Burmistrz Żywca zagania koty do pracy


Żywiec, podobnie jak inne miasta, ma własną populację miejskich zwierząt - gołębi, zdziczałych kotów i - gryzoni. Te ostatnie stanowią istną plagę. Burmistrz wpadł na nietypowy pomysł, jak zaradzić temu problemowi.

Burmistrz Żywca wpadł na nietypowy pomysł jak zaradzić problemowi gryzoni. Chce, aby niektórymi kotami z żywieckiego schroniska zaopiekował się Urząd Miasta i podległe mu jednostki.

Żywiec, podobnie jak inne miasta, ma własną populację miejskich zwierząt – gołębi, zdziczałych kotów i – gryzoni. Te ostatnie stanowią istną plagę.  Burmistrz wpadł na nietypowy pomysł jak zaradzić temu problemowi. Chce, aby niektórymi kotami z żywieckiego schroniska zaopiekował się Urzędu Miasta i podległe mu jednostki. Wśród nich są spółki miejskie, przedszkola, szkoły. Zwierzęta znalazłyby się także na żywieckich osiedlach, gdzie powstałyby dla nich specjalne budki. W zamian za schronienie i opiekę zwierzęta mogłyby żyć wolno, a przy okazji zajmowałyby się wyłapywaniem biegających po mieści myszy i szczurów. Wszystkie będą pod opieką weterynarza.
– To będą tak zwane koty miejskie – mówi Antoni Szlagor, burmistrz Żywca, który dodaje, że wszystkie koty są przebadane, zaszczepione i wysterylizowane.

Burmistrz Żywca zauważa, że jego pomysł na nietypowe zaangażowanie zwierząt w mieście nie jest pierwszym, bo na przykład burmistrz Roi de Janeiro, aby ograniczyć koszty utrzymania zieleni miejskiej posiada stado tak zwanych… owiec komunalnych.

Koty w Urzędzie Miasta w Żywcu oraz podległych mu jednostkach mają zacząć pracę od 1 marca.

A my przypomnimy: schroniska dla zwierząt bezdomnych przeznaczone są – jak sama nazwa wskazuje – na tymczasowe schronienie dla bezdomnych psów i kotów, czyli takich które miały wcześniej dom, ale go z jakichś powodów utraciły. Mimo tej zasady do schronisk wciąż trafiają koty wolno żyjące, przysłowiowe dzikuski. Bo mrozy i koty chorowały. Bo gdzieś wyburzono domy i koty straciły swoje piwnice. Nie nadają się one do typowej adopcji „na kolanka”. Jeśli Burmistrz Żywca miał na myśli właśnie takich mieszkańców schroniska, to jest całkiem niezły pomysł.

źródło: naszemiasto.pl