Jak oswoić dzikuska?

Nie wszystkie koty przychodzą na świat w przyjaznym otoczeniu, wśród ludzi, którzy otaczają je troską. W dobrych hodowlach kocięta już od pierwszych dni są oswajane z obecnością ludzi, więc naturalnym dla nich jest, że człowiek nie tylko nie stanowi zagrożenia, ale jest częścią ich świata i przyjacielem.

Większość dachowców jednak przychodzi na świat zupełnie przypadkiem – nierzadko w brudnych komórkach czy na podwórkach – a człowiek to dla nich groźny wróg, przed którym trzeba uciekać – zwłaszcza, jeśli ich doświadczenia z ludźmi są bolesne i przykre. Kocięta pozbawione pozytywnych skojarzeń i możliwości obcowania z ludźmi nie mają szansy się oswoić.

Często takie małe dzikuski trafiają do schronisk czy domów tymczasowych i wtedy pojawia się pytanie – jak je oswoić? W jaki sposób zrobić z nich – i czy w ogóle się da – nakolankowe mruczki?

Pierwsze dni są najtrudniejsze

Dla kota, który całe swoje życie spędził w zupełnie innym od twojego mieszkania otoczeniu,  pierwsze dni będą bardzo trudne. Nowe dźwięki, zapachy, zupełnie nieznany dla niego świat będzie na początku wydawał mu się nieprzyjaznym miejscem.

Do tego bliski kontakt z człowiekiem, którego do tej pory unikał… Ludzie wzbudzają ogromny lęk wśród dzikich zwierząt, nierzadko przecież szczują koty psami, przeganiają je z piwnic, ogródków, straszą. Nie jesteśmy zatem pozytywnym skojarzeniem dla kotów żyjących na wolności i przesyłamy jasny komunikat – naszego gatunku należy bać się jak ognia i lepiej trzymać się z daleka!

Przy braku możliwości ucieczki z tego „nieprzyjaznego otoczenia” pozostaje tylko jedno – schować się. I na to powinieneś się przygotować. Mały dzikusek będzie za wszelką cenę starał się zniknąć ci z oczu.

ukrywający sie kot
fot. Shutterstock

Prawdopodobnie jeśli zabierzesz dzikuska do mieszkania i puścisz go luzem, schowa się gdzieś i tyle będziesz go widzieć. Otoczenie będzie zwiedzał nocą lub kiedy ciebie nie będzie w polu jego widzenia – i na pewno będzie próbował znaleźć drogę ucieczki.

Taki kot może jeszcze nie potrafić korzystać z kuwety, dodatkowo zaś stres, w jakim się znajduje, może spowodować, że będzie załatwiał się w miejscach zupełnie do tego nieprzeznaczonych.

Nieufnego dzikuska można oswoić, wymaga to jednak czasu i cierpliwości. O wiele łatwiej jest oswoić małego kociaka niż dorosłego kota. Doświadczenie mówi, że najlepiej procesowi socjalizacji z człowiekiem podlegają kocięta do ukończenia 3 miesiąca życia. Oswoić można i starsze kociaki, choć bywa to trudniejsze. Według mnie oswajanie dorosłych wolno żyjących kotów jest po prostu bezsensowne, choć oczywiście zdarzają się przypadki, w których takie działanie jest zasadne.

Zorganizuj małe pomieszczenie

Im mniejsza powierzchnia, tym większy sukces w socjalizacji. Im większa przestrzeń, tym mniejszy twój kontakt z kotem i możliwość pozytywnego wpływania na wzajemne relacje, a także brak kontroli nad zachowaniem kociaka, a co za tym idzie – brak możliwości oswojenia.

To także doskonały sposób na naukę czystości – bo kot jest zwierzęciem bardzo czystym, nie będzie chciał mieszkać w otoczeniu swoich własnych kup piętrzących się, gdzie popadnie. Nawet kot-dzikusek bardzo szybko załapie, do czego służy kuweta.

Małe pomieszczenie to może być na przykład łazienka lub klatka typu kennel – czyli metalowa klatka do przewozu psów. Jest ona na tyle duża, by zmieścić w niej kuwetę, legowisko, miski i pozostaje jeszcze trochę miejsca na plac zabaw.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz oswajałam dzikie kocięta i kiedy moja pani doktor powiedział  mi o klatce, miałam łzy w oczach, wyobrażając sobie jaka krzywdę zrobię kotu, który do tej pory biegał wolno. Bardzo się jednak myliłam – dla małego dzikuska klatka to po prostu bezpieczny azyl. Szybko będzie w stanie go poznać i poczuć się w nim dobrze.

Urządzenie klatki lub pomieszczenia

Klatkę bądź pomieszczenie, w którym zamieszka tymczasowo na czas socjalizacji dzikusek, trzeba odpowiednio przygotować. Jeśli w Twoim mieszkaniu nie ma pomieszczenia bez zakamarków, w których mógłby skryć się kot, wybierz oswajanie klatkowe. Jeśli decydujesz się na „oswajalnię” przeznaczyć pomieszczenie – zadbaj by nie miało ono takich miejsc, w które może schować się kot, a ty nie będziesz mieć tam swobodnego dostępu.

W klatce umieść legowisko. Idealnie, by była to zadaszona kocia budka, w której dzikusek zyska trochę intymności. Jeśli takiej nie posiadasz, wystarczy zwykle kartonowe pudełko, w którym wytniesz otwór do wchodzenia i wymościsz miękkim kocykiem. Kocie legowisko musi być miękkie i przytulne.

Postaw odkrytą kuwetę – najlepiej z bentonitowym żwirkiem lub zwykłym piaskiem – wynalazki typu żwirek drewniany, silikon zostaw sobie na później – na razie ma to być jak najbardziej naturalne środowisko do załatwiania kocich potrzeb fizjologicznych. Jeszcze tylko miejsce na miski – oddalone od kociego wc – i w zasadzie gotowe.

Daj kotu spokój

Przez pierwsze 2-3 dni pozwól kotu oswoić się z otoczeniem. Niech pozna „wystrój” klatki, zapozna się z posłankiem, kuwetą, nowymi zapachami i zaakceptuje nowe miejsce jako swój azyl. Przez ten czas nie niepokój kota, nie zbliżaj się co chwilę do klatki. Udawaj po prostu, że kota nie ma. Zajmij się sobą i zwykłym życiem domu.

Otwieraj klatkę tylko po to, by sprzątnąć kuwetę, dać kotu jeść i wymienić miskę z wodą. Powstrzymaj się od dotykania zwierzęcia i prób kontaktu bezpośredniego – to niepotrzebny stres dla kociaka i może spowolnić proces oswajania. Kot musi ci zaufać, dopiero wtedy możesz go dotknąć. Najlepiej przez pierwsze dni ignoruj nowego przybysza.

karmienie małego kotka
fot. Shutterstock

Jeśli w domu są dzieci, powiedz im, w jaki sposób mają się zachowywać, osłoń część klatki kocem, wytłumacz dzieciom jakie to ważne, by nie podchodziły do klatki i nie niepokoiły kota, a także by zachowywały się cicho i spokojnie w jej pobliżu.

Pokaż, że z człowiekiem warto się zaprzyjaźnić

Kiedy kot oswoi się z nowymi warunkami możesz zacząć nawiązywać bezpośredni kontakt. Są dwie szkoły, jedna mówi, by kontakt ten nawiązywać stopniowo, powoli zmniejszając dystans, nie robiąc niczego na siłę i wbrew zwierzęciu. Druga natomiast wręcz przeciwnie – by na siłę brać kocięta na ręce i przyzwyczajać do dotyku ręki. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Ważne, by obserwować zwierzę i dopasować sposób postępowania do charakteru kota.

Niezależnie od wybranej metody, postaw na jedzenie. Mało który kot oprze się pokusie pysznego, pachnącego kawałka. Dziel je na małe kawałeczki tak by widział, że to twoje ręce są odpowiedzialne za dostarczenie smakołyków – podawaj kotu mięsko i kładź obok niego.

kociak je z ręki
fot. Shutterstock

Dąż do zmniejszenia dystansu i tego, by kot chwytał kawałki z twojej dłoni. Kiedy będzie pobierał już smaczki z ręki – pomalutku głaszcz go, ocieraj rękę o niego i dotykaj.

Małe kocięta bierz na ręce pomimo ich sprzeciwu, ale rób to bardzo delikatnie, głaszcz je po całym ciele i odkładaj po kilkunastu minutach. Kiedy je odłożysz, od razu poczęstuj czymś smakowitym, w ten sposób utrwalisz pozytywne skojarzenia: człowiek = przyjemność. Dobrze jest naśladować mycie futerka przez kocią mamę. Świetnie sprawdzi się tutaj mokra chusteczka dla niemowląt zawinięta na palcu, którą pogłaszczesz kotka, naśladując koci język. Po kilku takich seansach kociak powinien rozluźniać się pod wpływem twojego dotyku.

Maluszki możesz także kusić zabawą. Kociaki uwielbiają harce. Możesz skonstruować lub kupić wędkę dla kota lub piórka na patyku. W zabawie koty zapominają o strachu.

Przy oswajaniu możesz także wspomóc się preparatami zawierającymi kocie feromony policzkowe. Środki takie działają kojąco na zwierzę, zmniejszają stres i przyspieszają oswajanie.

mały pręgowany kociak w klatce
fot. Shutterstock

Nigdy nie zachowuj się głośno, przemawiaj do kota spokojnym tonem, nie krzycz, nie śmiej się zbyt głośno, bądź zrelaksowany.

Najważniejsze, by praca z kotem odbywała się regularnie i dosyć często. O wiele lepszy efekt dadzą kilkunastominutowe zabawy, pieszczoty i karmienie, jeśli powtórzysz je kilka razy w ciągu doby, niż kiedy poświęcisz nawet godzinę dziennie ale tylko raz.

Dzikusek na zawsze?

Zaakceptuj fakt, że nie wszystkie koty będą nakolankowymi mruczkami. Niektóre na zawsze pozostaną lękliwe, zwłaszcza jeśli ich wcześniejsze doświadczenia z ludźmi były silnie stresujące. Takim kotom potrzebny jest po prostu czas, miłość i święty spokój.

Sama mam kotkę, która zaufała nam dopiero po około roku. Do tej pory boi się obcych i unika kontaktu z ludźmi, którzy nas odwiedzają. Nie przeszkadza jej to jednak w pakowaniu się nam na kolana. Potrzebowała po prostu czasu i spokoju, by w końcu zaufać ludzkiemu gatunkowi.

Oswajanie daje ogromną satysfakcję – więc warto!

Tak czy inaczej, warto podjąć wyzwanie oswojenia dzikuska. Satysfakcja z udomowienia i pokazania kotu, że człowiek może być przyjacielem jest ogromna. Więź, która dzięki temu wytworzy się pomiędzy tobą o kotem, będzie głęboka i silna. A ty będziesz mieć poczucie, że dzięki twojej determinacji jeden koci los uległ zmianie na lepsze. Aż jeden koci los.
Powodzenia!

Autor: mag