Trudna decyzja: kastracja aborcyjna

Nadeszła wiosna – czas, w którym rodzi się szczególnie wiele kociąt. W większości - niechcianych... Dlatego spróbujemy zmierzyć się z trudnym, emocjonalnym tematem, jakim jest kastracja aborcyjna.

Kwestia ta dotyczy głównie dzikich wolno żyjących kotek. Wielu ludzi o dobrym sercu, na co dzień opiekujących się bezdomnymi zwierzakami, wcześniej czy później staje przed ciężkim wyborem, jakim jest kastracja aborcyjna.

Trudna decyzja: kastracja aborcyjna

Kastracja aborcyjna nigdy nie jest łatwą decyzją. To duże obciążenie psychiczne – nie ma sensu tego ukrywać. Ostatnio usłyszeliśmy od jednej z karmicielek ciężarnej kotki na działkach: „Nigdy tego nie zrobię, nie mam serca, to niehumanitarne”. Prawdą jest jednak, że o wiele bardziej niehumanitarne jest pozwalanie, by kotka rodziła kolejne, przez nikogo niechciane maluchy…

Brak kastracji to skazywanie kolejnych kotów na bezdomne życie

Niestety, fakty są bezlitosne. W każdym miocie znajdzie się kilka kociąt, które będą z góry skazane na przegrane kocie życie. Te, które nie umrą na skutek chorób, z głodu, zimna, osiągną dojrzałość płciową i będą poszerzać gatunek o kolejne mioty, które nie będą kastrowane… W ten sposób koło się zamyka. Zbyt wiele bezdomnych, opuszczonych mruczków bezskutecznie czeka na poprawę swojego losu. Nie ma niczego dobrego w powiększaniu grona takich cierpiących futrzaków.

Nigdy nie ma dobrego momentu na kastrację

Kotka, która jest bezdomna, po osiągnięciu dojrzałości płciowej najprawdopodobniej będzie ciężarna niemal przez cały czas. Już w 10 dni po porodzie może zajść w kolejną ciążę. Z założenia unika się też kastracji kotki karmiącej, głównie ze względu na szereg możliwych powikłań oraz fakt, że bardzo trudnym jest rozdzielenie po operacji matki i jej nowo narodzonych kociąt, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie mieszkają w domu.

Z tych powodów, często jedynym humanitarnym rozwiązaniem wydaje się być kastracja aborcyjna. Należy podkreślić, że odbywa się ona – tak jak zawsze – w pełnej narkozie. Płody, niezależnie od stadium ich rozwoju, odchodzą bezboleśnie i nie cierpią. Zabieg kastracji to jedyna gwarancja, że wolno żyjąca kotka wróci „na wolność”, nie będąc już nigdy więcej maszynką do rodzenia kociąt (wiemy, że to brutalne określenie, lecz niestety – życie wielu wolno bytujących kocic sprowadza się głównie do rozmnażania).

Kotki rodzące kolejne mioty tracą zdrowie, a często też życie

Ciąża oraz ciągłe rujki potrafią bardzo nadszarpnąć koci organizm. Wiara w to, że każda kotka powinna urodzić kocięta przynajmniej raz w życiu to wielki, szkodliwy mit. Ciąża jest ogromnym obciążeniem, a jeśli powtarza się raz za razem – potrafi znacząco wpłynąć nie tylko na jakość życia kocicy, ale często także na długość jej życia.

Męczą się zatem nie tylko kolejne, przychodzące na świat maleństwa, lecz także kocia mama. I nie chodzi tu jedynie o okres ciąży i porodu (który nierzadko sam w sobie może skończyć się tragicznie). Kastracja aborcyjna jest zawsze lepszym wyborem, niż pozwolenie na to, by kotka cierpiała przez całe swoje kocie życie. Warto o tym pamiętać, gdy jesteśmy zmuszeni podjąć decyzję o wykonaniu zabiegu.

Jaki jest wasz pogląd na ten temat?

Autor: Marta Martyniak