Dlaczego domowe koty nie potrafią ryczeć?

Choć nasze mruczki będą się bardzo starać, to jedyne co z siebie wydobędą to miauki i mruki. Dlaczego koty domowe nie potrafią ryczeć?

Między domowymi a dzikimi kotami istnieje wiele podobieństw – cechy anatomiczne i zachowania. Niektórzy nawet mówią o swoich pupilach, że są to mini-wersje wielkich kotów. Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego domowe koty nie potrafią ryczeć, kiedy to ich większy kuzyn, taki jak np. lew, jest wręcz stworzony do tego, by wydawać głośne i przerażające dźwięki? Naukowcy postanowili zbadać, dlaczego tak jest i odkryli przyczynę.

Ryczenie a mruczenie

Rodzina kotów jest podzielona na większe koty, które potrafią ryczeć i mniejsze – mruczące. Zwierzęta z przedstawicieli podrodziny Panthera – lew, tygrys, jaguar i lampart potrafią wydawać dźwięki budzące postrach. Z czego wynika ta umiejętność? Wszystko sprowadza się do kości gnykowej, która nie jest w pełni skostniała ani stwardniała. Elastyczna kość w połączeniu z nitkowatym więzadłem pozwala im wydobywać głęboki, ryczący dźwięk.

odważny kot
fot. Shutterstock

Kolejna różnica występuje w sposobie zwijania się strun głosowych. U kotów, które potrafią ryczeć, są one płaskie i kwadratowe. Ten kształt, w połączeniu z mniejszym ciśnieniem w płucach, pozwala im wydać głośniejszy dźwięk. Stojąc niedaleko ryczącego lwa czy tygrysa, człowiek jest narażony na niezwykle głośny odgłos o natężeniu 114 decybeli.

Dlaczego domowe koty nie potrafią ryczeć?

Nasze koty domowe należą do podrodziny Felinae. Co ciekawe, do przedstawicieli tej rodziny zaliczamy także pumę. U tych kotów nie usłyszymy przeraźliwego ryku. Zamiast tego wydają one mruczący dźwięk, który tak wielu opiekunów uważa za niezwykle kojący i pocieszający. Mruczenie powstaje wskutek połączenia całkowicie skostniałej kości gnykowej i specjalnych fałdów głosowych – taka kombinacja umożliwia wibracje powietrza, które powstają podczas wdechu i wydechu. W przeciwieństwie do lwów, koty domowe mruczą w natężeniu ok. 25 decybeli.

A czy wiecie, że nasze domowe mruczki „opracowały” też inną wersję miauczenia, którego częstotliwość jest niewiele mniejsza od płaczu niemowlęcia? Jest to dźwięk, który nazywany jest kocim płaczem i żaden właściciel nie pozostanie na niego obojętny. Więcej o manipulacji w kocim wydaniu przeczytacie TUTAJ.

Autor: Magdalena Olesińska