Gdyby twój kot robił zakupy w sklepie zoologicznym…

Na co dzień mamy do czynienia z całym wachlarzem kocich zachowań, mających na celu uzyskanie dokładnie tego, na co kociak ma w danym momencie ochotę, a my… no cóż. Robimy wszystko, by te zachcianki spełniać, biegając od jednego sklepu do drugiego. A co by było, gdyby zakupy dla siebie robiły nasze futrzaki? Sprawdź koniecznie! Poniżej subiektywne, kocie story.

Dziś trafiłem do raju. Wchodzę do sklepu, w którym mogę wszystko. To będzie zabawa! A ty, drogi opiekunie, możesz mi się przyglądać! Zaczynamy, tylko otwórz mi drzwi, proszę. Nie, jeszcze nie wchodzę. Chciałem jedynie, byś je najpierw po prostu potrzymał, gdy ja rozważam, czy już czas na zakupy. Ok, idziemy!

Nowe posłanie

Najpierw wybieram posłanie. Spanie na gazetach, parapetach, w garnkach i plecakach jest już nudne. O, to największe wygląda obiecująco… Mówią mi, że jest przeznaczone dla owczarka niemieckiego. A kto powiedział, że będę w nim spać?

Najważniejsze kryterium to wielkość kartonowego pudełka, w które zapakowana jest moja leżanka. Kartony są super! Poproszę dwa. Po powrocie do domu obu posłań możesz się pozbyć, ale pudeł – pod żadnym pozorem! Będzie impreza, a potem dłuższa drzemka.

Transporter dla kota
fot. Shutterstock

Transporter

Ach! To to jest to paskudne opakowanie, w które wciskasz mnie za każdym razem, kiedy idziemy do lekarza? Powiem krótko: nie, dziękuję!

Odrobina rozrywki

Czas na wybór zabawek! Znam kilka fajnych – KLIK! Ale ta mała, dziwna rzecz, którą widzę właśnie na półce, to co to? Czy to laserowe światełko, które puszczasz mi co wieczór dla zabawy? To, którego nigdy nie mogę złapać i zjeść? Bez żartów, nie biorę tego. Ooo! Żywe muchy dla jaszczurki? Poproszę od razu trzy zestawy. Ganianie za owadami to jest to! Widzę też klatkę, a w niej dwa kanarki… Czy jeśli wezmę obydwa w pakiecie, to dostanę na nie rabat?

Idę dalej. Całkiem zmyślne te drapaki. Wybiorę chyba największy z możliwych. Choć przyznam, że czuję lekki niedosyt – liczyłem na nowy zestaw złożony z kanapy i foteli. Taki jak mamy w salonie. Są zdecydowanie lepsze do ostrzenia pazurów.

Zdziwiony kot
fot. Shutterstock

Zakupy na śniadanie

W zasadzie przyszedłem tu głównie po jedzenie. Pani proponuje jakieś ciekawe smaki, dziwne konsystencje… Biorę zestaw chrupków. W kwestii karmy – poczekam na ciebie, kochany opiekunie.

Przesypiesz do miseczki, jak zwykle komentując: „Masz, to najlepsze z możliwych, kosztowało tyle, co miesiąc moich obiadów…”.  A wtedy odwrócę się na pięcie i spojrzę na ciebie wzrokiem: „Chyba sobie żartujesz, nie zamierzam tego tknąć!”. Jeśli kupię coś teraz sam, nie będę mógł grymasić. Bez sensu!

Miseczki

Przydałaby się nowa miska na wodę. Ale załatwię to bardzo szybko, bo wybór jest prosty. Ceramiczna za ciężka. Plastik zdecydowanie łatwiej przewrócić. Poproszę!

Uff, na razie to tyle. Dorzucę do zakupów trawkę do gryzienia i kilka kartoników kociego mleka… Czekaj. Przeczytaj, co jest napisane w tej sekcji? Trening psów? No tak! Wy je szkolicie… A one jeszcze was słuchają, dobre sobie! Ok, bierz zakupy, wychodzimy. W domu obejrzę wszystkie zakupy!

Powyższy materiał traktujcie z przymrużeniem (kociego) oka. Ale zupełnie serio zapytamy: czy jest coś, co wasz kot koniecznie umieściłby na swojej liście zakupów lub kupił w sklepie zoologicznym? Czekamy na wasze odpowiedzi w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak