Adopcje kotów do Niemiec


Według obiegowych opinii Niemcy to raj na Ziemi dla zwierząt. Mówi się, że z racji długoletnich akcji sterylizacji i kastracji w Niemczech brakuje kotów do adopcji, że więcej jest chętnych niż kotów. Przewija się też wątek handlarzy. Jak jest naprawdę?

Według obiegowych opinii Niemcy to raj na Ziemi dla zwierząt. Mówi się, że z racji długoletnich akcji sterylizacji i kastracji w Niemczech brakuje kotów do adopcji, że więcej jest chętnych niż kotów. Przewija się też wątek handlarzy. Jak jest naprawdę?

Zacznijmy od obalenia mitu, iż kotów do adopcji w Niemczech brakuje.
Przeglądając prasę niemiecką w internecie, natykamy się co chwila na alarmujące artykuły o przepełnieniu niemieckich schronisk kotami i psami, o skali bezdomności kotów, apele o sterylizacje i kastracje, pojawiają się też wręcz informacje o odgórnych zakazach dokarmiania wolno żyjących kotów – bo jest ich zbyt dużo, a władze sobie z tym problemem nie radzą…

Dla przykładu wg: http://www.tierschutz-berlin.de/index.php?id=133 jest zwierząt w berlińskim schronisku parę tysięcy rocznie do wzięcia od zaraz.

Przytoczmy fragmenty z ub.rocznego Spiegla:

 W Niemczech panuje plaga kotów: szacuje się, że na obszarze Kolonii żyje 40.000 zdziczałych kotów, w Berlinie podobno nawet 100.000. Pochodzą one w większości od zwierząt wyrzuconych przez swych właścicieli już wiele pokoleń wstecz, a codziennie dochodzą do nich nowe. W lecie tego roku większość schronisk ogłosiła koniec przyjmowania kotów; w ubiegłym roku ponad 130.000 pazurzastych stworów zapchało azyle – to o wiele więcej niż psy, ptaki czy małe zwierzęta.
Koty mieszkają w parkach, ogródkach, na cmentarzach, rodzą młode na terenach zakładów przemysłowych, na śmietniskach czy parkingach. Kocia rodzina mieszkała niedawno na krytym parkingu w samym centrum Frankfurtu, inna przy Hali Stulecia w mieście nad Menem. W Paderborn stado obrało sobie za rezydencję akademik, a inne stado więzienie.
"Koty są wszędzie", wzdycha Susan Smith z "Aktion Tier" (Akcja Zwierzę) w Paderborn. Również to stowarzyszenie organizuje grupy kastracyjne, wykarmia kocięta i utrzymuje kocie stołówki dla bezdomniaków. Nie ma już prawie gminy w Niemczech, w której nie działałby przynajmniej jeden klub ratowników kotów.
Dla mieszkańców Paderborn przed kilku laty przebrała się miarka. Sama Smith i jej koledzy łapali i kastrowali rocznie ponad 700 kotów. Na obszarach wiejskich do nieodpowiedzialnych posiadaczy zwierząt dochodzą jeszcze odporni na wiedzę chłopi, których gospodarstwa roją się od niezliczonej liczby kotów.

całość artykułu – kliknij tutaj.

 

 Do Niemiec trafiają koty z Włoch, Rumunii, Rosji, Francji, Hiszpanii. Oficjalnie – do adopcji.
Wersje nieoficjalne bardzo różnią się od tych oficjalnych. Co dzieje się ze zwierzętami po przekroczeniu granicy niemieckiej? Gdzie trafiają – do domów tymczasowych zwanych w Niemczech przejściowymi, domów stałych, schronisk czy do laboratoriów?
Część trafia do niemieckich schronisk, domów przejściowych, ale po wielu ślad ginie. Wiele jest ogłaszanych, organizowane są zbiórki finansowe – nie do końca jasne są rozliczenia. Czy w grę wchodzą laboratoria kosmetyczne bądź farmaceutyczne albo producentów karm? Nie ma takich danych.
Wiadomo, iż koty i psy są wykorzystywane do badań w polskich ośrodkach badawczych, można to sprawdzić na stronie Komisji ds Etyki Badań – podane są dokładne ilości, garunki, ośrodki badawcze. Koty te powinny pochodzić z licencjonowanych hodowli (nie mylić z hodowlami zwierząt rasowych – to różne hodowle) – takie jest prawo unijne. W praktyce bywa różnie.
Koty z racji podobieństwa mózgów do ludzkich (pod pewnymi względami) są świetnym materiałem do badań neurofizjologicznych oraz badań nad lekami na chorobę Alzheimera i Parkinsona. Niemcy są potęgą gdy chodzi o przemysł farmeceutyczny, weterynaryjny, kosmetyczny. Co w nich się dzieje, jest tajemnicą.
Wiadomo, iż szczepionki przeciw FIP były testowane na kotach z pewnego niemieckiego schroniska. Natomiast polskie psy z urazami kręgosłupa trafiały do klinik wet niemieckich sprofilowanych na kształcenie wetów specjalistów chirurgii. Czy osoby oddające do adopcji zwierzęta, wiedziały, że będą wykorzystane do badań zwanych próbą leczenia operacyjnego?
Dlaczego tak chętnie zabrano koty z jednego z polskich schronisk do Niemiec, mimo iż koty były chore (wirusówka)? "to nawet lepiej, że chore".

Zastrzeżenia budzą warunki transportu kotów i psów z Polski do Niemiec. Mimo iż zgodnie z prawem Unii można przewieźć maksimum 5 psów lub kotów w celach niehandlowych – czy ktoś to sprawdza na granicy, której de facto odkąd jesteśmy w Unii – nie ma? Czy transport upakowanych ciasno klatek z psami i kotami w siarczyste mrozy – autem chronionym tylko plandeką – jest właściwy? Czy ktoś sprawdza procedury i gdzie skoro granicy nie ma: czy zwierzak ma czip, paszport, szczepienia przeciw wściekliźnie?
O co chodzi? Czy o pomoc zwierzętom czy o pieniądze?
Adopcje psów i kotów w Niemczech są płatne: ceny oscylują między 100-350 euro.
Ile kosztuje adopcja kota bądź psa z polskiego schroniska? Kota: od 1zł do 40zł. Kota tak samo wysterylizowanego, zaczipowanego, zaszczepionego – podobnie jak te z niemieckich schronisk.
Koszt paszportu to 51zł niezależnie pies czy kot.
Fundacje i osoby pośredniczące w adopcjach do Niemiec, zwracają koszt paszportu.

Na koty i psy, które trafiły do Niemiec, organizowane są zbiórki finansowe. Jakie psy i koty najlepiej "sprzedają się", gdy chodzi o zbiórki finansowe? Chore, biedne, z drastycznymi zdjęciami i opisami. Bo tak najłatwiej wzbudzić litość. Jeśli faktycznie zbiórki idą na leczenie i potrzeby konkretnego zwierzaka – ok. Jeśli zostanie nadwyżka, w dobrym tonie jest (przynajmniej w wielu polskich fundacjach) pytanie darczyńców, co zrobić z nadmiarowymi finansami – czy przekazać na inne potrzebujące zwierzę bądź zwierzęta? Jedno pytanie robi wielką różnicę.
Brak klarownych rozliczeń – ten zarzut przewija się często.

Czy naprawdę lepiej mają koty trafiające ze schroniska polskiego do niemieckiego domu przejściowego prowadzonego przez wieloletnich bezrobotnych, karmione "ekologicznie" odpadkami ze stołu? A takie informacje można wyczytać tu i ówdzie na stronach owych przytulisk, domów, a także polskich fundacji współpracujących z niemieckimi.
Nie, nie chodzi nam o sensację. Chodzi o zwierzęta – tam gdzie występuje blokada na informacje i pojawia się cenzura – naturalnym są pytania – czy to o losy zwierząt czy to o rozliczenia darowizn, obojętnie czy tyczy to Polski, Niemiec czy Holandii. Apelujemy o rozwagę i ograniczone zaufanie tam, gdzie pojawiają się owa cenzura i braki informacyjne. Dobra fundacja to fundacja "przejrzysta" o klarownie prowadzonych rozliczeniach i chętna brać udział w dyskusjach, także na "niewygodne" tematy.

Co powinno wzbudzić niepokój? Blokada informacyjna, odmowa kontaktu bądź osobistego odwiezienia zwierzaka do domu w Niemczech i brak wieści i zdjęć zwierzaka, który został wyadoptowany za granicę.

Podamy tu autentyczny przykład:

"Ze mną kontaktowała się pani ze schronu w Głownie, że ma dla mojego tymczasa Borciuszka dom w Niemczech. Oczekiwała chyba, że na kolana padnę i żadnych pytań nie zadam. A ja poprosiłam, by się ten dom ze mną skontaktował, a pani z uporem maniaka powtarzała, że to dom z Niemiec. Na co ja, że językiem niemieckim posługuję się na co dzień i chętnie sobie z domkiem porozmawiam. No i to był koniec kontaktu i dopytywań o Borciunia." – przedstawiciel jednego z TOZ.

Skoro Niemcy sami mają problem z bezdomnością i przepełnieniem swoich schronisk, władze landów obcinają dofinansowanie do schronisk przyjmujących zagraniczne zwierzęta – po co im psy i koty zza granicy i to w tak wielkich ilościach?

Zapewne jak wszędzie – trafiają się i czarne owce i autentycznie pomagające fundacje.

Staraliśmy się dotrzeć do choć jednej pozytywnej historii kota wyadoptowanego do Niemiec.
Na nasze pytania do osób pomagających w adopcjach zagranicznych, i te zadane z redakcyjnego maila i te na największym kocim forum polskim czekamy już dwa miesiące. Bo ok. dwa miesiące temu zaczęliśmy zbierać materiały do tego artykułu.
Nadal czekamy na udokumentowaną historię adopcji kota za granicę z happy endem, popartą zdjęciami.

Zapraszamy do dyskusji na temat adopcji zagranicznych i uczulamy – jest problem.

Poniżej załączamy:

Wniosek SPD z 2010r. do Niemieckiego Parlamentu o poprawę ochrony kotów
artykuł ze Spiegla – rok 2010.

Zachęcamy też do lektury forum Fundacji Emir, gdzie obszernie potraktowany jest szczególnie temat adopcji psów do Niemiec.

Dziękujemy Wszystkim, którzy pomogli nam zebrać i przetłumaczyć materiały.