karanie kota

Porady

Dlaczego nie powinno się stosować kar cielesnych u kota?

Nasz kot nabroił. Wiesza się na firankach, wchodzi tam, gdzie nie powinien. Karać czy nie? A jeśli tak, to jak?

W przypadku kotów zdecydowanie nie wolno stosować kar cielesnych. To nadrzędna zasada, którą każdy opiekun kota powinien sobie przyswoić. Najlepsze co uzyskamy, karząc kota, to intensyfikacja niepożądanego zachowania lub „tylko” unikanie nas.

Konsekwencje stosowania kar u kotów

Kot na ogół nie potrafi połączyć kary z tym, za co została wymierzona. Dla jednego kota może to oznaczać atak bez żadnej konkretnej przyczyny, dla innego zaproszenie do zabawy. Konsekwencją takiego naszego zachowania może być unikanie przez kota naszej osoby lub nieustające ataki. Dzieje się tak, gdyż jedyną rzeczą jaka kojarzy się kotu z karą, jesteśmy właśnie my.

kot gryzie rękę człowieka
fot. Shutterstock

Dopuszczalną formą karania jest używanie spryskiwacza do kwiatów (wystarczy psiknąć na kota dokładnie w momencie, gdy robi coś, czego nie chcemy, by robił), aby było to skuteczne działanie, należy tak postępować konsekwentnie, zawsze gdy dane zachowanie się powtórzy.

Inny sposób to odwracanie uwagi kota, np. rzucenie obok niego zabawki i zachęta do zabawy.

Albo zachowanie podpatrzone u kotów – gdy kot zapędzi się w zabawie i za mocno nas ugryzie, syknąć niczym kot – naprawdę działa!

A co, jeśli nasz kot jest głuchy? (wiele białych kotów nie słyszy).

Szkolenie głuchego kota nie różni się zbytnio od szkolenia głuchego psa – mówi lek.wet. i behawiorysta, Joanna Iracka. Aby zwrócić na siebie uwagę zwierzęcia, trzeba polegać na sygnałach wibracyjnych: tupnięcie w podłogę, uderzenie w stół, na którym siedzi, oraz wizualnych – np. puszczanie „zajączków” w jego polu widzenia. Istnieją specjalne obroże wibracyjne dla kotów, ale niestety drogie.

Spojrzenie na człowieka trzeba za każdym razem nagradzać, a kot szybko nauczy się reagować na te sygnały. Gdy już na nas patrzy, możemy wykorzystać mimikę i gesty. Koty doskonale reagują na szkolenie klikerowe, oczywiście w tym wypadku klikanie trzeba zastąpić miganiem światełkiem (latarką). W ten sposób można nauczyć podstawowych poleceń: chodź, zejdź itd. Trzeba również uwarunkować gest oznaczający „fe”.

Rozrabiający kot
fot.Shutterstock

Warto, by otoczenie kota dostarczało mu wystarczających bodźców i pozwalało na „wyżycie się”, czyli zabawki, zabawki i jeszcze raz zabawki, a najlepiej – zapewnienie towarzystwa drugiego kota. Wszak zabawa doskonale zaspokaja potrzeby naszych mruczków i kanalizuje ich energię.

Karać czy nie? Zapytaliśmy o to na naszym fanpage. Poniżej wybrane odpowiedzi:

Gosia: „Nie karać ! Tak poustawiać wszystko w domu, żeby kot miał święty spokój.”

Marianna: „Jeżeli już któryś z moich kotów ‚dossie’ się np. do kwiatka, staramy się przyłapać go na gorącym uczynku i lekko spryskać wodą z rozpylacza. Efekt jest taki, że kot zaczyna kojarzyć niepożądaną przez nas czynność z niemiłym mu opryskaniem wodą.”

Magda:  „Najlepiej mówić wtedy stanowczo „nie wolno”, zdejmując kota z półki/firanki, można też pokazać palcem firankę/półkę i stanowczo mówić ‚nie wolno’, lub gdy kot zachowa się niegrzecznie podczas zabawy: zbyt mocno pogryzie/podrapie, przerwać… z nim na chwilę zabawę, żeby wiedział, że gdy jest niegrzeczny, nie będzie ani zabawy, ani kocich kabanosków i innych dodatkowych smakołyków. To naprawdę działa, mój kotek nie zniszczył żadnej firanki i niczego nie potłukł, a mam go już ponad rok.”

Marek: „Może zacznijmy od kwestii podstawowej… komu serce nie zmięknie, jak winowajca przyjdzie i popatrzy wielkimi oczami, mówiącymi ‚ale jak to? Ja coś narozrabiałem? Ja nie chciałem, samo tak wyszło…”.

Jedno jest pewne. Kara fizyczna łamie kocie serca i niszczy więzi zwierzę-opiekun. W przypadku kotów o wiele skuteczniejsze są dobrze dobrane nagrody – oczywiście stosowane dla nagrodzenia pożądanych zachowań.

Autor: Joanna Nowakowska
5 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników