Czuły barbarzyńca

Jaki jest najczulszy punkt kota?

To pytanie zadaliśmy na naszym fanpage na Facebooku.

Odpowiedzi padały różne:

Renata: Ogon
Piotr: Mam 7 kotów i u każdego jest to gdzie indziej.
Justyna: Brzuch – u moich obu kocic; ogon z zadkiem tylko u jednej 😉
Anna: u moich dwóch brzucho, a u trzeciej łapiszcze
Rosalie: dupsko ♥
Katarzyna: z teorii – czułe są wąsy, chyba najczulsze, a także łapki (poduszeczki). Za to najczulsze na pieszczotki – teren za kocimi uszkami, pod brodą. Mój jeden Kot uwielbia miejsce, gdzie krzyż styka się z ogonem… A tak naprawdę każdy kotek ma swoje preferencje 🙂
Ag: To zależy, z której strony spojrzeć: jeśli pod kątem pieszczot to chyba pod brodą, policzki, uszy. Jeśli pod kątem miejsca „nie dotykaj bo pożałujesz” to brzuch. Jeśli pod kątem czułości na doznania oraz odbierania tego, co go otacza, to wibrysy, poduszeczki na łapkach, uszy, oczy.
Kasia: poduszki
Katarzyna: Najczulszy punkt? Miska 😉
Mariusz: zdecydowanie ŻOŁĄDEK 🙂 Przychodzi pora karmienia (kot ma superzegar) i kot wyczynia takie cuda, że sam siebie przechodzi i wciąż mnie zadziwia kreatywnością. Kot jak każdy drapieżnik ma w głowie komendę: „żryj ile wlezie, bo nie wiesz kiedy upolujesz następny posiłek”. No i pomimo tego że regularnie karmi go cywilizacja – „systemowa” komenda ma priorytet
Nika: Pod brodą 🙂
Joanna: Kotki mają czułe serduszka xD
Mateusz: Koniec ogona.
Roksana: U mojej kocicy to chyba wszędzie, jak nie ma ochoty na pieszczoty 🙂 ale najgorzej jest z tyłem i ogonem.
Katarzyna: Na pieszczoty bródka, czoło, przed ogonkiem, a nie dotykać brzuszka.
Inez: Moja jedna nie cierpi, jak się ją łaskocze po podusiach na tylnych łapkach 😉
Iwona: Zdecydowanie brzuszek 🙂 mój Jasiek agresora od razu dostaje 🙂
Magdalena: Dosłownie czy w przenośni? 😛 Zdecydowanie podzielam zdanie w kwestii łaskotania poduszek, ale koty nie cierpią kiedy się z nich naśmiewamy. Przynajmniej każdy, z którym miałam kiedykolwiek do czynienia – świetnie to wyczuwają i chowają się ze wstydu, albo obrażają.
Natalia: Łapki, brzuch, tak… ale najczulszym kocim punktem są pewne pojedyncze kudełki sierści, te które są jakby na „załamaniu”, spróbujcie skubnąć kota za taki kudełek… tylko na własną odpowiedzialność 😀
Ewa: Spróbujcie dotknąć nasady ogona.
Hanna: takie którego się nie dotyka za często.
Wyłaniają się dwie opcje: czułe części ciała i – miska 😉
My chcielibyśmy dodać jeszcze jedną – kocie nerki. Czułe, wrażliwe na toksyny. Szczególnie u kotów podatne na choroby. Niezbędne i nie do zastąpienia.
Tak, tak, o tym myśleliśmy, zadając podchwytliwe nieco pytanie.
Bo to nerki są u kota takim narządem, bez którego żaden kot nie może żyć, i których – jak dotąd – nie można zastąpić ani odbudować. Co prawda niedawno głośno było o przeszczepie nerki u pewnego kota, ale póki co – to odosobniony i bardzo kosztowny przypadek. Z nieznanym rokowaniami co do długości życia biorcy. Bo dawca żyje – został adoptowany przez osobę, której kot był biorcą.
Nieprzypadkiem to posikiwania poza kuwetą są jednym z najczęstszych problemów, z jakimi zwracają się opiekunowie kotów o pomoc do lekarzy weterynarii i behawiorystów. Oprócz przyczyn behawioralnych (stres, zmiana otoczenia, położenia kuwety, mebli, pojawienie się dziecka, innego kota itd.) czy hormonalnych (u niewykastrowanych kocic i kocurów), trzecią główną przyczyną oddawania moczu poza kuwetą – są przyczyny zdrowotne – bakteryjne zapalenie pęcherza, SUK, przewlekła niewydolność nerek (PNN), kryształy w moczu, wielotorbielowatość nerek, wrodzony niedorozwój nerek lub nerki.

W przypadku nerek, o ich niedomaganiu dowiadujemy się najczęściej przypadkiem albo zbyt późno – dopiero przy uszkodzeniu 75% nefronów pojawiają się wyraźne oznaki choroby – osowiałość, brak apetytu, brzydka sierść, owrzodzenie dziąseł i podniebienia, posikiwania poza kuwetą, zapach mocznika z pyszczka – oznaki zatrucia organizmu nadmiarem mocznika we krwi. Ale uwaga – JEDYNYM sposobem diagnostycznym nie jest zapach lub brak zapachu mocznika z pyszczka (co niestety bywa praktykowane przez niektórych wetów), ale badania moczu i krwi (koniecznie na czczo czyli min. 8 godz. głodówki!) – morfologia, enzymy trzustkowe, wątrobowe, poziom mocznika i kreatyniny oraz wybranych pierwiastków, jak sód, potas, fosfor, wapń. Dopiero to pomaga w diagnostyce i wyborze sposobu leczenia. Poziom kreatyniny uważany jest na najlepszy wskaźnik stanu nerek. Bo nie zależy od czasu zjedzenia posiłku, ani bycia kota na czczo czy nie na czczo. Inaczej mocznik – jego stężenie utrzymuje się podwyższone do 8 godzin od zjedzenia posiłku. Dlatego – tak ważne jest badanie krwi na czczo.
Obecność białka w moczu, wałeczków, krwinek, kreatyniny, ciężar właściwy – to też wskaźniki stanu nerek. Bakterie – wskazują na stan zapalny pęcherza i / lub nerek. Kryształy – konieczność zmiany pH moczu i wprowadzenia karmy przeciw kryształom (nie renala!)
Trzeci niezbędny krok diagnostyczny – usg pęcherza moczowego (musi być pełen do badania!) i nerek.

Chore nerki nie muszą być wyrokiem. Im wcześniej wykryta wada nerek (wrodzona lub nabyta chorobą), tym większe szanse przy dobrym prowadzeniu kota przez lekarza wet – na dłuższe życie.

Pamiętać należy, że choroba nie cofnie się, można ją jednak przyhamować. Dieta nerkowa (royal canin renal lub hill’s k/d – ze stosowanych najczęściej, karmy ze ściśle dobranym składem białkowym, oszczędzające nerki; przy czym hill’s k/d jest chętniej jedzony przez koty), dużo picia (warto kupić fontannę dla kota), plus ew. leki wskazane przez weta, okresowa kontrola krwi i moczu, unikanie stresu, ew. kroplówki co jakiś czas – idealnie gdy w domu, by nie stresować kota – to może znacznie przedłużyć życie naszego pupila z przewlekłą niewydolnością nerek.

Oczywiście bywają wady wrodzone nerek, jak niedorozwój czy policystyczność (wielotorbielowatość) nerek. Przy niedorozwoju nerki, druga przejmuje funkcje filtracji, staje się większa, jeśli jest sprawna, kot może wcale nie odczuwać braku działania tej niedorozwiniętej. Postępowanie – jak u kota z PNN.

Policystyczność to obecność więcej niż dwóch torbieli w nerce. Niestety, ta genetycznie przenoszona choroba jest nieuleczalna, szybko postępuje, i rokowania są bardzo złe. Kot dość szybko odchodzi. Jeśli cysty są w jednej nerce, można ją usunąć, ale bywa, że w pozostawionej nerce zaczynają się wówczas tworzyć też cysty (torbiele). Genetycznie bardzo często zdarza się ta wada u kotów perskich – tu apel – nie kupujmy kotów perskich z pseudohodowli, bo możemy nabyć kotka obarczonego taką wadą. W legalnych hodowlach koty z tą wadą nie są dopuszczane do rozrodu, chodzi o eliminację wady genetycznej z populacji.

Apelujemy: róbcie okresowe badania krwi (co roku) swoim kotom. By wcześniej wykryć ew. chorobę nie tylko nerek.

Co powinno zaniepokoić i co może wskazywać na chorobę nerek?

– wymioty – oprócz zakłaczenia czy niestrawności, zbyt szybkiego jedzenia bez rozgryzania pokarmu, przyczyną może być podwyższone stężenie mocznika we krwi,

nadżerki na podniebieniu i dziąsłach – też efekt mocznika

chudnięcie, brak apetytu, ospałość,

oddawanie moczu poza kuwetą,

– zwiększone oddawanie moczu,

– zwiększone pragnienie.

To wszystko jest wskazaniem do przeprowadzenia badań krwi, a w drugiej kolejności moczu i wykonania usg nerek i pęcherza.

Na pocieszenie powiemy, iż znamy z opowieści 22-letniego kota z PNN. Kroplówkowany dwa razy w tygodniu, mimo wyników mocznika powyżej 100 – żyje już dwa lata i miewa się świetnie.

Kot cieszy się opinią zwierzęcia o niesamowitej zdolności przystosowania się. Zdrowego i silnego. Bo kot zawsze spada na cztery łapy. No, nie zawsze. Ale często. Oprócz choroby jest jeszcze wola i chęć życia – i miłość wzajemna opiekuna i kota. One razem – potrafią dokonywać cudów. Mruczących cudów.

Jeśli więc nasz kot nasika do zlewu albo butów, niech to będzie sygnał – coś się dzieje. Nasz czuły barbarzyńca stara się nam przez to coś ważnego powiedzieć.