeszcze nie zachorował od jednego cukierka, czy paru czipsów raz na rok. Tak samo kot nie zachoruje od odrobiny pulpeta z naszego talerza. No i jeśli gotujemy kotu sami, mamy pewność z jakiego źródła pochodzi mięso, że je nie ma w przygotowanym jedzeniu konserwantów, barwników, wzmacniaczy smaku i zapachu (które na bank są dodawane do karm) i ogólnie wiemy, co dokładnie w tym jedzeniu się znajduje. Jeśli chodzi o argumenty, że kot będzie miał sensacje zołądkowe po domowym jedzeniu, to powiem tylko tyle, że moje mają właśnie po podaniu im kocich puszek (czego ostatecznie nie robię, ale próby były). Jeśli wasze koty mają rozwolnienie po domowym jedzeniu, bo karmicie je sztucznym, Moze spróbujcie sami przez dluzszy okres czasu konsumować fast foody, a potem zjedzcie coś normalnego - efekt powinien być ten sam. Albo inny ekseryment: pojedzxie na wieć (taką wieś z prawdziwego zdarzenia i zjedzcie wiejski twarozek albo wiejską kiełbasę - sensacje też b. prawdopodobne, bo mamy organizmy przystosowane do jedzenia zakonserwowanej padliny z marketów i kurczków na sterydach. Nie musimy jednak potęgować tego zjawiska, podając naszym ulubieńcom jedzenie jeszcze bardziej zatrute.
150627152.jpg
Anusi@k
Skąd: Rzeszów
Liczba wiadomości: 4516
Cytuj Dodano: 2013-01-13 12:19:24
 Oz masz dużo racji w tym co piszesz, karmy gotowe nigdy nie zastąpią takiego jedzenia jakie kotu spożywały by w naturze – jest od groma karm które nawet nie powinny sie nazywać karmami, że wszsytko kręci się wokół kasy – bo nikt nic nie robi charytatywnie, ale także widać że niewiele wiesz na temat tego jak powinna wyglądać dieta przygotowywana w domu, jakie zapotrzebowanie na różne substancje minerały i witaminy ma kot, a także na temat naprawdę dobrych karm które wcale nie są takie drogie.

Karmy suche.

To, że domowe jedzonko jest niezdrowe, a sztuczne karmy są zdrowe , to bzdury forsowane przez korporacje, które to sztuczne jedzenie produkują.

Jakbyś poczytał forum to wiedziałbyś że nikt z Nas nie pisze że gotowe karmy są zdrowe. Pomagamy wybrać tylko te możliwie najlepsze. I że popieramy diętę naturalną - BARF. O której możesz poczytać klikając w baner w moim podpisie.

Więc czym się będzie różnić mięso pomieszane np. z ryżem lub płatkami owsianymi od karm tańszych.

Ja, jak i doradzające tu dziewczyny nie jesteśmy zwolennikami tanich ani nawet droźszych karm zboźowych i takich nie polecamy. A czym się różnią? Już Ci piszę czym :

Marketówka:

Skład:
zboża (min. 4%), roślinne ekstrakty białkowe, mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (min. 4% kurczaka w jasnych kawałkach, min. 4% mięsa w nadzieniu ciasteczek), oleje i tłuszcze, składniki mineralne, produkty pochodzenia roślinnego, warzywa (min. 4% marchwi w kawałkach pomarańczowych, min. 4% groszku w zielonych kawałkach)

Karma zbożowa:


Skład:
sproszkowane mięso drobiowe, ryż, sproszkowane skwarki, kukurydza pełnoziarnista, mąka kukurydziana, tłuszcz drobiowy, sproszkowany łosoś, pulpa buraczana, sproszkowana wątróbka, drożdże, minerały

Dobra karma bezzbożowa mięsna:

Skład:
odwodnione mięso z kurczaka, odwodniony łosoś, świeży łosoś, odwodnione mięso z indyka, siemię lniane, lucerna, tłuszcz z indyka, witaminy i minerały z prebiotykami, olej z łososia, wątróbki drobiowe, suszone jaja, wodorosty, żurawina, suszone jabłka, lecytyna, sól morska.
- bez sztucznych konserwantów, barwników i wzmacniaczy samku. 95% to składniki mięsne.

