Co jadły koty, gdy nie było gotowej karmy?

Napełniasz kocią miseczkę suchą karmą lub wykładasz zawartość puszki - i gotowe. Tak wygląda kocia stołówka, ale... od niedawna!

Przez tysiące lat uważano, że koty nie potrzebują dokarmiania. Zdobywały jedzenie samodzielnie, polując. Kot miał ochraniać spiżarnie i spichrze przed myszami, a tych było pod dostatkiem. Gospodarze z czasem zauważyli, że w porach dojenia mruczki zjawiają się w oborach. Zaczęli im więc dawać mleko. Wraz z nim pojawiła się kocia miska i… zaczęła się historia kociego żywienia.

Historia kociego żywienia – jeśli nie puszki, to co?

Przełom w kocim menu przyniosła dopiero druga połowa XIX wieku. W Anglii coraz popularniejsze stawały się hodowle kotów rasowych. Autor poradników Gordon Stables jako jeden z pierwszych pouczał, że kot powinien dostawać codziennie dwa odpowiednio skomponowane posiłki, które zapewnią mu zdrowie i piękną sierść.

W Anglii przełomu XIX i XX wieku najczęściej podawano kotom koninę, a od czasu do czasu – wędzoną rybę. Serwowano też wątróbkę drobiową, płucka, nerki, rzadko inne mięsa. W codziennym menu prym wiodły jednak owsianka i… chleb moczony w mleku. Jak widać, historia kociego żywienia miewała też zaskakujące oblicza.

W przedwojennej Polsce i aż po lata 70. XX wieku w kocich miskach królowały mleko, chleb i resztki ze stołu opiekuna.

Kocie menu w dawnych wiekach

Kocia karma w takiej formie, jaką znamy dzisiaj, to wynalazek XX wieku. Za wynalazcę suchej karmy dla kotów uważa się Jamesa Spratta, elektryka z Ohio. Gdy kiedyś wpływał statkiem do angielskiego portu, jego uwagę zwróciło stado psów kłębiące się na nabrzeżu. Walczyły o stare suchary wyrzucane przez marynarzy.

„A gdyby tak wyprodukować specjalne psie sucharki?” – pomyślał Spratt. I tak domorosły wynalazca w 1860 roku wymyślił pierwowzór psiej suchej karmy. Wytwarzano ją z wołowej krwi, warzyw, ziaren zbóż i buraków. 16 lat później Spratt rozpoczął produkcję suchej karmy dla kotów. Jej pierwsza wytwórnia powstała w Londynie, a kolejne w Stanach Zjednoczonych.

Karma dla kotów była do lat 20. XX wieku dobrem luksusowym. Dlatego tylko nieliczni mogli sobie na nią pozwolić. Puszkowane jedzenie dla kotów zaczęto produkować w latach 30. XX wieku.

Karma dla wszystkich kotów!

Prawdziwa rewolucja przypadła na lata 50. XX wieku – zmieniła się wtedy technologia wytwarzania kociej karmy. Składniki zaczęto gotować razem w formie płynnej, a następnie przepychać przez mechaniczną wytłaczarkę, która „poszerzała” jedzenie. By ta sztuka się udała, niezbędna była wysoka zawartość skrobi.

Na koniec produkt wypiekano i dodawano utracone w procesie przetwarzania witaminy. Potem napylano środki aromatyzujące i tłuszcze, by karma była smaczniejsza. Taki produkt był lżejszy i łatwiejszy w produkcji niż uzyskiwany dotychczasowymi metodami, a co za tym idzie – wygodniejszy w transporcie i tańszy. W końcu karma trafiła pod strzechy!

W Polsce sucha karma stała się dostępna dopiero w latach 80. XX wieku.

Karma specjalistyczna i organiczna

Kolejny pomysł to diety weterynaryjne dla kotów cierpiących na różne dolegliwości, od kamieni cumoczowych przez chore nerki, serce, po cukrzycę. Pierwszą firmą, która wyprodukowała karmę weterynaryjną był Hills. Modne diety na początku nowego tysiąclecia to karmy wegetariańskie, bezzbożowe, holistyczne czy organic.

Jaką karmę jedzą wasze koty? Na co w pierwszej kolejności zwracacie uwagę podczas komponowania kociego menu? 😉 Dajcie nam znać w komentarzach!

Autor: Joanna Nowakowska