Akcja kastracja zamiast eksterminacji


Koty są miłe. Ale są też niezwykle skutecznymi drapieżnikami, mogącymi zagrozić wyginięciem endemicznych gatunków zwierząt. Jak w przypadku zajęcy Amami. Jak poradzili sobie z kocim problemem Japończycy?

Władze japońskiej wyspy Tokunoshima pochwaliły się, że plan kastracji wszystkich kotów powoli zbliża się ku końcowi. Akcja, rozpoczęta półtora roku temu, ma na celu uratowanie populacji gatunku zagrożonych wyginięciem zajęcy, które występują tylko w dwóch miejscach na świecie.

Na Tokunashima w prefekturze Kagoshima na południu Japonii przy życiu pozostało jedynie 200 zajęcy Amami (pięciozębik leśny, Pentalagus furnessi), które są endemicznym gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Nazywane żywą skamieniałością, są ostatnimi przedstawicielami gatunku azjatyckiego zająca, który tysiące lat temu wyginął i przetrwał jedynie na dwóch japońskich wyspach. Za główne zagrożenie dla ich przetrwania uznano tamtejszą populację kotów. Oprócz kotów na wyspie nie ma innych drapieżników.
Władze wyspy stanęły przed problemem – co zrobić z kotami? Japończycy kochają koty i ostatnią rzeczą, którą chcieliby zrobić, to masowe wybijanie mruczków. Wybrano inną metodę – akcję masowej kastracji kotów, która na dłuższą metę powinna znacznie ograniczyć populację kotów na wyspie. Rozpoczęto ją półtora roku temu. Wykastrowano 2,2 tysiąca kotów spośród 3 tysięcznej populacji tych zwierząt. Na Tokunashima wyłapywane i kastrowane są wszystkie biegające wolno koty, natomiast mieszkańcy wyspy zobowiązani są trzymać swoje zwierzęta w domach. Jeżeli któremuś pupil przypadkiem ucieknie, po złapaniu zwracany jest właścicielom. Oczywiście już wykastrowany. (za: tvn24.pl)