zaniedbany pers ze sficowanym futrem

Na topie

Dywan z kota

Nie, to nie jest powtórka newsa sprzed kilku dni ani efekt zabawy programem do obróbki zdjęć. Ten kot naprawdę tak wygląda.

Gdy tydzień temu w mediach pojawiła się historia kota-ośmiornicy, wydawało się, że to skrajny i jednostkowy przypadek.

Koty potrafią w większości same zadbać o swoją higienę, spędzając na wylizywaniu futerka nawet kilka godzin każdego dnia. Niestety, są rasy kotów, które pozostawione same sobie, bez regularnego, codziennego wyczesywania sierści, mogą skończyć jak Sindbad.

zaniedbany pers ze sficowanym futrem

Sindbad był kiedyś pięknym białym persem o puszystym futrze. Właśnie trafił pod opiekę organizacji zajmującej się niesieniem pomocy zwierzętom.

Zwierzę należało do starszego mężczyzny, mocno schorowanego, który nie potrafił zapewnić mu już odpowiedniej opieki. Ktoś zobaczył biednego Sindbada i powiadomił Anti-Cruelty Society z Chicago.

Gdy kot trafił do Anti-Cruelty Society, przecierano oczy ze zdumienia. Zwierzę dźwigało na sobie gruby dywan z mocno sfilcowanej sierści. Musiała rosnąć bez pielęgnacji przez ładnych kilka lat…

zaniedbany pers ze sficowanym futrem

Mimo swojego stanu, kot był bardzo przyjazny wobec ludzi i cierpliwie znosił długotrwałe zabiegi usuwania sfilcowanego futra – wycinanie i golenie. W sumie usunięto z niego 2,5 kilograma dredów! Dużo, biorąc pod uwagę, jak lekkie jest zadbane futerko kota perskiego – delikatne i leciutkie niczym puch.

zaniedbany pers ze sficowanym futrem

Sindbadowi na pewno ulżyło. Niestety, jego tylne łapy z uwagi na dodatkowy ciężar, uległy osłabieniu, a ich mięśnie częściowemu zanikowi.

Obecnie dzielny kot ma już nowego opiekuna i pod troskliwą opieką wraca do sił i zdrowia. Sierść – odpowiednio pielęgnowana – odrośnie, kwestia czasu.

Pozostaje pytanie – gdzie była rodzina? Dlaczego nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na stan zwierzęcia?

fot. Facebook / Elliott Serrano / Josie Niebling
www.littlethings.com

Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *