Dlaczego koty liżą masło? Twój kot na pewno też to robi!


My, kociarze wiemy, że czasem coś magicznie znika ze stołu. A najbardziej magicznie znika masło z kanapek. Tylko dlaczego koty liżą masło?

Dlaczego koty liżą masło? Ten produkt posiada tę wspaniałą właściwość, że łączy dwa smaki: słony i słodki. Lubią je zatem praktycznie wszyscy. Masło jest tłuste i dlatego lubią je także koty. Z pewnością słyszałeś, że jedzenie masła pomaga kotom w wykrztuszaniu kłaczków. Ale czy to prawda? Jakie wady i zalety ma ten produkt?

kot zlizuje masło z kanapki
fot. Shutterstock

Czy kot może jeść masło?

Masło jest dla kota mniej więcej tym samym, czym dla człowieka. A więc teoretycznie powinno się go unikać, by utrzymywać optymalną dietę. Masło jest pełne tłuszczu i kalorii, które na dłuższą metę mogą powodować problemy zdrowotne. A jedną z najgroźniejszych chorób dotykających koty domowe jest otyłość, która otwiera drogę także innym poważnym schorzeniom, takim jak cukrzyca, choroby serca, trzustki, choroby stawów, czy płuc, a nawet niektóre nowotwory. Co prawda, zdrowe koty nieźle radzą sobie z tłuszczami w diecie, a głównym czynnikiem odpowiedzialnym za tycie są w ich przypadku węglowodany. Mimo to nadmiar każdego składnika pokarmowego może odłożyć się w postaci fałdek tłuszczu.

Zbyt duża ilość tłuszczu może być także przyczyną biegunki, wymiotów, bólu żołądka i złego samopoczucia w ogóle. Ale spokojnie – nie musimy panikować, gdy raz na jakiś czas nakryjemy pupila na oblizywaniu kanapek. Masło, tak jak i inne tłuszcze, jest groźne tylko w przypadku przedawkowania lub stałego przyjmowania zbyt dużych ilości.

Dlaczego koty liżą masło
fot. Shutterstock

Laktoza – koci wróg

Większość dorosłych ssaków, w tym kotów, nie potrafi prawidłowo trawić produktów mleczarskich – dlatego właśnie m.in. krowie mleko nie powinno znaleźć się w kociej misce. Co prawda, w maśle jest dużo mniej laktozy niż w mleku, ale i tak należy na nią uważać. Mimo wielu lat ewolucji, koty pozostały typowymi drapieżnikami i podstawą ich diety jest mięso. Warto pamiętać, że z powodu naturalnego ukwaszenia śmietany masło ekstra zawiera maksymalnie 0,6% laktozy (czyli tyle co nic), zaś masło śmietankowe około 2-3%. Pamiętajmy też, że mówimy cały czas o maśle prawdziwym, a nie o mixach (jeśli na opakowaniu nie pada słowo „masło”, na pewno mamy do czynienia z mixem – mieszanką tłuszczów roślinnych z niewielką domieszką tłuszczu mlecznego). Mixów oczywiście kotom nie podajemy, ponieważ mają problem z ich trawieniem.

Jeżeli twój kot jest typem totalnego laktozowego abstynenta i spożywanie mleka bądź produktów mlecznych wyraźnie mu nie służy – chowaj masło do lodówki. Ale jeżeli kot nie ma po nim problemów trawiennych, możesz go czasem odrobiną poczęstować. Zasada umiaru będzie tu najodpowiedniejszym rozwiązaniem.

Kot się oblizuje
fot. Shutterstock

Dlaczego koty liżą masło? Czy jest dobre na „kłaczki”?

Jednym z powodów, dla których ludzie dają kotom masło jest mit, że pomaga im to w „odkłaczaniu”. Rzeczywiście tłuszcz może w tym pomóc, ale istnieją sposoby skuteczniejsze i mniej zagrażające kociej linii. W większości przypadków kot doskonale poradzi sobie z pozbyciem się kłaczków sam. Nawet, jeżeli masz wrażenie, że mógłby otrzymać Oscara za grę aktorska w scenie duszenia się. Jeśli jednak mimo wszystko martwisz się, że w tej kwestii jest coś nie tak, to lepiej wybierz się z nim do weterynarza zamiast przekarmiać go tłuszczem.

Dlaczego koty liżą masło? Bo dobrze smakuje. Tłuszcz jest tym składnikiem pokarmowym, który jest – dosłownie – nośnikiem smaku. Tłuszcz pomaga uwalniać aromat z potraw i podkreśla smak oraz zapach pożywienia. Dostarcza też sporo cennych kwasów omega 3 i 6 (w przypadku kotów głównym ich źródłem jest właśnie tłuszcz z ryb, mięsa lub właśnie w postaci masła). Masło może być drobnym dodatkiem do kociej diety, pod warunkiem, iż kot ma normalną wagę i dostaje go niewiele. Z masłem jest jak ze słodyczami – jeśli mamy nadwagę lub tendencje do niej, powinniśmy ich unikać, lecz okazjonalny cukierek nie zaszkodzi. Najlepiej jednak zainwestować w najwyższej jakości karmę, a nasz kot nie będzie już potrzebował żadnych dodatków do diety.

Autor: Nikoletta Parchimowicz