Dlaczego pomagać kotom wolno żyjącym i jak to robić zimą?


Kotom wolno żyjącym powinniśmy pomagać z dwóch powodów. To ludzie doprowadzili do stworzenia takiej populacji wolno żyjących kotów przez ich porzucanie. Po drugie, zwierzęta te pomagają w ograniczaniu liczby gryzoni - myszy i szczurów w miastach.

Trudno oszacować liczbę wolno żyjących kotów w Polsce. W samej Warszawie może być ich nawet kilkadziesiąt tysięcy. Warto pamiętać, że koty wolno żyjące stanowią ważny element miejskiego ekosystemu.

Kotom wolno żyjącym powinniśmy pomagać z dwóch powodów. Po pierwsze – to ludzie doprowadzili do stworzenia takiej populacji wolno żyjących kotów przez ich porzucanie. Po drugie, zwierzęta te pomagają w ograniczaniu liczby gryzoni – myszy i szczurów w miastach. „Jesteśmy im to winni” – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji VIVA!.

Kot wolno żyjący jest naturalnym wrogiem gryzoni. Ale by łapać myszy – musi być silny i dobrej kondycji. Dla kota łapanie myszy to naturalna zabawa, a nie tylko zdobywanie pożywienia.

Kot wolno żyjący (podwórkowy, piwniczny, działkowy) potrzebuje ludzkiej pomocy. Ciągle jeszcze słyszy się stereotypy, że koty w mieście same łatwo znajdą sobie pożywienie i schronienie. To nieprawda, bo szczelnie zamykane są pojemniki śmietników i zsypy w budynkach, a śmieci pakowane w specjalne worki foliowe. Zamykane i zabijane są okienka piwniczne – droga do ciepłych i bezpiecznych azylów. W jesienne chłody oraz mroźne zimowe dnie i noce, trudno jest przeżyć wolno żyjącym kotom. Ich szanse na przetrwanie zmniejsza brak ciepłego, suchego schronienia i pożywienia. Powoduje to wycieńczenie organizmu, choroby, a w efekcie śmierć.

Każdy człowiek, każda społeczność mieszkańców, dzieci w szkole – może pomóc zwierzętom. I w świetle Ustawy o ochronie zwierząt – powinien to robić.

Rozdział 6, Art. 21 – Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) – “Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”. Ustawa nakazuje także humanitarne traktowanie wszystkich zwierząt (Art. 5 – “Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania), zwierzę to nie rzecz a istota (Art. 1 – “Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”).

 

Jak możemy mądrze pomagać kotom wolno żyjącym zimą? Zestawienie poniższych rad będzie pomocne:

1. Otwórz piwniczne okienko. Wystarczy jedno w bloku. Temperatura w piwnicy choć niska, jest i tak wyższa od tej panującej na wolnym powietrzu. Ściany ochronią przed mrozem, wiatrem, wilgocią, lodem i śniegiem.

2. Jeśli w Twojej okolicy są domki dla kotów i zwierzęta z nich korzystają, sprawdź, czy są wystarczająco zabezpieczone – czy jest w nich siano, a otwory wejściowe chronione przed wiatrem. Sprawdź, czy wejście nie jest zasypane śniegiem, odśnież w razie potrzeby.
Warto, by domki znajdowały się wewnątrz piwnicy, zabudowań – z zapewnionym swobodnym dostępem dla kotów, ew. przy murze, w miejscu zacisznym, zawietrznym. Może warto zamontować prowizoryczną zasłonę z koca lub przezroczystej plexi, chroniącą wejście przed śniegiem i deszczem? Domek powinien stać nie bezpośrednio na ziemi, lecz na podwyższeniu – cegłach, drewnianym podeście itp. Siano jest lepszym rozwiązaniem niż słoma czy koce – te ostatnie łatwo ulegają zawilgoceniu i zamarznięciu i zamiast chronić przed zimnem, będą ziębić. Otwór w domku nie powinien być zbyt duży – taki by zmieścił się w nim kot.

3. Zapewnij kotom ciepłe posiłki minimum dwa razy dziennie. Świetnie sprawdza się ciepły rosołek z ugotowanymi kawałkami mięsa, serc drobiowych, wątróbki (bez dodatku przypraw i bez klusek!). Karma powinna być wysokokaloryczna i podawana w większej ilości/częściej niż zazwyczaj. Jeśli podajemy mokrą karmę, pamiętajmy, że niezjedzona w przeciągu pół godziny-godziny – zamarznie. Podawajmy jej tyle, by koty zjadły ją za jednym podejściem. Za do wykładajmy karmę częściej.

4. Stały dostęp do misek z wodą. Dolewajmy gorącej wody do misek. Można też dodać szczyptę cukru do wody, ochroni ją częściowo przed zamarzaniem. Przy okazji dodatkowa dawka energii na pewno nie zaszkodzi kotom przebywającym stale na zewnątrz.
Nie wolno dodawać do wody pitnej chemicznych substancji przeciw zamarzaniu, jakie stosuje się np. w autach – już wiele kotów zmarło z powodu wypicia wody z ich dodatkiem! Są śmiertelnie trujące!
Nie dodawajmy też soli do wody! Nerki kotów są bardzo wrażliwe…

5. Unikajmy sypania solą okolic domków dla kotów czy wejść do piwnic. Sól pozostała między poduszeczkami łap, zlizana przez kota podczas  mycia futra, może uszkodzić kocie nerki. Sól może też pokaleczyć łapy. Wystarczy odśnieżyć okolice wejść do domków i wysypać piaskiem.

5. Nie uszczęśliwiajmy dzikusków na siłę. Zabranie ich do mieszkania nie jest dobrym pomysłem. Mimo mrozów one nadal wolą żyć obok człowieka, choć trzeba przyznać, że zimą zdecydowanie trzymają się bliżej zabudowań. Lepszym wyjściem jest swobodny dostęp do altanki, garażu, zabudowań gospodarczych. Zorganizujmy tam dla nich legowiska wyścielone sianem lub ciepłymi kocami (w zabudowaniach koce są sprawdzą). Pamiętajmy, by pozostawić uchylone drzwi lub otwory, przez które koty będą mogły wchodzić i wychodzić, kiedy zechcą.
Usuńmy też potencjalne trujące dla kotów substancje, m.in. chemię gospodarczą, płyny antyzamarzające (są śmiertelnie niebezpieczne dla kotów!).

6. Jeśli masz auto, zanim ruszysz zimą, sprawdź, czy bezdomny kot nie dostał się w okolice silnika. Ciepło pod maską auta (stygnący silnik po jeździe) wabi koty. Dlatego zanim uruchomisz samochód, postukaj mocno w felgi, by wystraszyć ew. gości.

 

Typowej zimy jeszcze nie ma, ale przymrozki już się zdarzają. Jeszcze jest czas na przygotowanie kocich budek i sprawdzenie miejsc, gdzie bytują „piwniczniaki”, zanim zaśnieży nasze miasta i miasteczka.