Gdyby kot zamienił się rolą z psem…


Koty i psy różnią się charakterem, przyzwyczajeniami i osobowością. Myśleliście kiedyś o tym, jak zachowałby się mruczek, gdyby człowiek zaczął wydawać mu te same polecenia, co jego szczekającemu przyjacielowi?

Dziś puszczamy wodze fantazji: oto pięć typowych scen z życia psa i opowieść o tym, jak przypuszczalnie widziałby je kot! Co by było, gdyby kot zamienił się rolą z psem?

Idziemy na spacer!

Człowiek zaprasza mnie na spacer. Jestem za – świeże powietrze, ptaki, motylki i trawa. Tylko nie bardzo rozumiem, czemu słyszę dwa słowa: „do nogi”! W jaki sposób mam chodzić grzecznie obok, kiedy dookoła taki kolorowy świat? Zadaję głośne pytanie, miaucząc: dlaczego ktoś ogranicza moją wolność? Jeżeli moi psi bracia zgadzają się codziennie na takie rzeczy – muszą chyba coś z tego mieć, prawda?

Mówisz, że w zamian dostają radość i uwielbienie swojego pana? Już odpowiadam. Po pierwsze: ja nie mam pana, tylko sługę. Poza tym takie samo uwielbienie i podziw w oczach widzę, kiedy wskakuję na poduszkę i zaczynam mruczeć, a to wymaga mniej zachodu. I na koniec – żadnej z wymienionych rzeczy na pewno nie da się zjeść. Wołasz: „do nogi”? A ja idę na drzewo.

fot. Shutterstock

Aport!

Widzę, że wachlarz psich sztuczek jest nieco szerszy. Po co ktoś rzuca mi patyk i krzyczy: „aport”? Mam przynosić coś w zębach? Ta zabawa w „gdyby kot zamienił się rolą z psem” przestaje mi się powoli podobać. To gorsze niż chodzenie przy nodze! Dla zabawy biegnę po patyk, ale zatrzymuję się w połowie drogi i kładę się na trawie, obserwując bacznie opiekuna. Ciekawe, co teraz zrobi?

W oczekiwaniu na obiad

Wracamy ze spaceru, czekam na posiłek. To powinien być najlepszy punkt całego dnia. Miska ląduje przede mną. Po raz kolejny przeżywam szok. Jedzenie jest nie tylko brzydko ułożone – wyczuwam także podróbkę czegoś, co na pewno nie jest łososiem norweskim. Zauważam także mięso – zupełnie źle i nierówno pokrojone. W dodatku człowiek mówi: „waruj” i każe czekać na pozwolenie, by podejść do posiłku. Oczywiście podbiegam od razu. Po stwierdzeniu faktów wskazanych wyżej, odmawiam jedzenia. W odpowiedzi słyszę: „postoi, dopóki nie zjesz”. Moje oczy przybierają kształt wielkich spodków. Jak to? Nie dostanę tego, czego się domagam?! Kto tu rządzi?

alergia pokarmowa u kota
fot. Shutterstock

Pilnuj domu

Człowiek wychodzi na zakupy – poznaję, widząc tę wielką torbę, którą zabiera ze sobą. Już trzeci raz słyszę: „pilnuj domu”. Obserwuję bacznie przebieg wydarzeń z kanapy. Wiesz, człowieku… Popilnować zawsze mogę, ale tylko swojej miski! Ktoś puka do drzwi. Nie rozumiem, co teraz? Mam biec i drapać w wycieraczkę? Krzyczeć? Ostrzegać, że ktoś przyszedł? Tymczasem odwracam się na drugi bok. Może to i mój dom, ale na pewno nie moja odpowiedzialność – od tego są ludzie!

Na miejsce i waruj!

Ok, trochę przesadziłem ściągając serwetki ze stołu. Człowiek odkrył prawdę, a teraz powtarza mi: „na miejsce, waruj”! Zapytam zatem zgodnie z kocią filozofią: czymże jest moje miejsce? Do mnie należy przecież każdy kącik, który akurat sobie wybiorę. Tymczasem opiekun patrzy na mnie, pokazując palcem jedno posłanie, na które obrażony jestem od co najmniej kilku dni. Tak, można obrazić się na miejsce do spania! Nie pytaj o powód. Zwyczajnie przestało mi się podobać.

Rozumiem, że mój psi kolega zwykle słucha rozkazów i udaje się tam, dokąd powinien. Ja też to robię  – odwracam się na pięcie i wskakuję na łóżko. Kładę się na samym środku. Z pokoju znowu dobiega: „waruj”! Przeciągam się, po raz ostatni tego dnia pytając w myślach: Przepraszam, co takiego miałem zrobić? Umknęło mi dosłownie chwilę temu! I tak minął cały dzień… Podsumowuję. Psy mają trudne życie i nigdy nie zrozumiem, dlaczego pozwalają sobie tak bardzo wchodzić na głowę!

Gdyby kot zamienił się rolą z psem…

Co wy na to? Jak sądzicie – czy tak samo zareagowałyby wasze futrzaki, gdybyście spróbowali wydawać im psie komendy?

Autor: Marta Martyniak