Kotka nie akceptuje przygarniętego młodziaka

Witam mam kilka pytań mam nadzieję, że dostanę na nie odpowiedź.

1. Około dwóch tygodni temu zaadoptowałam ok. 6 miesięcznego kotka z fundacji, pani która się nim zajmowała przywiozła go i puściła na mieszkanie. Róża (rezydentka), która jest ze mną od 2 lat, ale wzięłam ją jak była dorosła, nie akceptuje małego. Mały skacze na nią i widać, że chce się bawić.

 

Mam feromony w kontakcie Feliway classic, ale mało to pomaga. Róża syczy na niego i są chwile, kiedy pacnie łapką, raz się zdążyło że Rokus (młodziak) miał lekko nosek zadrapany. Zaraz mija miesiąc, jak Rokus jest u nas, a oni nadal się nie akceptują, czy mogę coś zrobić?

 

2. U rodziców jest nowy psiak, ok. 3-miesięczny szczeniak Brat chciałby go wziąć na weekend, a ja obawiam, jak kociaki się zachowają (Róża miała kontakt z już nie żyjącym psiakiem, którego co jakiś czas go braliśmy, nie bała się i podchodziła sama). Jak mogę zapoznać cała trójkę że sobą? Kociak raczej nie miał kontaktu z psami, aczkolwiek jest z fundacji, to wszystko możliwe?

 

Proszę o odpowiedź, bo weekend coraz bliżej!

Wprowadzając kota do nowego domu należy trzymać się ściśle określonej procedury, najpierw ograniczyć mu przestrzeń do jednego pomieszczenia, następnie wymieniać zapachy, zmieniać pomieszczenia i stopniowo umożliwiać kontakty nowemu kotu i rezydentowi. Można posłużyć się siatką montowaną w drzwiach, żeby umożliwiała widok i była jednocześnie barierą. Jeśli dochodzi do ataków, należy to przerywać. Nie ma co liczyć na to, że sytuacja sama się rozwiąże. Sam proces niekiedy trwa dość długo i nie należy go przyspieszać.

Jeżeli chodzi o psa, to również nie można tego puścić na żywioł, tym bardziej, że to młodziak. Zapoznanie kotów z psem może wymagać kilku spotkań w kontrolowanych warunkach i najlepiej, żeby pomógł w tym jakiś doświadczony behawiorysta. Mając tak mało szczegółów i nie widząc zwierząt, niewiele więcej mogę tą drogą podpowiedzieć. Pewne jest, że takie małe psy mogą być natarczywe, a dla kotów może to oznaczać wielki stres, tym bardziej, że same się nie dogadują. Sytuacja jest trudna do rozwiązania, kiedy ma się na to parę dni.

Autor: Beata Leszczyńska