Gladstone – kolejny kot w brytyjskiej polityce


W polityce wciąż coś się dzieje. Także tej związanej z kotami. Tym razem szeregi władz na czterech łapach zasilił czarny jak kruk Gladstone.

W polityce wciąż coś się dzieje. Także tej związanej z kotami. Nie tak dawno głośno było o zatrudnieniu Palmerstona przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii, a tu – kolejna niespodzianka. Tym razem szeregi władz na czterech łapach zasilił czarny jak kruk Gladstone.

Gladstone liczy 18 miesięcy i został adoptowany przez ministerstwo finansów ze schroniska dla zwierząt Battersea. W tym samym celu, co Larry i Palmerstone – by chronić przed gryzoniami. Przynajmniej tak twierdzi się oficjalnie. Czarny kot przybył w trudym czasie. Niedawno doszło do ostrego starcia między Larrym i Pamerstonem. Oba koty odniosły obrażenia, na szczęście niewielkie. Poszło o podział terytorium i władzy. Poleciało futro. To nie była pierwsza bitwa Larry’ego. Podobno niezbyt lubi się z kocimi sąsiadami.
Jak w tym towarzystwie odnajdzie się Gladstone? Na razie twierdzi, że nigdy nie słyszał o jakimś tam Larrym.
Pojawienie się czarnulka w Whitehall spotkało się z gwałtowną reakcją brytyjskich parlamentarzystów. Bo dlaczego w budynku parlamentu nie ma kota? Oni też chcą mieć własnego mruczka. Mają dość myszy. Tak, ministerstwo finansów opanowały gryzonie. Choć złośliwcy twierdzą, że to czysta zazdrość, o Gladstona konkretnie. Bo to kot wyjątkowy – bardzo towarzyski, dobrze wychowany, ma wielkie serce i niezwykłą osobowość, a co więcej – doskonałe kwalifikacje jako łowczy.
Ale ale. To samo mówiono o Palmerstonie, a wcześniej o Larrym.
Brytyjczycy znów się dzielą, podobno szykują się nowe polityczne frakcje – teamlarry, teampalmerstone, teamgladstone.