Czy dać szansę na rehabilitację?


Sprawa "kota kaskadera" poruszyła polskie społeczeństwo na przełomie ub. i tego roku. Co dzieje się u rodziny, której odebrano zwierzęta? Czy wierzyć w rehabilitację chłopca? I kto ma rację - oddać zwierzęta rodzinie czy nie?

Sprawa „kota kaskadera” poruszyła polskie społeczeństwo na przełomie ub. i tego roku. Co dzieje się u rodziny, której odebrano zwierzęta? Czy wierzyć w rehabilitację chłopca? I kto ma rację – oddać zwierzęta rodzinie czy nie?

Kilka dni temu program TVN Uwaga! nadał reportaż o starszym z braci, o jego pracy wolontariackiej w katowickim schronisku dla zwierząt. Chłopiec powtarzał, że „zwierzęta czują” i że tego się nauczył w schronisku i to chce pokazać młodszemu bratu. Walczy i namawia rodziców do walki o powrót kotów i psów do domu. Władze krakowskiego TOZ nie chcą słyszec o powrocie zwierząt do rodziny, w której doszło do takiego aktu okrucieństwa wobec jednego ze zwierząt.

Czy i komu wierzyć?

 

Poniżej fragment reportażu:

16-letni Karol z Krakowa nagrał filmik, na którym jego mały braciszek w okrutny sposób znęca się nad kotkiem, jednym ze zwierzaków, które mieszkały w domu braci. Film trafił do Internetu w październiku ubiegłego roku, stał się znany przed Bożym Narodzeniem i wywołał szok. Na internetowych forach natychmiast pojawiły się wpisy, których autorzy domagali się ukarania nastoletniego autora filmu.

Chłopak bardzo się kajał, mówił, że bardzo lubi zwierzęta. Jako najlepszy sposób naprawienia krzywdy wyrządzonej kotu i zarazem terapii chłopaka uznano pracę w schronisku w Katowicach. Karol przyjeżdża tu od czterech miesięcy. Został wolontariuszem fundacji S.O.S. dla Zwierząt.

– Początkowo myśleliśmy, że robi to na pokaz i że chce udowodnić, jaki jest dobry, a to, co się stało to była tylko pomyłka – mówi Aneta Motak, prezes Fundacji S.O.S dla Zwierząt. – Teren fundacji jest monitorowany i mieliśmy okazję podglądać, co robi, gdy jest sam ze zwierzętami. Zobaczyliśmy, że dąży do kontaktu z nimi, szczególnie tymi okrutnie potraktowanymi przez los.

W Urzędzie Miasta Krakowa zapadła decyzja o czasowym odebraniu rodzinie kotki z filmu. Pozostałe trzy koty i dwa psy, zabrane podczas zimowej interwencji przez krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, zdaniem urzędników nie były w tym domu maltretowane i mogą do niego wrócić. Obdukcja wykonana przez ówczesną weterynarz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie Magdalenę Lubecką wykazała, że zwierzęta nie mają śladów po złym traktowaniu przez ludzi. Jednak do tej pory nie wróciły do domu właścicieli.

– Nie podzielamy decyzji [urzędu miasta] i zaskarżyliśmy ją – mówi Dorota Dąbrowska z krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Niezależnie od tego, że uważamy ją za wadliwą pod względem prawnym, to sądzimy, iż jeśli w tym domu tak potraktowano jedno zwierzę, to samo może przytrafić się innym.

Kolegium odwoławcze, które rozpatrzyło skargę Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zdecydowało, że zwierzęta powinien jeszcze raz przebadać biegły weterynarz. Policja i prokuratura już wcześniej umorzyły postępowanie. Sprawę o znęcanie się nad kotem przez 16-latka i jego3-letniego brata sąd odroczył do września. Do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy o odebranie pozostałych zwierząt przez Urząd Miasta Krakowa wszystkie pozostaną pod opieką Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

 

Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie – czy zwierzęta powinny wrócić do rodziny? Czy wszystkie? Czy może nie powinni mieć już innych zwierząt pod opieką? Czy skrucha i przemiana starszego chłopca są prawdziwe?