Właśnie tym się różnią;) – mam nadzieję że widać to gołym okiem.
A juź od Nas zaleźy co podajemy 1,2, czy 3.
A czym róźni się gotowa karma od mięsa z ryźem? - zbilansowaniem.
Gotowane mięso z warzywami czy ryźem jest poprostu jałowym posiłkiem.


Mięso, domowe jedzenie i dieta BARF.

Nie wiem od czego zacząć bo aby zrozumieć problem trzeba naprawdę sporo poczytać i nie da się tego opisać w paru zdaniach…

Na wstępie myślę że trzeba odróżniać te trzy rodzaje posiłków.

Mięso – czy surowe czy gotowane bez przypraw to nie to samo co jedzenie „domowe”.

Jedzenie domowe – to zupy, sosy, kotlety, pulpety i inne przygotowywane dla Nas ludzi dania. Które nie nadają się do podania kotu – oczywiście nie otrujemy tym kota dając mu raz na jakiś czas – ale po co mu to podawać??? To nie jest jedzenie dla kota i nigdy nie będzie i nie możemy patrzeć na to przez pryzmat „kot się nie otruje” „jak mu dam to przecież się nie pochoruje” tylko jaką korzyć otrzyma kot po podaniu czegoś takiego? – otóż żadną.

Dieta naturalna czyli dieta BARF – barfnyswiat.org – tu można poczytać co to jest i „z czym to się je”.
To jest właśnie dieta którą można zastąpić suche chrupki czy puszki – ale nie mylmy tego z podawaniem chudego mięsa z warzywami ani domowym jedzeniem.

Nikt mi nie powie, że mięsko ugotowane w domu jest niezdrowe, a mięsko włożone do karmy jest dobre dla kota

Mięso ugotowane jest pozbawione witamin i minerałów więc jest tak samo wartościowe jak w karmie tylko w karmie uzupełnione są braki poprzez dodanie do niego witamin. Dlatego jest lepsze jak niesuplementowane w dodatku gotowane mięso.

Tu przede wszystkim chodzi o to czy coś jest zbilansowane czy nie. Mięso to nie tylko białko tłuszcz …to także minerały i witaminy które w chudym mięsie są całkowicie niezbilansowane – np. w mięsie wapnia jest 15x mniej niż fosforu a powinno być tyle samo z lekka przewagą wapnia. A jak wiadomo ciągle przedawkowywanie fosforu w diecie kota doprowadzi w końcu do choroby nerek.

Koty w naturze jedzą cała ofiarę nie tylko chude mięsko – w dodatku surowe. Podawanie samego mięsa surowego a jeszcze bardziej gotowanego plus warzywa na pewno nie zaspokoi zapotrzebowania kota na wszystkie minerały i witaminy.
Mięso które my podajemy różni się od mięs spożywanych przez koty w naturze – składem.
Podroby są świetne należy je podawać ale nie można przesadzać ponieważ zawierają bardzo dużo fosforu. Nie powinny więc stanowić więcej jak 15% całej diety kota.

Dajecie się ogłupiać reklamom i "specjalistom", którzy tez trzepią kasę na zamienianiu mięsa w sztuczne granulki.

Sądzę że obrażanie forumowiczów jest nie na miejscu. Kto się daje ogłupiać reklamom i „specjalistom” to się daje…

Sami lepiej wiemy, co jest dobre dla naszego kota i jakie proporcje chcemy ustalić.

A wiemy? – aby to wiedzieć musimy sporo poczytać a nie tylko ustalić ile mięsa a ile warzyw podajemy w posiłku. Wiesz ile białka, tłuszczu, tauryny kwasów omega i innych wit. i minerałów potrzebuje Twój kot?

Można samemu przygotować mnóstwo pysznych kocich potraw: z różnych rodzajów i gatunków mięs (polecam podroby - są tanie, zdrowe - mają dużo wartości odżywczych i kotom b. smakują, z ryb, z soji, z warzyw, itd.

Oczywiście źe moźna po zapoznaniu się z dietą BARF lub raz czy dwa razy w tygodniu co nam tam do głowy przyjdzie bez przepisu barfowego.
Soji??? To najbardziej modyfikowana roślina na całym świecie. Do czego miała by być potrzebna w diecie kota soja?

Ja np. często gotując zupę dla siebie, wykorzystuję mięsko, z wywaru. I nie ma co się obawiać, że nie dostarczymy kotu odpowiedniej il. składników. Jeśli tylko będziemy rotować jedzonko i dodawać do niego warzywa, takie zagrożenie nie istnieje.

I tu właśnie nie masz racji… po pierwsze gotowanie pozbawia mięso bardzo ważnych dla kota substancji i żadne „rotowanie” w niczym tu nie pomoże. Najlepszym przykładem jest tauryna która odpowiada za bardzo wiele rzeczy w kocim organizmie a która traci swoje właściwości po obróbce cieplnej. (zresztą tak większość witamin)

Oprócz tego można od czasu do czasu "uraczyć" kotka jakimś smakołykiem: odrobiną jogurtu (naturalnego) lub sosu odlanego z naszego garnka.

Jogurt OK – choć to zbędne, ale sos? – sos to przyprawy i sól której my spożywamy sporo a jeśli częstujemy kota 12x czy 15x mniejszego dostarczamy mu ogromne ilości tych niezdrowych „smakołyków”. Dodatkowo jeśli mówimy o sosach gotowych to już w ogóle nie ma o czym pisać. Chemia tam zawarta jest dla nas ludzi tak bardzo szkodliwa a co dopiero dla tak małego zwierza zupełnie nie przystosowanego do takiej chemii. Co to dobrego wniesie do diety mięsoźernego kota? jaki plus podawania takich dań?

Moim zdaniem nic się nie stanie jak jaz na kiedyć kotkowi dostanie się również coś z naszego obiadu, o ile nie jest to potrawka chilli albo słony śledź. Jeśli nie przesadzamy z przyprawami, to odrobina zupki, czy ziemniaczka z sosem na pewno kotkowi nie zaszkodzi.

Od czasu do czasu na pewno nie. Pytanie tylko po co? W jakim celu? Pamiętajmy o chemii która jest w przyprawach których używamy w dawce takiej która kilkukrotnie przekracza dawki dzienne dla ludzi a co dopiero kota. Jaką korzyść otrzyma nasz pupil po podaniu takie posiłku?

a będzie coś więcej miał z życia.

Twoim zdaniem jedzenie przez kota rzeczy które mogą mu zaszkodzi jest czymś dobrym? Że nie jedząc tego czego kot nie powinien jeść nie będzie miał nic z życia?

Dla nas tez wiele rzeczy jest niezdrowych, które jemy, ale nikt jeszcze nie zachorował od jednego cukierka, czy paru czipsów raz na rok.

Po pierwsze nam ludziom jest ciężko unikać niezdrowych rzeczy bo wszystko teraz zawiera chemię. Dodatkowo chyba niewiele osób ma na tyle silną wolę aby, widząc jak jedzą inni, przechodząc koło barow i sklepów, zrezygnować z róźnych smakołyków - choć kaźdy z Nas zdaję sobie sprawę źe to niezdrowe. Zreszta duźo trudniej jest ustalić zdrową dietę dla człowieka jako wszystkoźercy niź dla kota który jest mięsoźerny. No chyba źe ktoś od dziecka jest uczony zdrowego jedzenia wtedy jest ławtwiej. Ale to czy my jemy zdrowo zaleźy tylko od Nas tak samo jak to czym źywimy kota który jest całkowcie zaleźy od Nas.
Nikt z Nas nie je cukierków czy chipsów raz na rok. Tak samo wydaję mi się że nie podajesz kotu tego czego nie powinien jeść raz do roku – po drugie my ludzie mamy inny układ trawienny niż koty. Które na wolności gdyby miały wybór nie jadły by tego o czym tu piszemy.
Po drugie skąd wiesz że nie ma to wpływu na Nasze zdrowie? Właśnie nieodpowiednie źywienie to powód wielu chorób.

samo kot nie zachoruje od odrobiny pulpeta z naszego talerza.

Oczywiście że nie, ale nadal pytam – w jakim celu podawać mu pulpeta zamiast surowego mięsa?

No i jeśli gotujemy kotu sami, mamy pewność z jakiego źródła pochodzi mięso

Mamy? Nie mamy – na pewno bardziej niż to w tanich karmach czy zbożowych – wszystkie karmy dobrej jakości używają mięsa zdatnego do spożycia przez ludzi i mają na to certyfikaty – oczywiście wiem że nie mamy 100% pewności ale mięso z masowej hodowli patrzącej tylko na zysk i szprycujących zwierzęta hormonami wzrostu na pewno też nie jest takie cudowne jak piszesz. Choć na pewno lepsza Dieta BARF niż gotowe chrupki – ale już wątpliwe jest czy zdrowsze jest podawanie domowego „czego popadnie” w bliżej nieokreślonej ilości niż dobrej jakości karma bezzbożowa.

że je nie ma w przygotowanym jedzeniu konserwantów, barwników, wzmacniaczy smaku i zapachu (które na bank są dodawane do karm)

Tak jak pisałam dobrej jakości karmy nie zawierają tego wszystkiego – dlatego ludzie tak narzekają że ich koty nie chcą tego jeść – a wcześniej jadły makretowe jedzenie gdzie tej chemii była cała masa.
Ale trzeba coś wiedzieć na temat karm czy ogólnie żywieniu kotów aby coś na ten temat napisać.

Jeśli chodzi o argumenty, że kot będzie miał sensacje zołądkowe po domowym jedzeniu, to powiem tylko tyle, że moje mają właśnie po podaniu im kocich puszek (czego ostatecznie nie robię, ale próby były).

Domowe jedzenie to nie to samo co dieta naturalna czyli BARF. Sensacji pomięcie raczej kot nie będzie miał chyba że całe życie je chemie to nie ma się co dziwić – a że po puszkach są sensację to też nie ma się co dziwić – jakiej formy podałeś puszkę? Jeśli coś co nie jest zrobione z mięsa to czego można było się spodziewać?
Edytowany 5 razy (Ostatnio: 2013-01-13 13:40:31).
Pomogłam? - kliknij na PUSTĄ MISKĘ - to nic nie kosztuje.
NIE JESTEM SPECJALISTĄ - każda wypowiedź jest moją osobistą opinią, potwierdzoną lekturą oraz doświadczeniem.
Zapraszamy do Nas:

profil Graffiego


galeria Graffiego



PitaPata Cat tickers

PustaMiska - akcja charytatywna
-Oz
Liczba wiadomości: 6
Cytuj Dodano: 2013-01-13 14:19:12
  I że popieramy diętę naturalną - BARF.

Dieta BARF, czyli w skrócie "Dieta współczesnego kota powinna zatem naśladować dietę jego przodków - dzikich kotów afrykańskich oraz żyjących również dziś na wolności przedstawicieli gatunku. Pod względem metabolicznym kot domowy nie różni się bowiem od dzikiego kota, który zjada upolowane przez siebie ofiary w całości, wraz z wnętrznościami i kośćmi (małe gryzonie, ptaki, owady) uzupełniając swe menu o znalezione smakołyki, takie jak jaja ptaków lub wyłowioną czasem ze strumienia rybkę."
Przykro mi, ale nie przemawia do mnie. Jakim cudem kot domowy maże mieć taki sam metabolizm, jak jego przodek? Znów kłania się bezmyślne przyswajanie opinii "specjalistów" bez prób samodzielnego myślenia. Przecież to zupełnie nielogiczne. Tryb życia udomowionego kociaka całymi dniami leniuchującego za piecem ma tyle wspólnego z trybem życia dzikiego kota, co tryb zycia pana za biurkiem oraz ludzkiego przodka. (Oczywiście sformułowanie o całodzinnym spaniu za piecem jest pewnym uproszczeniem, uogulnieniem i meteforą - proszę mi nie ze moje koty nie mają rozrywek, itd. Wiadomo jednak, że domowy koci tryb zycia jest generalnie dość leniwy, w przeciwieństwie do naturalnego, kiedy kot był zmuszony do większej aktywności, żeby przeżyć. Dziki kot/przodek naszych kotów nie jadł regularnie: jak upolował większą ofiarę, to zjadał ile mógł, potem trawił dłuższy okres czasu (często ponad dobę) i dopiero ruszał na polowanie, nie zawsze zakończone szybkim sukcesem. Czyli okres przejedzenia (oczywiście z naszego współczesnego i domowego punktu widzenia) poprzedzał okres głodówki i odwrotnie. Nie jest to tak, że rano kot skubnął jajeczko z gniazda, po południu zjadł kawałek ptaszka, a wieczorem poszedł na rybkę. Te zasady także byście całoby wprowadzić do diety BARF? Jest to dieta przystosowana do przetrwania w trudnych warunkach, rozbitkom kilka tygodni przebywającym na morzu, zaczynanają smakować rybie oczy, mózgi i wnętrzności - czyli składniki, które w domwych warunkach się odrzuca a w mongolii, gdzie nic nie rośnie, największym rarytasem są baranie oczy. Organizm sam się domaga brakujących mu składników odzywczych i "wie" czego potrzebuje.

