Bestialskie zachowanie zawodnika MMA


Do sądu w Brzesku wpłynął właśnie akt oskarżenia przeciwko Tymoteuszowi Ś., polskiemu zawodnikowi MMA.

23-latek odpowie za zabicie małego kotka z wyjątkowym okrucieństwem, a także za złamanie zakazu zbliżania się do ojca.

Jak ustalono, Tymoteusz Ś. złapał kociaka za tylne łapy i uderzył kilkakrotnie o lusterko swojego auta tak mocno, że je urwał. Potem zakrwawionego zwierzaka wrzucił do samochodu i odjechał.

Całe środowisko MMA jest zszokowane. Do niedawna Tymoteusz był cenionym zawodnikiem i niemal bohaterem.

Mężczyzna przedstawił swoją wersję wydarzeń. Podaje, że cała sprawa była wynikiem nieszczęśliwego wypadku i padł ofiarą manipulacji ze strony swojego ojca, z którym jest skonfliktowany.

Faktycznie, była awantura. Byłem u mojego ojca, do którego mam zakaz zbliżania się. Trochę się poszarpaliśmy, ale ta sytuacja, o której piszą media nie miała miejsca. Nie znęcałem się nad tym zwierzęciem! Po prostu kotek wszedł pod samochód i kiedy w nerwach wsiadałem do auta, nie zauważyłem go. Dopiero po wrzuceniu wstecznego i wycofaniu zorientowałem się, że kot wszedł pod samochód i ja, ruszając, przejechałem go! Sam nigdy w życiu nie zabiłbym żadnego czworonoga, nie jestem zwyrodnialcem – tłumaczy Ś. w rozmowie z mmarocks.pl.

Jeśli zarzuty się potwierdzą, mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.