Dziki kot po raz pierwszy w kadrze


Występuje w basenie rzeki Amur i na wybrzeżu Morza Japońskiego. Jest wpisany do Czerwonej Księgi. Po raz pierwszy udało się zrobić zdjęcia w naturze czterech kociaków tego rzadkiego i mało znanego gatunku.

Pracownicy Parku Narodowego „Ziemia leoparda” zdobyli niepowtarzalne zdjęcie. Na szlaku turystycznym przed obiektyw fotopułapki trafiły cztery kociaki dalekowschodniego kota leśnego. Ich mamę również udało się sfotografować. Drapieżnik został wpisany do Czerwonej Księgi i, zgodnie ze słowami pracowników parku, po raz pierwszy udało się zdobyć jego zdjęcie razem z kociętami w środowisku naturalnym.

Dalekowschodni kot leśny jest prawdziwym małym leopardem. Całkowita długość jego ciała wynosi 70-90 centymetrów i podobnie jak jego nieco większy krewniak – lampart amurski – ma umaszczenie w cętki. Z tego też powodu jego inna nazwa brzmi amurski kot lamparci. Występuje w basenie rzeki Amur i na wybrzeżu Morza Japońskiego. Jego liczebność nie jest znana, ponieważ ten osobnik jest niezwykle ostrożny. Trudno go „schwytać” obiektywem fotopułapki, w tym na terytorium parku „Ziemia leoparda”: większość ukrytych kamer parku narodowego „skupia się” na leopardach i tygrysach; zostały one umieszczone w miejscach charakterystycznych przede wszystkim dla dużych kotowatych. Tym razem naukowcom po prostu się poszczęściło, powiedziała „Głosowi Rosji” rzeczniczka parku „Ziemia leoparda” Maria Okułowa.

To mało zbadany podgatunek kota leśnego, ponieważ jest on skrytym zwierzęciem. Zamieszkuje trudnodostępne miejsca, na przykład można je spotkać w sitowiu, ale nie można ich zobaczyć, a na śniegu nie pozostawiają śladów, ponieważ ten drapieżnik waży jedynie od 4 do 6 kilogramów. Obecnie dalekowschodni kot leśny został wpisany do Czerwonej Księgi Kraju Nadmorskiego pod kategorią „4”. Trafiają do niej drapieżniki, o których mało wiemy.

Na zdjęciu z fotopułapki, którą ustawiono w pobliżu miejsca, gdzie podkarmiane są zwierzęta bezpośrednio na szlaku turystycznym „Śladem leoparda”, można zobaczyć cztery kocięta razem z matką. Sądząc po rozmiarach kociaki maja od 3 do 4 miesięcy. Już niedługo rozstaną się i rozpoczną samodzielne życie. Zgodnie ze słowami ekologa, amurskie koty lamparcie żywią się myszami i żabami. Jednak mogą polować i na o wiele większą zdobycz – kuropatwy lub zające. Prawdopodobnie podkarmiacze, które ustawili pracownicy parku narodowego na szlaku leopardów, zwróciły uwagę kociej rodziny, dodała Maria Okułowa:

Widocznie o czasu do czasu tu przychodzą, a fotopułapka po raz pierwszy je sfotografowała. Ludzie bywają tam rzadko. Wycieczki docierają tam kilka razy w tygodniu. Można założyć, że koty nie tak już bardzo boją się ludzi. Oczywiście, jeśli przechodziliby obok, kocięta z kotką schowałyby się. Fotopułapki nie boją się.

Pracownicy Parku Narodowego „Ziemia leoparda” uważają, że obecność w miocie czterech podrośniętych kociaków – zazwyczaj jest ich tyle – to dobry znak. Są już prawie dorosłe. Świadczy to o tym, że mają wystarczającą ilość pożywienia, nie zagraża im niebezpieczeństwo, a turyści nie wywierają negatywnego wpływu na życie amurskiego kota lamparciego. Pracownicy parku narodowego czekają na nową sesję zdjęciową rzadkich drapieżników w celu kontynuowania badań nad ich populacją.
 

źródło: Głos Rosji