Blog użytkownika Rins
Bydle śpi. Czas rozruszać kości. Kocica zlazła z kanapy i wąchała wszystko co z Krisem miało styczność. Nie tak nie można żyć!. Już ona wiedziała najlepiej jak zaczepić panią. Przelazła między fotel, a kanapę i drapała w japońską tapetę. Zadziałało. Prowokacja opanowana perfekcyjnie. Pani zerwała się z miejsca i pogoniła za nią, najpierw zaczepiając w bok. Z podniesionym ogonem pobiegła na górę, gdzie pies bał się wchodzić, z powodu stromych stopni. Pacnęła ją łapą, ukrywając się koło szafy i dała się wygłaskać ze wszystkich stron. Ludzie, płacicie za masaże, a koty mają go za darmo. Zbiegła w dół, tym razem oddzielając się od właścicielki rozwieszonym ręcznikiem. Zabawa polegała na wymierzeniu w kocice palca, a ona miała misję go dopaść przez ręcznik. Koniec. Mały Kris się obudził i bardzo go poruszyła sytuacja. Jeśli chce się dołączyć to Tina wypada. Jej rozrywka jest jej, a im więcej łap tym gorzej. Ponownie się zdrzemnęła na kanapie, ale pragnienie zmusiło ją do ruszenia się. Nie było rady. Poszła leniwie do kuchni a tam miska pusta. Matko B. zlituj się nade mną... Kris musiał wszystko wychlać, a potem leje na kafelki... Nawet pobiegać nie można... Zwróciła się w stronę miski z piciem Krisa. No oczywiście, w pierw wychlał moją, a potem własną... Zamiauczała. Pani się ruszyła. Po wygłaskaniu kota, Tina zaprowadziła ją do kuchni i pokazała swój żal. Dwie miski zostały napełnione, w tym Tiny przetransportowana wyżej. Co za satysfakcja! Dostała więcej od niego! Torba drugiej mamy leżała na podłodze, tuż obok myszki zabawki. Radosna zaczęła się wcierać.














Opinii użytkowników: 0