Na topie

Bob – kot uliczny, który adoptował człowieka i uleczył jego życie

James Bowen trafił na Boba w 2007r. Uliczny muzyk jak zazwyczaj wędrował ulicami Londynu i graniem zarabiał na życie. Los sprawił, iż...

James Bowen trafił na Boba w 2007r. Uliczny bezdomny muzyk jak zazwyczaj wędrował ulicami Londynu. Los sprawił, iż napotkał rudego kota z poranioną łapą i zabrał go do RSPCA. Dostał leki dla kota na 2 tygodnie i troskliwie się nim zajął. Po ukończeniu leczenia, chciał wypuścić kota na wolność. Myślał, że już nigdy nie zobaczy rudzielca. Jakież było jego zdziwienie, gdy mruczek nie odstępował go na krok. Czy nie chciał opuścić Jamesa, by odwdzięczyć się za pomoc? Stali się nierozłączni – James nadal ulicznym graniem zarabia na życie, a Bob w gustownym szaliczku towarzyszy swemu przyjacielowi. I tylko heroina jest dla Jamesa przeszłością.
 

James był bezdomnym od 19 roku życia. Nie mógł znaleźć pracy, wpadł w narkotyki, bo pomagały zapomnieć  o bezdomności. Przez dwa lata spał na ulicy. Dopiero Bob całkowicie odmienił jego życie. Musiał bardziej dbać o siebie, by móc zadbać o Boba. Zdobył dokument uprawniający go do legalnego grania na ulicach i stacji metra, nie jest już bezdomny. Początki nie były łatwe. Ludzie źle reagują na "brudnych bezdomnych", nawet jeśli towarzyszą tym bezdomnym pies czy kot. "Bezdomność nie jest wyborem, lecz w większością wynika z braku wyboru – jest skutkiem utraty pracy, środków do życia, domu, a czasem choroby psychicznej. " mówi James. "Czasem zdarza się, że mnie obrażają, głównie podpite nastolatki, ale to raczej wyjątki."

James i Bob są rozpoznawalni i spotykają się z ogromną sympatią przechodniów. Bob budzi ciepłe uczucia. "Wygląda jak Garfield, ale jest znacznie mądrzejszy" – twierdzą jego wielbiciele.
James twierdzi, że Bob bardzo lubi być w centrum uwagi, wdzięczy się do zdjęć, przyjmuje smakołyki, pozwala głaskać, dumnie pozuje w szaliku. Ba, Bob dorobił się nawet własnej karty wstępu do metra (James często gra na stacji Angel Tube). Posiada już niezłą kolekcję darowanych szalików i kocyków. Bo szalik to charakterystyczny atrybut Boba. Kiedyś usiadł na szaliku Jamesa, ten dla zabawy owinął mu szalik wokół szyi, co bardzo się spodobało kocurowi. I tak zostało.

Na Twitterze można śledzić aktualną mapkę miejsca pobytu Boba. Para posiada też własną stronę na Facebooku.
 

W marcu br niezwykła para stała się bohaterami książki "Kot uliczny imieniem Bob: O tym jak pewien człowiek i jego kot odnaleźli nadzieję na ulicach". Autorem jest oczywiście sam James Bowen.

Zazwyczaj to ludzie adoptują koty. W przypadku Boba, to on adoptował człowieka i uleczył jego życie.


Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *