Drapanie kluczem do zdrowia i szczęścia twojego kota


Wielu ludzi wciąż popełnia ten błąd i stara się powstrzymać kota przed drapaniem różnych powierzchni. Dlaczego nie warto i nie należy tego robić?

Kocie pazurki potrafią przysporzyć wielu zmartwień ludziom. Ile razy prosiłeś mruczka: „tylko tego nie drap”? Cóż, nawet przy sporej ilości drapaków nie można wykluczyć, że twój pupil przypadkiem nie „zahaczy” o najnowszy mebel… Nie ma sensu robić mu wyrzutów. W zamian lepiej uświadomić sobie, jak ważne jest drapanie dla kociego zdrowia i dobrego samopoczucia. To pozwoli inaczej spojrzeć na ewentualne straty 😉

Dlaczego drapanie jest takie ważne?

Zaczepianie pazurami o różne powierzchnie to instynktowne i naturalne zachowanie każdego kota. Najwyższy czas się z tym pogodzić i porzucić złudzenia, które niektórym każą błagać kota, by przestał. To nie jest kwestia wyboru – on po prostu mają to w genach. Co więcej, nie robi tego na próżno – drapanie pełni szereg ważnych funkcji w kocim świecie. Przy czym słynne „ostrzenie pazurów” jest tylko jedną z nich.

W zdrowym ciele zdrowy duch

Podczas drapania kot pręży się i rozciąga w różnych kierunkach. Choć taki widok ludziom może wydawać się zabawny, mruczek nie robi tego dla śmiechu. Wręcz przeciwnie – w ten sposób dba o swoją kondycję. Mięśnie używane podczas drapania to te same, które pracują w trakcie biegu i wspinaczki. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą być potrzebne – zapobiegliwy kot dba, by zawsze były gotowe. Rozciąganie zapobiega sztywnieniu i bolesnym skurczom. Ponadto drapanie poprawia krążenie w łapkach i pozwala pozbyć się martwej zewnętrznej powłoki pazurów. To obowiązkowe ćwiczenia i element pielęgnacji – dzięki drapaniu kot utrzymuje swoje ciało w optymalnej formie. Niektórzy żartobliwie porównują je do kociej wersji jogi.

Uniwersalne symbole

Dla ciebie to szpetne dziury i zadrapania, ale dla wszystkich kotów – czytelne komunikaty. Ślady pazurów są niczym karteczki, które zostawiasz bliskim na lodówce, gdy chcesz im coś przekazać. Drapiąc różne powierzchnie, mruczek zostawia swój podpis „tu byłem, lepiej uważaj”. To dlatego z takim upodobaniem szatkuje rogi kanapy i krzeseł – komunikat musi być widoczny, w razie, gdyby na terenie pojawił się jakiś intruz. To tłumaczy też, dlaczego drapak nie zawsze wystarczy. Nowy mebel w domu z kociego punktu widzenia po prostu powinien zostać oznaczony…

Bezpieczna strefa

Oprócz znaków wizualnych w grę wchodzą jeszcze kocie feromony. Koty uwalniają je m.in. podczas drapania – to substancje chemiczne, które są wyczuwalne tylko w obrębie ich własnego gatunku. Ani ludzi, ani nawet psi nos nie odczyta tych specyficznych wiadomości. Tymczasem mruczek znakuje nimi podrapane obiekty, tworząc sobie „bezpieczne strefy” – podczas rutynowego obchodu terenu wyczuwa je i wie, że wszystko w porządku. Gdyby w pobliżu pojawił się inny kot, twój pupil natychmiast wiedziałby o tym, wyczuwając inną chemiczną „mieszankę”.

Mamy nadzieję, że już rozumiesz, dlaczego nie należy i nie ma sensu walczyć z drapaniem. To zachowanie, które ma ogromne znaczenie dla zdrowia i samopoczucia twojego mruczka. Czy to oznacza, że już zawsze będziesz miał w domu zniszczone meble? Niekoniecznie – fundując mruczkowi atrakcyjne drapaki, możesz w dużej mierze ocalić domowe wyposażenie. Musisz jednak liczyć się z tym, że od czasu do czasu kocie pazurki mogą zaczepić się o coś innego. Jeśli do tego dojdzie, zachowaj spokój i zamiast złości spróbuj wykrzesać z siebie zrozumienie. Mimo wszystko lepiej nie kupuj drogich skórzanych mebli 😉 Życie z kotem oznacza także pewne kompromisy.

Autor: Agata Kufel