kociak brytyjski

Ciekawostki

Dlaczego i jak koty mruczą?

Po męczącym dniu siadasz w ulubionym fotelu, na kolana wskakuje Twój kot. Zaczynasz go głaskać i rozlega się kocie mruczenie...

Mruczenie – łagodne wibracje i miarowy sygnał, który sprawia, że relaksujesz się i odprężasz. Czy wyobrażasz sobie, by mógł przestać istnieć?

Dlaczego jednak koty mruczą? Gdzie znajduje się ten aparat mruczący i czemu kot domowy jako jedyny ze swojej licznej rodziny posiada ową zdolność? Czy to słodka kocia tajemnica, której nigdy nam nie wyjawią?

Mruczenie jako sposób komunikacji?

Kocie mruczenie zwykliśmy uważać za wyraz zadowolenia i szczęścia. Według brytyjskiego znawcy kociej psychiki, Johna Bradshaw, mruczenie to jeden z pierwotnych sposobów komunikacji kotów i może mieć różne zabarwienie w zależności od tego, co kot chce mruczeniem przekazać.

dwa szczęśliwe koty
fot. Shutterstock

Dzikie koty to samotni myśliwi, przeważnie mało zsocjalizowane, żyjące pojedynczo lub w małych grupach. Koty domowe są w połowie drogi między dzikością a pełnym udomowieniem. Język komunikacji kształtował się (i nadal kształtuje) w miarę postępującej socjalizacji – przebywania kota w środowisku z innymi kotami lub – ludźmi.

Najdawniejszych sposobem komunikacji był zapach. I tak w sumie pozostało do dziś. Gruczoły zapachowe znajdują się w okolicy odbytu, na policzkach, między palcami. Drapiąc, ocierając się policzkiem, czy oddając mocz – kot zaznacza swój teren.

To dlatego wprowadzając drugiego kota do domu zaleca się najpierw zaznajomić koty wzajemnie „zapachowo”, bez pokazywania ich czy puszczania „na żywioł”. Najpierw koty w izolacji, przenoszone kocyki i zabawki z zapachem drugiego kota, a także przenoszenie zapachu na dłoniach podczas głaskania obu kotów. Taki proceder powinien trwać tydzień, kilka tygodni czasem dłużej – w zależności od stopnia zsocjalizowania i „jedynactwa” obu kotów. W końcowym etapie koty mogą już siebie poznać wzrokowo. Taki stopniowy sposób poznawania kotów ze sobą minimalizuje ryzyko ataków, strachu i agresji.

szczęśliwe koty
fot. Shutterstock

No dobrze. Ale co wspólnego ma komunikacja zapachowa z kocim mruczeniem? Słowo kluczowe to „komunikacja”.

Koty mają słabo rozwiniętą mimikę pyszczka i odpowiadające za nią mięśnie mimiczne. Koci pyszczek jest niczym biała tablica, na której my, ludzie, zapisujemy nasze wyobrażenia na temat tego, co kot akurat myśli. Nasze projekcje – a nie to, co naprawdę zwierzę chce przekazać.

Skoro mimika jest upośledzona, pozostają inne języki komunikacji – mowa ciała (ogona, uszu itd.), mowa zapachów i wreszcie dźwięki, w tym kocie mruczenie.

Kiedy koty mruczą?

Mruczeć zaczynają już małe ślepe kocięta, tym samym komunikując mamie swoją bliskość i stymulując karmienie. Podobnie mruczy kocia mama – daje znać kociętom, że jest tuż obok, jej mruczenie to jak kocia kołysanka, uspokaja.

Mruczenie towarzyszy kotom przez całe ich życie, mając swe źródło w kocięctwie. Według Bradshawa kocie mruczenie ma różne zabarwienie, tonację i głośność w zależności od tego, co kot chce przekazać. Inaczej mruczy kot domagając się jedzenia, inaczej gdy jest chory, zestresowany, inaczej gdy jest po prostu zadowolony i mówi „tu jestem, blisko Ciebie”.

szczęśliwy kot
fot. Shutterstock

Przede wszystkim koty mruczą, kiedy są zadowolone – zazwyczaj obserwujemy to głaszcząc, karmiąc czy sprawiając kotom inne przyjemności. Mruczenie jest nie tylko wyrazem przyjemności – koty mruczą także w sytuacjach stresujących, podczas badania u weterynarza, kiedy są słabe i chore czy też w chwili, gdy umierają.

Nie wszystkie koty mrucząc, mówią o swoim szczęściu. Ta zagadka doprowadziła naukowców do zbadania, w jaki sposób koty mruczą – która to kwestia wciąż jest przedmiotem dyskusji.

