Ciekawostki

Koci kodeks – 6 zasad, według których żyje twój kot

Myli się ten, kto sądzi, że koty żyją jedynie po to, by jeść i spać...

W zachowaniu naszych mruczących pupili nie ma miejsca na przypadek. O nie! One mają swój cel – opanować świat! A zupełnie poważnie… Czy zastanawiałeś się czasem, jakimi zasadami kieruje się w życiu kot? Poniżej znajdziesz skrócony koci kodeks – sprawdź, czy dotyczy także twojego futrzaka!

„Jeśli coś nadaje się do jedzenia – należy do mnie”

Zasadniczo dotyczy to każdego rodzaju pożywienia – zarówno kociego, jak i ludzkiego. Łosoś na twoim talerzu? To, że kot położy na nim łapę (dosłownie i w przenośni) – to bardziej niż pewne! Niech wszystkie bóstwa świata bronią cię przed pozostawieniem otwartego worka z karmą w kocim zasięgu. Nie ma znaczenia, że to samo jedzenie właśnie wylądowało w jego misce. Inspekcja toreb i siatek przyniesionych po zakupach? Norma, i oby nie było tam kabanosów czy mięsa na obiad. Otwarta lodówka? Powodzenia! Jadalne kwiatki na parapecie… Cóż. W końcu je także można pogryźć. Każde pożywienie w zasięgu kota to jego jedzenie. I kropka.

„Jestem najpiękniejszy”

Kto choć raz przebywał w otoczeniu kota, ten wie, o co chodzi. W przeciwieństwie do psa, który raczej całym sobą stara się dać znać, że jest dla nas po to, aby pilnować domowego ogniska, kot także wyraża pewną postawę… Podziwiaj mnie, bo od tego tu jestem! Czasem mamy wrażenie, że celowo znajduje takie miejsce w domu, w których usadowienie się jest gwarancją naszej nieustającej uwagi, aby następnie przez kolejną godzinę pieczołowicie dbać o swoją toaletę. W końcu to bardzo ważne – od właściwego ułożenia futra zależy, czy na świecie zapanuje pokój.

koci kodeks
fot. Shutterstock

„Mam prawo być wybredny”

Koty bywają kapryśne i… nic sobie z tego nie robią. Kto wie, może powyższa zasada powinna brzmieć wręcz: to, co mi dają, nie jest zbyt fajne. Ale przecież to, co zabronione jest super! Futrzak potrafi zbojkotować wszystko, co nam wydaje się dla niego idealne – od nowego super żwirku, przez drogie zabawki, aż po rzecz oczywistą: jedzenie. Możesz się starać dogodzić kotu (i pewnie robisz to z całych sił), ale on czasem ma to po prostu… w nosie. Jest wybredny i taki zapewne już pozostanie.

„Mnie się to należy!”

Nie ma znaczenia, w jakim kontekście używamy tego sformułowania, jeśli mówimy o kocie. Jedzenie? Należy się. Mizianie? Oczywiście, że tak. Prawo do wejścia tam, gdzie nie powinien wchodzić? Jasne! Kot po prostu robi to, co chce – zwyczajnie wciela w życie to, co postanowił. Czasem wymaga to sprytu. W zależności od sytuacji, ma do dyspozycji cały wachlarz zachowań: wymuszenie poprzez krzyki, bezczelny bojkot lub manipulację w stylu „oczy kota ze Shreka”. Tak czy siak, zwykle dostaje to, czego chce. Może czasem warto wziąć z niego przykład?

„Człowiek jest po to, abym miał w życiu dobrze”

Tej zasady kociego kodeksu nie trzeba komentować. Przyjmujesz pod swój dach futrzaka? Cóż, jednocześnie decydujesz się na rolę kociego służącego, lokaja i/lub podnóżka. Każdy kociarz ma na to swoje własne określenie, ale przeważnie i tak kocha ten „zawód”. A koci kodeks to uwzględnia.

koci kodeks
fot. Shutterstock

„Mój dom, moje zasady!”

Możesz toczyć codzienne walki z cyklu: Tu nie wolno, tam nie wskakuj, złaź ze stołu, ale… jedno nie zmieni się nigdy. Właściwie wszystkie wymienione wcześniej zasady sprawdzają się do tej jednej, znanej wszystkim kociarzom. To nasz pupil jest panem i władcą na włościach. Może nie płaci za twoje mieszkanie, ale ono i tak należy do niego – od momentu, gdy przekroczył jego próg. Czas się z tym pogodzić!

Koci kodeks – a jaki ma twój mruczek?

Macie ochotę dodać coś do tej listy? A może wasze koty mają swój, całkowicie inny kodeks? Podzielcie się w komentarzach.

Autor: Marta Martyniak
Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników