Grali nim jak piłką


Był potwornie okaleczony. Wybite zęby, odcięty ogon, uszkodzone nerki, ropień. To wszystko zrobili mu ludzie. Młodzi ludzie.

Rzecz miała miejsce w Lęborku. Starsza pani, która zauważyła jak go katują, powiedziała: Myślałam, że ci chłopcy grają w piłkę, a to był kot…

Potwornie okaleczony kot resztką sił doczołgał się do jednego z bloków, prosząc o pomoc. Miał wybite zęby, odcięty ogon, ogromny ropień, był wyniszczony i najwyraźniej pobity.
Zajęła się nim pani Małgorzata. Znała kocurka. Już wcześniej się nim opiekowała, oddała do wykastrowania, podleczyła, zaszczepiła, wypuściła na wolność. Teraz, po trzech tygodniach, ledwie go poznała. Stan zwierzęcia był krytyczny.

Natychmiast trafił do weterynarza. Rokowania – złe. Od 16 dni ciągle pod kroplówką i na lekach. Po tygodniu walki o życie pojawił się kryzys, ale udało się, zaczął troszeczkę jeść samodzielnie, wcześniej był karmiony strzykawką. 27-12 odnowił się ropień, ponownie został nacięty i oczyszczony. Rana nie chce się wygoić. Tak ostra infekcja jest przyczyną niewydolności nerek. Dzisiaj miał kolejne badania krwi. Wyniki znowu się pogorszyły. Dalsze kroplówki – padła decyzja. Koszty leczenia rosną. Na lekach musi pozostać min.1,5 miesiąca – mówi pani Małgorzata.

Nie wiemy jak długo nie jadł, jak długo cierpiał. Jest wyniszczony, ma ostrą niewydolność nerek. – podaje na Facebooku OTOZ Animals Lębork. – Jeśli nie pomożecie nam ustalić, kto katuje zwierzęta na tej ulicy i w okolicy, ich gehenna nigdy się nie skończy. Wiadomo tylko, że jest to grupa młodych chuliganów.

Sprawców bestialskiego pobicia kota szuka policja.
Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Na kocurka czeka już dom. Taki prawdziwy. Nie wróci na podwórko. Musi tylko wyzdrowieć. Wciąż walczy o życie.

źródło: Dziennik Bałtycki