EKSPERT RADZI

Beata Leszczyńska
odpowie na pytania z działu ZACHOWANIE
EKSPERT RADZI/Zachowanie

Mój kot panicznie boi się telewizora

Od zawsze w moim domu były zwierzęta, głównie koty. Widziałem wiele sytuacji i zachowań i z wieloma jestem w stanie sobie poradzić sam. Niestety, od pewnego czasu Selen, jeden z dwóch kocich braci, przygarniętych przeze mnie jako malce ze schroniska, ma ogromny problem z telewizorem, a bardziej z treścią przez niego wyświetlaną. Selen ma 1,5 roku i zawsze był tym bardziej bojaźliwym i wycofanym bratem (Arsen jest zawsze pierwszy i niczego się nie boi). Zauważyłem około 2 miesiące temu, że zaczyna się chować za meble i przebywa głównie w sypialni. Po krótkiej obserwacji stwierdziłem, że zaczął się bać obrazów z telewizora i wygląda na to, że jemu wydaje się, że to co widzi dzieje się na prawdę. Szczególnie widoczne jest to wtedy gdy w telewizji wyświetlane są reklamy, szybko zmieniające się obrazy i dźwięki. Niedawno włączyłem mu jeden z wielu dostępnych w internecie „filmów dla kotów”. Przez kilka minut był zaciekawiony i wydawał się nawet odprężony do momentu gdy prosto w kamerę nie spojrzała się wiewiórka i w tym momencie uciekł pod kanapę.

Być może problem wydaje się zabawny, ale tak nie jest. Selen ostatnio stracił również apetyt i cały czas chodzi z podwiniętym ogonem, a ja nie chcę też rezygnować z telewizji w mieszkaniu i nie mam już pojęcia jak to wszystko pogodzić.

Problem, który Pan opisał nie jest zabawny, ale niestety bardzo poważny. Koty zazwyczaj nie reagują tak intensywnie na obrazy z telewizora, ale jeśli już taka sytuacja ma miejsce to zazwyczaj jest dla kota prawdziwie koszmarna. Zwierzę odbiera obraz jak żywą istotę i odczuwa zagrożenie jej obecnością. Koty, które są bardzo terytorialnymi zwierzętami, kiepsko radzą sobie z intruzami w domu. Myślę, że w tej sytuacji powinien Pan podać suplementy diety o działaniu przeciwlękowym i na jakiś czas usuwać kota z pokoju w którym ogląda Pan TV. Niestety, nie widząc mieszkania ani kotów niewiele więcej mogę podpowiedzieć. Najrozsądniej byłoby zaprosić behawiorystę i opracować terapię.

Autor: Beata Leszczyńska