Czy twój kot mógłby cię… zjeść?

Kot to bezwzględny mięsożerca, ale czy w jego menu znalazłoby się miejsce na... człowieka?

Pochłonie kurczaka, wołowinę, dziczyznę, upolowaną myszkę albo nornicę. Skosztuje rybki (tak, niestety również akwariowej) jeśli trafi się ku temu okazja, ale… Czy kot zje człowieka? Czy gdybyś nagle umarł to czy twój mruczek zdecydowałby się tobą pożywić?

Kot – drapieżnik, ale czy ludożerca?

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że duże dzikie koty – np. lwy czy tygrysy – są w stanie zabić, a niekiedy zjeść człowieka (choć to drugie zdarza się stosunkowo rzadko). Mało kto zastanawia się jednak, jak mógłby zachować się kot domowy, gdyby został sam na sam z ludzkimi zwłokami. Czy próbowałby je podgryzać? Czy raczej zupełnie by je zignorował?

Mimo swojej rosnącej popularności, w społecznej świadomości koty wciąż jawią się jako wyrachowani i bezwzględni drapieżcy, do tego – neurotyczni. Po sieci krąży parę nieprzyjemnych miejskich legend z kotami-ludożercami w rolach głównych, jednak mimo wszystko chyba niewielu ludzi bierze je na poważnie. I słusznie. Według specjalistów, prawdopodobieństwo, że kot zje człowieka jest raczej niewielkie.

Czy kot zje człowieka?

Sheila Hamilton, kocia ekspertka – behawiorystka w rozmowie z Broadly. przekonuje, że w przypadku nagłej śmierci swojego opiekuna kot szybko opuściłby dom i zdziczał. Jako zaradne zwierzę polowałby na wszystko, co nadawałoby się do zjedzenia – gryzonie, ptaki, niewielkie króliki. Instynkt przetrwania nie pozwoliłby mu bezczynnie czuwać przy zwłokach. Gorzej, jeśli nie miałby żadnej możliwości wydostania się z budynku bądź pomieszczenia.

Uwięziony z martwym człowiekiem kot z pewnością zacząłby się bardzo stresować – nagle stracił dostęp do podstawowych zasobów. Koty nie są w stanie wytrzymać zbyt długiego czasu bez jedzenia, nie można więc całkowicie wykluczyć, że w ekstremalnej sytuacji mruczek nie zacząłby jeść ludzkiego ciała. Byłaby to jednak ostateczność, ponieważ koty to myśliwi, a nie padlinożercy. Z całą pewnością nie patrzą na nas, jak na potencjalne źródło mięsa.

Co innego psy…

Co ciekawe, według naukowców zamiast kotów – czysto teoretycznie – bardziej powinniśmy „obawiać się” psów. To one wywodzą się od wilków i w sytuacji braku pokarmu przy jednoczesnym dostępie do ludzkich zwłok prawdopodobnie nie miałyby zahamowań. Tracąc podstawowe źródło jedzenia, w końcu zjadłyby to, co pod ręką – w tym przypadku martwego opiekuna. Takie przypadki miały już miejsce, jednak należy pamiętać o tym, że zawsze są to sytuacje ekstremalne.

źródło: vice.com

Autor: Agata Kufel