Co jedzą małe kotki i jak je powinno się karmić?


Zdarzyć się może, że los obdarzy nas osieroconym kocim potomstwem. Czym zatem karmić takie maluchy?

Czasem matczyne mleko zamiast wzmacniać – osłabia lub zabija. Tak bywa np., gdy kotka jest nosicielką wirusa białaczki kociej czy niedoboru immunologicznego (FeLV lub FAIDS) – może ona przekazać go kociętom podczas karmienia.

Wtedy bezpieczniej dla nich jest oddzielić je od matki natychmiast po urodzeniu i nie pozwolić im ssać. Spada na nas wtedy niełatwe zadanie odchowania kociąt. Możemy skorzystać z preparatów mlekozastępczych lub… robić je sami.

mały kotek je z białej miski
fot. Shutterstock

Od początku tauryna w mięsnym wywarze

Kluczowym czynnikiem jest, podobnie jak w żywieniu kotów dorosłych, tauryna. To dość szczególny aminokwas, gdyż nie wchodzi on w skład białek. Jego niedobór może mieć wpływ na rozwój kociąt.

Głównym źródłem tauryny jest surowe mięso (w tuszkach mysich jest jej najwięcej!), trudno ją uzyskać w inny sposób. Kocie mleko zawiera jej wystarczającą ilość dla prawidłowego rozwoju kociąt, ale już np. krowie ma jej o wiele za mało.

Ponieważ jednak tygodniowe czy dwutygodniowe kocięta mają jeszcze za mało wykształcony przewód pokarmowy, by jeść mięso, można im podawać mięsne wywary – tam też będzie trochę tauryny. Wywar można mieszać z preparatem mlekozastępczym.
Małe koty mają niewielką pojemność żołądka, w pierwszym tygodniu życia zaledwie kilka do kilkunastu mililitrów – i tyle pokarmu zmieści się w nim jednorazowo.

Najlepiej karmić je co trzy godziny, w tym czasie żołądek powinien już być opróżniony. Im kocięta starsze, tym bardziej można wydłużać przerwy między karmieniami.

Trzy kotki przy jednej misce z jedzeniem
fot. Shutterstock

Jak najszybciej pokarm stały

Mleko należy  podawać co najmniej przez pierwsze 3 – 4 tygodnie życia. Po upływie tego czasu nawet karmione przez kotkę oseski należy zacząć już dokarmiać. W przypadku kociąt osieroconych można próbować robić to wcześniej, bo dla nich szczególnie ważne jest jak najszybsze włączenie pokarmów stałych.

Im prędzej uda się nam przyzwyczaić kociaka do takiego jedzenia, tym szybciej jego przewód pokarmowy się rozwinie. Odrobinę mielonej wołowiny można próbować podawać już od końca trzeciego tygodnia życia, nawet samo tylko posmakowanie mięsa to pozytywny bodziec dla układu pokarmowego.

Malutki kotek je rybę
fot. Shutterstock

Ryba surowa lub gotowana

Co jeszcze podawać? Są puszkowe linie pediatryczne, niekiedy wydawane z przepisu lekarza weterynarii. Pokarm ten ma konsystencję półpłynną, więc jest łatwy do podania. Można próbować wprowadzać rozmaite kaszki dla dzieci (poza smakowymi), ale mogą one zawierać domieszki źle tolerowane przez koty, powodujące nawet zatrucia czy niedokrwistość.

Najlepiej, by taka kaszka była dodatkiem do np. surowej wołowiny, którą z kolei należy uzupełniać sproszkowanym preparatem witaminowo – mineralnym (samo  mięso nie jest dobrze zbilansowane pod kątem wapnia i fosforu – ma ponad 20-krotnie więcej fosforu niż wapnia).

Kotom potrzebne są do metabolizmu wielonienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w rybach i olejach rybich. Jest to dla nich jedyne źródło tych kwasów, ponieważ nie posiadają całej gamy enzymów, pozwalających przekształcić inne, prostsze kwasy w te właśnie długołańcuchowe.

Dlatego też tak szybko, jak to możliwe, należy kociętom podawać rybę. Surowa byłaby wartościowsza, ale ze względu na duże ryzyko występowania w niej rozmaitych pasożytów, lepiej ją ugotować.

Mały kotek siedzi na jajkach
fot. Shutterstock

Ser nieziarnisty, żółtko przetarte

Jeśli chodzi o produkty uzupełniające wapń, są różne szkoły. Uważa się na przykład, że lepszy jest ser biały jednolity niż ziarnisty; serki ziarniste są inaczej ścięte i w związku z tym inaczej się zachowują w przewodzie pokarmowym. Dla kociąt zdrowsze też będzie jajko kurze gotowane i przetarte niż surowe.

Mleko krowie jest również uboższe w wapń niż mleko kotki. Zawiera dużo mniej tłuszczu, a więc jest mniej energetyczne. Kociak pijąc je, zapełni sobie żołądek, ale otrzymana w ten sposób porcja energii jest znacznie mniejsza. Na dodatek krowie mleko może wywołać u kociąt biegunkę i – w konsekwencji – odwodnienie, niebezpieczne dla życia tak małego organizmu.

Mały kotek wkłada łapkę do szklanki z mlekiem
fot. Shutterstock

Ostrożnie nawet z preparatami mlekozastępczymi

Preparaty mlekozastępcze dostępne na rynku otrzymane są z mleka krowiego. Są zbilansowane pod względem zawartości tauryny, żelaza i w zasadzie powinno się dać kocięta na nich wychować, choć składu identycznego jak mleka kociego nie da się osiągnąć.

W praktyce różnie bywa, niektóre kociaki reagują biegunką, dlatego taki preparat należy wprowadzać stopniowo, podając pierwszego dnia połowę zalecanej dawki, drugiego 2/3, a dopiero trzeciego – pełną dawkę. Dorosłe zwierzę w przypadku biegunki leczy się głodówką, wstrzymanie podawania pokarmu u jedno- czy dwutygodniowego kociaka jest bardzo niebezpieczne, może się odbywać tylko pod okiem lekarza. Potem należy podjąć kolejne próby z nieco zmienioną wersją pokarmu.

Trudno jest podać idealną receptę na to, jak i czym wykarmić osierocone kocięta. Niestety, jest to metoda prób i błędów, ale często się udaje. Jeśli kociemu sierocie uda się przeżyć pierwszych kilka tygodni i zacznie jeść właściwy pokarm stały, powinien szybko nadrobić ewentualne niedobory.

W artykule wykorzystano informacje uzyskane od dr n. wet. Michała Janka z warszawskiej SGGW.