produkty pochodzenia roślinnego, warzywa
wodorosty, żurawina, suszone jabłka

itd. 
Przeciez samodzielnie do "domowego jedzenia" równiez można włączyć takie składniki. Chociaż żurawina akurat wyjątkowo moim kotom nie podchodzi i jest skrupulatnie wybierana, nawet z najbardziej "jednolitej" papki. Za to musli z innymi owocami i jogurtem smakuje pardzo - i znów nie zgadzam się z opinią, by nie było ono dobrym składnikiem diety np. raz na jakiś czas.

Jedzenie domowe – to zupy, sosy, kotlety, pulpety i inne przygotowywane dla Nas ludzi dania. 

"Jedzenie domowe" to jedzenie domowe, czyli z definicji: jedzenie przygotowane w domu. Określenie to nie należy do żadnego terminus technicus, więc będę go używać zgodnie z zasadami semantologii języka polskiego. Nie wyklucza to rozróżnienia pomięczy kocim a ludzkim "domowym jedzeniem".

Podroby są świetne należy je podawać ale nie można przesadzać ponieważ zawierają bardzo dużo fosforu. Nie powinny więc stanowić więcej jak 15% całej diety kota.
a jednocześnie: 
Koty w naturze jedzą cała ofiarę 
- czyli wszystkie wnętrzności (podroby) również, nie wiem, czy kot w naturze uważa na to, by nie przyswoić duzo fosforu ;)
Poza ty, właśnie dlatego pisałam o rotowaniu diety - raz ryba, raz bardziej tłuste mięso, raz chudy kurczak, raz serca, a raz surowa wołowina. 

kot nie zachoruje od odrobiny pulpeta z naszego talerza.

Oczywiście że nie, ale nadal pytam – w jakim celu podawać mu pulpeta zamiast surowego mięsa?


Poprostu traktuję swoje koty w sposób bardzo "ludzki" i uważam, że jak - podkreślam, że nie często - dam im smakołyka, to sprawię im przyjemność, a nie uszczerbek na zdrowiu. Ot, taka prozaiczna rzecz. 

wszystkie karmy dobrej jakości używają mięsa zdatnego do spożycia przez ludzi i mają na to certyfikaty – oczywiście wiem że nie mamy 100% pewności ale mięso z masowej hodowli patrzącej tylko na zysk i szprycujących zwierzęta hormonami wzrostu na pewno też nie jest takie cudowne jak piszesz.

Nie rozumiem. Czyli mięso w luksusowych kocich karmach pochodzi z naturalnych hodowli, gdzie zwierzeta nie są szprycowane sterydami? No chyba nie... Mięso w sklepie równiez, ale na pewno większość z nas ma sprawdzone miejsca, gdzie zaopatruje się w mięso - bo tam jest dobre, swieze, może ufamy ubojni, itd. - więc jeśli wybieramy to źródło dla siebie, to istnieje większe prawdopodobieństwo, ze dla naszego pupila to mięso tez będzie zdrowsze niż mięso w karmach. A certyfikaty? Śliskie i myte co rano mięso w marketach też ma certyfikaty i co z tego. Jajka? Kazde sa sprzedawane w sklepach - ale też z różnych chowów. Skąd wiesz skąd pochodą produkty, z których składają się te "cudotwórcze" karmy i czy np. było świerze, kiedy je tam konserwowali?

