Dwa dni z życia karmicielki kotów


"Ludziom się wydaje, że miejsce w domu tymczasowym jest jak pokój dziecinny w rodzinnym domu, a to jest jak miejsce w noclegowni - nie stoi puste." Tak mówi jedna z osób pomagających pani Joli, karmicielce kotów. Pani Jola, choć sama ciężko chora...

"Ludziom się wydaje, że miejsce w domu tymczasowym jest jak pokój dziecinny w rodzinnym domu, a to jest jak miejsce w noclegowni – nie stoi puste." Tak mówi jedna z osób pomagających pani Joli, karmicielce kotów. Pani Jola opowiedziała o sobie jakiś czas temu w naszym serwisie.
Obecnie, pani Jola, choć sama ciężko chora (to jedna z tych chorób, które są jak gra w rosyjską ruletkę z Panem Bogiem), nadal opiekuje się kotami, tymi z Dworca i podwórek, i tymi u siebie w domu – leczy, szuka domów.
Pani Jola mieszka w starej kamienicy w Łodzi. Jest beznetowa. Internet ma pomagająca jej inna pani Jola, nazywana jolabuk5. To jolabuk5 koordynuje ogłaszanie kotów w internecie oraz pisze o działaniach pani Joli.
 
Jola spisała koty, którymi się opiekuje:
dom:
Koty p. Joli:
Krzywusia (stara burasia, próbowałam ją wyadoptować, ale nikt się nią nie interesował)
Kropka (jw.)
Kajtek (ludzie o niego pytaja bo ładny, ale nie jest miziakiem, pewnie już zostanie u Joli)
Rumcuś
Tofik
Ramzes (największy szkodnik, znaczy moczem wszysto)
Ciciunia
Kiciusia
Niunia
Łapka (trójłapek z Dworca, dzikawy)
Koty do adopcji:
4 małe (3 dziewczynki i Jimmy, który nie miał FIPu)
Skierka
Buraś i Legusia (rodzeństwo, miały duzo ogłoszeń, ale nie są miziaste…)
Filemon (bez ogonka)
Miki (odebrany panu, który bił koty)
Trusia (piekna ruda, miła, ale ma zmiany na skórze)
Murzyn (dzikawy)

Na strychu – 3 koty z podwórka, ludzie się wyprowadzili, koty zostały…
Razem: 24 (10 własnych, 14 do adopcji),

Koty karmione, łapane na sterylki, leczone:
Podwórko – 3 sztuki
Na Dworcu – 4 koty (2 burasie, czarno-biały i czarny)
Wodna, nowe bloki (budowa) – 4 koty
Wodna 38 – 5 kotów (czarno-biały, rudy, 2 szylkretki, trikolorka – wysterylizowane z pomocą annskr i innych osób)
Parking na Wodnej- 5 sztuk.
Razem – 21

W sumie – pod opieką Joli jest teraz 45 kotów.

 
 
dzień pierwszy, dowolny z kalendarza
 
Jola wyszła dziś złapać burego kocurka, którego inne koty leją, on się boi a jest oswojony. Ale Jola jak to Jola – burego owszem, widziała, nakarmiła, ale zamiast niego złapała rudego, który jest mniej oswojony (myślałam, że dziki, ale jaki on dziki, jak go Jola gołą ręką do transportera włożyła?), za to gonił inne koty, więc należy mu się kastracja. A żeby nie było za lekko – obok w kontenerze na śmieci coś płakało – i Jola wzbogaciła się o kilkumiesięcznego małego szczeniaczka.  Ktoś go wrzucił do pojemnika na śmieci.  
Na szczęście pieska Jola zdołała szybko wcisnąć rodzicom sąsiadki (ich pies właśnie odszedł) i mogła zająć się rudzielcem, którego trzeba zawieźć na kastrację (dzięki, marija (TOZ) i oczywiście wielkie dzięki Ania Zmienniczka-wet!).
Łapanie burasia przełożone na wieczór. A w okolicy Jola wykryła jeszcze jedną niewysterylizowaną kotkę, będzie ją łapać niedługo.
A w domu czeka chyba 5 chorych kotów, Jola sama silnie przeziębiona…
Ot, taki sobie normalny dzień u Joli…


dzień drugi
 
Wiadomość od Joli – Skierka wraca.
Bo jest chora, oczy jej łzawią i jest apatyczna… 
Jola ją jutro odbierze i spróbuje wyleczyć. Potem Panie mają Skierkę zabrać znowu, bo nie chcą innego kota, już się do Skierki przywiązały, zwłaszcza córka… Aha i Pani zadeklarowała, ze zapłaci za szczepionkę. Mam nadzieję, ze jak Skierka za rok znowu się przeziębi, to Panie jej nie odwiozą do Joli. Liczę, że to tylko dlatego, że kot "nowy" i został oddany z tabletkami, więc "do doleczenia", a teraz mu się jakby pogorszyło przez stres w nowym domu. No, próbuję sobie tłumaczyć. Mam nadzieję, że Skierkę Panie zabiorą, zanim wróci z adopcji Ptyś.
Najgorsze jest to, że u Joli "wolne miejsce" po kocie wyadoptowanym natychmiast zajmują inne, nowe koty. A jak adoptuś wraca, to stado powiększa się o kolejnego kota… Ludziom się wydaje, że miejsce w dt jest jak pokój dziecinny w rodzinnym domu, a to jest jak miejsce w noclegowni – nie stoi puste.


Z dobrych wiadomości – Jola dziś czuje się lepiej, chociaż jeszcze nie wychodzi. Podzielilam się z nią karmą z Rossmanna i surowym miesem, wczoraj annskr zawiozła suche i puszki, więc koty (i Jola) mają co jeśc. Dziś sąsiadka podrzuciła piasek, ja dałam Joli swoją krytą kuwetę, jakoś przetrwają.
 

 
Pani Jola nie narzeka, nie skarzy się, wysupłuje z chudej portmonetki grosiki i – na koty, wszystko na koty. Nie prosi o pomoc. Ale bez pomocy innych, nie dałaby rady.. Bo choroba, bo jesień, listopad jest taki ciężki… Pani Jola musi żyć. Dla kotów. Tych z Dworca, z podwórek, tych w domu – tymczasowych. Bo koty czekają.
 
 
Jeśli chcecie pomóc pani Joli, można wpłacić nawet niewielkie pieniążki na konto Fundacji For Animals O/Łódź, wpierające p. Jolę i jej koty"

 

Fundacja For Animals Oddział Łódź

konto 60 1370 1170 0000 1706 4855 2200

KRS 0000 265 307

NIP: 629-23-49-958

koniecznie z dopiskiem: dla pani Joli