Dino cut – niepokojący trend z Instagrama


W mediach społecznościowych pojawiły się niepokojące zdjęcia kotów, które wyglądają jak... dinozaury.

Mogłoby się wydawać, że strzyżenie kotów to temat, który interesuje przede wszystkim opiekunów długowłosych mruczków. Tymczasem okazuje się, że niekoniecznie. Zagraniczne media donoszą o nowym trendzie wśród klientów salonów groomerskich – nazywa się dino cut i budzi spore kontrowersje. Naszym zdaniem, w pełni uzasadnione.

Dino cut – kot niczym dinozaur?

Skracanie czy wręcz golenie kociego futra zazwyczaj ma miejsce w szczególnych sytuacjach. U ras długowłosych zdarzają się kołtuny (efekt braku lub niewłaściwej pielęgnacji), strzyżenie bywa też konieczne w przypadku niektórych chorób (np. grzybice skóry). Niektórzy ludzie skracają swoim długowłosym mruczkom futerko na lato, choć opinie na temat słuszności takiego postępowania są podzielone. Jednak tzw. dino cut nie ma nic wspólnego z profilaktyką zdrowotną czy chęcią pomocy zwierzęciu – tu chodzi tylko i wyłącznie o „modę”.

Mówiąc wprost, chodzi o strzyżenie i stylizację, które upodabniają kocie futerko do łusek dinozaura. Sprowadza się to do wygolenia większości sierści i zostawienie przystrzyżonych kępek wzdłuż grzbietu. W efekcie kot przypomina stegozaura lub smoka.

Niepokojący trend

Choć brzmi to jak nieśmieszny żart, to coś jest na rzeczy. Zdjęcia krążące w mediach społecznościowych są smutnym dowodem na to, że rzeczywiście istnieją ludzie, którzy strzygą w ten sposób swoje koty. Wystarczy wpisać na Instagramie hashtag #dinocut lub #dragoncut, by znaleźć nie tylko zdjęcia, ale też… reklamy salonów groomerskich. Jeden z kanadyjskich punktów zachęca nawet potencjalnych klientów nawiązaniem do „Gry o tron”.

View this post on Instagram

My dinosaur 🦖 #dragoncut #himalayancat #newhaircut

A post shared by Ash (@ash_ot) on

Niestety, ta „zabawa” wydaje się sprawiać radość tylko ludziom – wygolone koty nie sprawiają wrażenia zadowolonych. Biorąc pod uwagę delikatną psychikę tych zwierząt, nie wahamy się porównywać podobnych praktyk do zwyczajnego znęcania się. Ostrzyżony kot może popaść w depresję, która grozi szeregiem innych konsekwencji zdrowotnych. Ponadto okrywa włosowa nie służy do ozdoby – chroni kocią skórę przed urazami i poparzeniami, a także zapobiega utracie ciepła lub przegrzaniu. Jej naruszanie osłabia naturalne mechanizmy obronne zwierzęcia. Robienie tego bez potrzeby to zwykła nieodpowiedzialność – każdy kociarz powinien być tego świadomy.

źródło: dailymail.co.uk

Autor: Agata Kufel