Tak jak pisałam dobrej jakości karmy nie zawierają tego wszystkiego – dlatego ludzie tak narzekają że ich koty nie chcą tego jeść – a wcześniej jadły makretowe jedzenie gdzie tej chemii była cała masa.
Ale trzeba coś wiedzieć na temat karm czy ogólnie żywieniu kotów aby coś na ten temat napisać
.


Wiem sporo, studiuję uporczywie i regularnie składy karm, których notabene i tak nie kupuję. Robię to chociażby z czystej ciekawości. Czytam też fora, artykuły, wymieniam się opiniami z innymi. Jednak mam tez własny rozum i nie przyjmuję niczego na ślepo. To co napisałam w poprzednim poście i piszę w tym to ułamek mojej wiedzy i zasad żywienia kotów. Żeby odpowiedzieć wyczerpująco, musiałabym albo rozpisać przynajmniej miesięczny jadłospis, albo jeszcze lepiej opublikować ksiązkę na ten temat. Wyraziłam swoje ogólne zdanie na temat karm i "domowego jedzenia" zgodnie z tematem, które dałoby się sprowadzić do opinii, ze nie domowe jedzenie jest zawsze lepsze od tanich karm i nigdy nie gorsze od tych markowych, drogich, luksusowych, itd. Producenci tych karm nie wymyslą nic więcej niż natura wymyśliła i mięso to mięso, siemię lniane to siemię lniane, a marchewka to marchewka. Więc znów poniekąd upraszczając, uwazam, że moje mięso jest lepsze niż mięso w kocich fast foodach.
Edytowany 4 razy (Ostatnio: 2013-01-13 14:24:57).
150627152.jpg
Anusi@k
Skąd: Rzeszów
Liczba wiadomości: 4516
Cytuj Dodano: 2013-01-13 15:39:04
 Kot to mięsożerca i mięsożercą pozostanie, bez względu na to jak bardzo będzie udomowiony. Jego organizm jest przystosowany do trawienia mięsa - surowego mięsa, wraz z wnętrznościami i kośćmi. BARF stara się „przypominać” ofiarę którą żywi się w naturze kot -  Nie tylko kilka tys lat temu ale i dziś.
Czyli mięso, kości, podroby i dla uzupełnienia suplementy które zastąpią min. krew, taurynę, itd. i oczwiście warzywa (choć nie wszyscy podaja) aby uzupełnić niedobory.

Moźe inaczej - w czym Twoim zdaniem gorzszy jest zbilansowany mięsny posiłek - BARF od niezbilansowanego posiłku mięsnego z węglowodonami? - gotowane, surowe mięso z ryźem i warzywami dla udomowionego kota kanapowca?.

W BARFie nie chodzi w nim o to żeby zmieniać tryb życia kota domowego aby wyglądał tak jak na wolości – bo taki nigdy nie będzie. Chodzi tylko i wyłącznie o to co i w jakich proporcjach (w jednym posiłku) w naturze je kot co jest mu potrzebne w prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. A nie z jaka częstotliwością ani do czego jest zmuszony kot w trudnych warunkach.

Jak sam piszesz każdy z Nas ma swój rozum. Jedni ubóstwiają marketówki, drudzy karmy zbożowe, jeszcze inni karmy bezzbożowe czy tylko mokre karmy czy BARF…itd…

Każda forma ma swoje wady i zalety, każda ma swoich zwolenników i każdy ma różne obawy. I jeśli Ty uważasz że podając kotu gotowane mięso z ryżem czy warzywami i od czasu do czasu coś z obiadu jesteś wstanie „zaopatrzyć” go we wszystkie minerały i witaminy – to OK.

Ja tylko jestem innego zdania. Uważam tylko że taka dieta jest pozbawiona bardzo cennych minerałów i wit. potrzebnych kotu do zdrowego funkcjonowania. Ale to moje zdanie.

i jeszcze…


Podroby są świetne należy je podawać ale nie można przesadzać ponieważ zawierają bardzo dużo fosforu. Nie powinny więc stanowić więcej jak 15% całej diety kota.
a jednocześnie:
Koty w naturze jedzą cała ofiarę
- czyli wszystkie wnętrzności (podroby) również, nie wiem, czy kot w naturze uważa na to, by nie przyswoić duzo fosforu ;)


Koty jedząc cała ofiarę nie muszą się o to martwić=) bo w ofierze mają wszystko zbilansowane tak jak potrzeba – o tym cały czas piszę.

Poza tym, właśnie dlatego pisałam o rotowaniu diety - raz ryba, raz bardziej tłuste mięso, raz chudy kurczak, raz serca, a raz surowa wołowina.

Nigdy, samo mięso czy chude czy tłuste nie zaspokoi zapotrzebowania kota na min. I wit. A już na pewno nie gotowane.
Czym Twój kot ma zaspokoić zapotrzebowanie na przykładową taurynę? czy wapń? Wszystkie mięsa i podroby mają fatalny stosunek wapń/fosfor i żadna zmiana z jednego gatunku na drugi w niczym tu nie pomoże – taki kot zawsze będzie miał niedobory jednego i nadwyżki drugiego.

Poprostu traktuję swoje koty w sposób bardzo "ludzki" i uważam, że jak - podkreślam, że nie często - dam im smakołyka, to sprawię im przyjemność, a nie uszczerbek na zdrowiu. Ot, taka prozaiczna rzecz.

=) Ja tylko uważam że to tylko i wyłącznie ludziom jest potrzebne takie działanie – kotu w ogóle. To że da się kotu ludzkie jedzenie nie znaczy że traktuje się go po ludzku – ale skoro masz takie odczucie…

Nie rozumiem. Czyli mięso w luksusowych kocich karmach pochodzi z naturalnych hodowli, gdzie zwierzeta nie są szprycowane sterydami? No chyba nie...

Nie =) – czyli takie mięso jakie jest w dobrej jakości karmie jest takie samo jak to ze sklepu nie ma różnicy =).

Mięso w sklepie równiez, ale na pewno większość z nas ma sprawdzone miejsca, gdzie zaopatruje się w mięso - bo tam jest dobre, swieze, może ufamy ubojni, itd.

Ja nie wierze w to że mięso w tym czy inny miejscu jest lepsze czy gorsze – świeższe owszem ale wszędzie to ten sam proceder szprycowania zwierząt chemią.

Jeśli natomiast masz dostęp do mięsa i jaj z eko hodowli – to świetnie – ale pamiętaj że to tylko nieliczni mają taką możliwość.

Wyraziłam swoje ogólne zdanie na temat karm i "domowego jedzenia" zgodnie z tematem, które dałoby się sprowadzić do opinii, ze nie domowe jedzenie jest zawsze lepsze od tanich karm i nigdy nie gorsze od tych markowych, drogich, luksusowych, itd. Producenci tych karm nie wymyslą nic więcej niż natura wymyśliła i mięso to mięso, siemię lniane to siemię lniane, a marchewka to marchewka.

Tu masz racje (fajnie podyskutować z kimś o odmiennych poglądach – na takim poziomie jak z Toba;)) – zawsze świeże sprawdzone składniki są 1000x lepsze od takich niewiadomego pochodzenia. Ale wciąż uwaźam źe dietą jaką proponujesz „zamiast”, kot zawsze będzie miał niedobory i co idzie w drugą stronę niektóre składniki w nadmiarze. Bez względu na rodzaj podawanego mięsa czy podrobów.

P.S. Robiłeś kiedyś jonogram kotu? – pytam z ciekawości;)
Edytowany 6 razy (Ostatnio: 2013-01-14 09:54:51).
Pomogłam? - kliknij na PUSTĄ MISKĘ - to nic nie kosztuje.
NIE JESTEM SPECJALISTĄ - każda wypowiedź jest moją osobistą opinią, potwierdzoną lekturą oraz doświadczeniem.
Zapraszamy do Nas:

profil Graffiego


galeria Graffiego



PitaPata Cat tickers

PustaMiska - akcja charytatywna