Skąd to mruczenie?

No jak to skąd – większość właścicieli kotów da sobie uciąć rękę, że aparat mruczący kota znajduje się w gardle – to tam najbardziej wyczuwa się kocie wibracje.

Tę teorię zanegował jednak w latach 60. XX wieku lekarz weterynarii, Walter McCuistion, pisząc – Nie powinniśmy zakładać, że mruczenie pochodzi z kociego gardła z tych samych względów, z których nie wierzymy, że aktorzy naszego ulubionego serialu mieszkają w telewizorze.

Przypuszczał on bowiem, że mruczenie pochodzi z okolic przepony i wywołane jest zakłóceniami w przepływie krwi w dolnej żyle głównej, a następnie różnymi, okrężnymi drogami przechodzi przez tchawicę do górnych dróg oddechowych. Swoją teorię McCuistion wysnuł na podstawie okrutnych i niehumanitarnych eksperymentów przeprowadzanych na kotach, szczegóły których pozwolimy sobie pominąć.

W latach 70. XX wieku fizjolodzy John Remmers i Henry Gautier okablowali koty urządzeniami pomiarowymi, aby m.in. zbadać czy mruczenie powstaje „na miejscu”, czy też w wyniku impulsów wysyłanych z mózgu. W tym celu zacisnęli kilka ważnych nerwów, ale i po tym zabiegu test na mruczenie dał wynik pozytywny. Obaj uczeni zmierzyli również czynność mięśni krtani i przepony w trakcie mruczenia. Stwierdzili, iż przypuszczalnie powstaje ono w wyniku zamykania się i otwierania szpary głosowej.

W latach 80. XX wieku udało się dowieść, że można wywołać mruczenie, stymulując określone okolice kociego mózgu. Po dziś dzień nie wiadomo jednak, co dokładnie steruje tym procesem. (K.Głaz „Mruczki… Czyli dlaczego i jak koty mruczą?”)

Naukowcy wykazali, że koty wytwarzają pomruk przez przerywane kurczenie się i rozkurczanie mięśni krtani i przepony. Koty mruczą zarówno podczas wdechu jak i wydechu z częstotliwością od 25 do 150 Hz.

koci nos w zbliżeniu
fot. Shutterstock

Dźwięk, który leczy?

Badania różnych naukowców wykazały, że częstotliwości dźwięku w zakresie od 25 do 150 Hz mogą poprawić gęstość kości i przyspieszać gojenie ran.

Utrata gęstości kości i atrofia mięśni jest poważnym problemem dla astronautów podczas dłuższych okresów spędzanych przy zerowej grawitacji. Cierpi na tym ich układ mięśniowo-szkieletowy. Ale nie tylko astronaucie są narażeni na utratę gęstości kości – cierpi na nią wiele osób w podeszłym wieku dotkniętym osteoporozą. Zanim mięśni także jest częstą przypadłością u osób w podeszłym wieku, ale także leżących czy chorujących na stwardnienie rozsiane. W obecnych czasach coraz częściej docenia się dobroczynny kontakt ze zwierzęciem w procesie dochodzenia do zdrowia pacjentów, pozwalając na felinoterapię nawet w ośrodkach szpitalnych i szpitalach.

Mruczenie zatem nie tylko relaksuje ale także i leczy – łagodzi niektóre bóle i pomaga w leczeniu schorzeń. Już od dawna przecież na bóle kości stosowano „kocie skórki” tymczasem są one bezużyteczne – bo to nie kocie futerko ma właściwości lecznicze, ale cały kot – wraz z dobroczynnym „aparatem mruczącym”.

rudy zadowolony kot
fot. Shutterstock

Kocie mruczenie to samoleczenie

Skoro częstotliwość mruczenia może leczyć i pomagać innym – pomaga i samym kotom. Wpływa ona bowiem na regenerację ich kości i organów wewnętrznych – to mogłoby tłumaczyć, czemu chore koty mruczą – jest to dość istotna przewaga ewolucyjna tego gatunku. Ta zdolność regeneracji zapewne przyczyniła się do powstania legendy o tym, jakoby wystarczyło zamknąć kota w pomieszczeniu, w którym znajduje się worek kości, a one same się zrosną.

Autorzy: mag, Joanna Nowakowska
Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • stenia
    stenia 22 sierpnia 2017 o 23:30

    Istotne Informacje bardzo pomocne w opiece nad kotem moj bardzo powaznie zachorowal na nerki a mimo czestych wizyt u weterynarza nie zwrocil na to uwagi sama do tego doszlam dzis ta informcja wiele by nam pomogla

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *