Gdy odwiedzasz kociarza… Oto 5 faux pas, których lepiej nigdy nie popełnić!


Dobre maniery w domu kociarza? Jak najbardziej! Kiedy odwiedzasz dumnego opiekuna mruczka, warto pamiętać o kilku rzeczach.

Jeżeli nie chcesz popełnić prawdziwego faux pas i obrazić gospodarza, lepiej przeczytaj ten tekst. Dowiesz się, czego lepiej nie robić w domu kociarza!

„Czy możesz zamknąć kota, kiedy tu jestem?”

Choć pewnie nie wszyscy to rozumieją, dla opiekuna mruczek jest członkiem rodziny. Jako takiemu należy mu się po prostu szacunek.  Zastanów się: czy przybywając do domu pełnego dzieci, prosisz, aby zamknąć je w innym pokoju, ponieważ oczekujesz spokoju i możliwości wypicia kawy bez hałasów w tle? Raczej nie. To samo dotyczy kotów – rezydentów miejsca, które odwiedzasz. Wskazówka dla uczulonych na kocią sierść: zamiast pytać o zamykanie pupila, warto spotykać się z jego opiekunem w kawiarni, restauracji, iść na spacer. Ewentualnie możesz poprosić o wywietrzenie mieszkania przed twoją wizytą (jeśli alergia nie jest zbyt silna, takie rozwiązanie powinno pomóc).

„Może nie jest najpiękniejszy, ale na pewno bystry”

Skomentowanie wyglądu mruczka w tonie: „widywałem ładniejsze” to naprawdę kardynalny błąd! Nie próbuj tego nigdy, pod żadnym pozorem, nawet jeśli w domu kociarza znajduje się więcej niż jeden pupil i zakładasz, że niczym nie ryzykujecie, krytykując jednego z kotów, a jednocześnie zachwycając się innymi. Nie działa tu także tzw. metoda kanapki – niewielka uwaga, poprzedzona i „przykryta” komplementami. Przykład: „Ten futrzak pięknie reaguje, gdy go wołasz. Wprawdzie widzę, że nie potrafi polować, ale za to bardzo ładnie się prezentuje”… Stop! Dla opiekuna jego podopieczny jest jak dziecko – zawsze idealne, zawsze najpiękniejsze. Krytykując mruczka, ryzykujesz w najlepszym razie brak poczęstunku ze strony gospodarza, a w najgorszym – wyproszenie z mieszkania.

„Nie za dużo tu kocich zabawek?”

Oj… Bardzo źle zaczynasz wizytę w domu kociarza, jeśli na wstępie komentujesz liczbę rzeczy, które mruczek otrzymał w darze od opiekuna. Nie ma znaczenia, czy mówisz to w trosce o budżet znajomego, czy też krytykujesz bałagan w domu albo zwyczajnie – nadmierny konsumpcjonizm. Każdy opiekun zrobi dla swojego futrzaka absolutnie wszystko – kocha go rozpieszczać, a takie komentarze to spore faux pas.

„A sio!”

Jeśli nie chcesz popełnić gafy skutkującej zerwaniem relacji z opiekunem zwierzaka, nigdy nie waż się odtrącać kota… dosłownie. Odsunięcie mruczka w zbyt zdecydowany sposób, krzyk: „odejdź, a kysz!” lub inne, podobne reakcje raczej nie spotkają się ze zrozumieniem ze strony osoby, który zaprosiła cię do siebie. Masz jednak prawo do tego, aby nie głaskać i nie przytulać kota (nawet jeśli sam się o to doprasza). Nasza rada? Poproś opiekuna, aby po prostu zabrał od ciebie mruczka i zajął go np. zabawą.

Wujek dobra rada? Nie w domu kociarza

Krytykowanie metod wychowawczych stosowanych przez opiekuna kota (zwłaszcza, jeśli nie masz mruczącego pupila w swoim własnym domu) zawsze zakończy się awanturą… Po której już nigdy nie odwiedzisz ponownie mieszkania, do którego zostałeś zaproszony. Odpuść sobie wszelkie dobre rady, zwłaszcza, jeśli wygłaszasz je tonem nieznoszącym sprzeciwu. Zapomnij o komentarzach typu: „słyszałam, że w tym wieku kot już dawno powinien być po kastracji„; „przydałaby się zmiana karmy, bo sierść nie wygląda dobrze”; „nie uważasz, że te zabawki są za mało interaktywne?” To nie tylko sprawi przykrość gospodarzowi, ale jest po prostu nietaktowne.

A jakie jest twoim zdaniem największe faux pas, jakie można popełnić w domu kociarza? Czekamy na komentarze!

Autor: Marta Martyniak