Koci celebryci: niebezpieczne zjawisko czy niegroźna zabawa?


Dziś poddajemy pod dyskusję temat kocich celebrytów – zwierzaków, które są gwiazdami w mediach społecznościowych, a także w innych środkach masowego przekazu.

Niedawno internetową społecznością wstrząsnął przypadek kotów, które były podrzucane przez jedną z blogerek tylko po to, by uzyskać kilka dobrych fotek. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. Kim są koci celebryci? Czy rola gwiazdy to dla mruczka ciekawe urozmaicenie? A może to niepotrzebne męczenie futrzaka, który nie jest stworzony do takiego stylu życia?

Skąd wzięła się moda na chwalenie się kotami?

Każdy opiekun jest dumny ze swojego mruczka i lubi pokazywać go szerszemu gronu odbiorców. To naturalne i nie ma w tym niczego złego – ręka do góry kto z nas, kociarzy, od czasu do czasu nie wrzuca w mediach społecznościowych fotek swoich futrzaków. W dodatku zwierzęta świetnie „klikają się” w internecie i ocieplają wizerunek. Są urocze, puchate, bywają także bohaterami niezliczonej ilości zabawnych sytuacji, które są uwieczniane na filmikach.

Zdarza się, że z czasem blogerzy zauważają, jak przekłada się to na liczbę lajków i fanów, a zwierzaki stają się nieodłączonym elementem profili na Facebooku czy Instagramie. Są też tacy, którzy traktują mruczki jako główny temat ich działalności i to im poświęcają miejsce w mediach społecznościowych. Kim są koci celebryci? Dla tych blogerów, którzy prowadzenie swoich kanałów traktują zarobkowo, futrzaki stają się więc – przynajmniej pośrednio – źródłem utrzymania.

kim są koci celebryci
fot. Shutterstock

Kocie życie w świetle jupiterów

Mieliście okazję czytać jeden z naszych ostatnich materiałów, na temat „najwredniejszego” kota świata? Merlin dorobił się nie tylko grona 160 tys. fanów, ale także własnej kolekcji gadżetów! Jego miłośnicy jeżdżą na spotkania z nim – jest gwiazdą wielu wydarzeń, niektóre organizowane są specjalnie dla niego. Futrzak często takie eventy przesypia – reaguje wyjątkowo spokojnie na tłumy ludzi, ale…

Czy każdy pupil-celebryta, podobnie jak Merlin, znosi takie spotkania z fanami ze stoickim spokojem? Będąc kiedyś w studio jednej ze stacji telewizyjnych, byłam świadkiem ucieczki kota, który występował jako gość programu śniadaniowego. Od początku wydawał się niezbyt dobrze znosić światła kamer, wytrzymał do końca rozmowy, jednak potem opiekunowie biegali po budynku, szukając kociaka, który zwyczajnie dał nogę, sfrustrowany całą tą sytuacją. Oczywiście po jakimś czasie odnalazł się w głębokim zakamarku studio. Rodzi się zatem pytanie: czy takie sytuacje mieszczą się w granicach normy, czy jest to niepotrzebne narażanie kotów na stres?

Instagram – raj dla kociarzy, ale… czy to raj dla kotów?

Podobnie ma się sprawa ze zdjęciami czy filmikami. Idealnie byłoby, gdyby koty były prezentowane zawsze w naturalnych dla nich pozach, w odpowiadającym im środowisku, w miejscach, w których czują się bezpiecznie. Czasem jednak trudno rozstrzygnąć: co to oznacza? Każdy mruczek ma swój własny charakter – są koty odważniejsze i te bardziej strachliwe. Niektóre bezpiecznie czują się tylko w „swoim” mieszkaniu, a inne kochają poznawać nowe przestrzenie i podróżować. Należy do nich (jak sądzimy) Baloo – kociak ze Stanów Zjednoczonych mieszkający w Colorado, połowa duetu (drugą częścią jest piesek – Henry), prezentowanego na Instagramie pod nickiem: Henrythecoloradodog.

View this post on Instagram

I got you. I got everything. I’ve got you. I don’t need nothing, more than you. I got everything. I’ve got you. ? – jack johnson

A post shared by Henry + Baloo ?? (@henrythecoloradodog) on

Profil dedykowany tym zwierzakom obserwuje aż milion fanów! Podobnie jak Merlin, posiadają one kolekcję własnych gadżetów. Wydają się być zadowolone z życia, choć jest ono nietypowe – często podróżują ze swoimi opiekunami. Instagram roi się od ich zdjęć: przytulonych do siebie, zasiadających przy ognisku (czy nie boją się ognia?), śpiących w namiotach, wspinających się po górach. Takich profili kotów zwiedzających świat można znaleźć w sieci o wiele więcej. Pozostaje mieć nadzieję, że mruczki-obieżyświaty są naprawdę szczęśliwe i nikt nie zmusza ich np. do pozowania na kamieniu w jeziorze, jeśli nie mają na to ochoty…

Kim są koci celebryci – to gwiazdy czy… ofiary?

Warto zadać sobie to pytanie: kim są koci celebryci? Gdzie leży cienka granica pomiędzy ukochanym zwierzakiem, a ofiarą ludzkich ambicji? Co konkretnie powinno budzić nasz sprzeciw? Przede wszystkim zdjęcia czy filmy, na których widzimy niewłaściwe traktowanie zwierzęcia, lub możemy się domyślać, że mruczek został do czegoś zmuszony tylko po to, aby jego opiekun zdobył kolejne lajki.

Przymuszanie kota do nienaturalnych zachowań lub do przebywania w miejscach, w których nie powinien przebywać zawsze powinno być piętnowane. Jednym z takich budzących wątpliwości profili jest kanał na Instagramie dedykowany dwóm kotom brytyjskim pod nazwą zoeandcurry. Pozornie kociaki sprawiają wrażenie zadowolonych z życia. Jednak każdy kociarz wie, że niedozwolone są praktyki powszechnie uznawane za sprzeciwianie się naturze kociej. A jak inaczej nazwać używanie – choćby tylko do zdjęć – kolorowych nakładek na pazury?

Także zbyt częste przebieranie kotów w różnego rodzaju stroje pozostawia wiele do życzenia. Czasem nawet miny samych zwierząt zdają się mówić: zostaw mnie w spokoju! Niestety, takich zdjęć jest w sieci o wiele więcej. Czujemy, że opiekunowie kotów powinni mocno przemyśleć swoje postępowanie. Zwłaszcza, że pod tego typu fotkami pojawia się sporo negatywnych komentarzy fanów, zwracających im uwagę na niewłaściwe traktowanie zwierząt. Podobne przykłady możemy mnożyć w nieskończoność.

Puchate i zabawne koty są idealnymi bohaterami zdjęć czy filmów. Niektóre z nich czasem zyskują międzynarodową sławę. Czy są z tego powodu szczęśliwe? Każdy przypadek należy chyba rozpatrywać indywidualnie. Ostatecznie to opiekun wie najlepiej, jakich granic nie powinien przekraczać, biorąc pod uwagę charakter i przyzwyczajenia swojego futrzaka. Chcemy wierzyć, że właśnie tak postępuje każdy z nas.

A waszym zdaniem kim są koci celebryci i cały „catstagram”? Czy to niegroźna zabawa, dostarczająca kotom urozmaicenia, czy raczej niebezpieczne zjawisko, które unieszczęśliwia mruczki? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! A może sami macie w domu futrzastą gwiazdę? ?

Autor: Marta Martyniak