6 nieoczywistych objawów złego nastroju u kota

Koci smutek niejedno ma oblicze...

Masz wrażenie, że z twoim kotem coś jest nie tak, ale nie jesteś pewien, co właściwie się zmieniło? Możliwe, że coś jest na rzeczy  – koci smutek przybiera różne formy, a niektóre z nich łatwo źle zinterpretować. W naszym artykule znajdziesz listę nieoczywistych zachowań, które mogą wskazywać na załamanie kociego nastroju.

koci smutek
fot. Shutterstock

Koci smutek niejedno ma oblicze

Wbrew pewnym stereotypom, koty to bardzo wrażliwe zwierzęta, które – podobnie jak ludzie – pod wpływem różnych czynników mogą doświadczać pogorszenia nastroju, a nawet popadać w depresję. Problem w tym, że kot nie powie nam prosto z mostu, że jest smutny – w zamian będzie wysyłał szereg subtelnych sygnałów. Rolą opiekuna jest ich wychwycenie i właściwa interpretacja. Poniżej przedstawiamy symptomy, które – zwłaszcza, gdy wystąpiły nagle – mogą świadczyć o pogorszeniu kociego samopoczucia.

Ignorowanie bliskich

Twój kot zawsze witał cię w drzwiach, a teraz świadomie cię unika? Choć wcześniej łasił się do wszystkich, obecnie trzyma domowników na dystans? Nagła i przedłużająca się niechęć do wchodzenia w interakcje z bliskimi osobami może mieć związek ze złym samopoczuciem kota – tak psychicznym, jak i fizycznym.

Niszczenie mebli i różnych przedmiotów

W porządku – każdemu kotu zdarza się od czasu to czasu coś zepsuć i nie ma w tym niczego dziwnego. Sytuacja zmienia się, gdy nasz mruczek z dnia na dzień zaczyna dewastować otoczenie – np. gwałtownie drapie meble, mimo, że wcześniej tego nie robił. Takie zachowanie może świadczyć o wysokim poziomie stresu u zwierzęcia, które uzewnętrznia w ten sposób dręczący je niepokój. Tak, to może być koci smutek.

koci smutek
fot. Shutterstock

Nadmierna wokalizacja

Niektóre koty lubią sobie „pogadać” w towarzystwie, inne świadomie wykorzystują „miau” jako metodę pozyskiwania różnych korzyści (przysmaków, zabawy, porcji pieszczot). Jeśli jednak nasz kot zaczyna przejmująco „płakać”, a my nie jesteśmy w stanie stwierdzić, dlaczego, koniecznie trzeba się temu bliżej przyjrzeć. Niewykluczone, że coś go boli, lub z jakiegoś powodu czuje się przygnębiony – nadmierna wokalizacja może być sposobem na zwrócenie naszej uwagi, że dzieje się coś złego.

Drapanie dłoni

Kot podnosi na ciebie łapkę, mimo, że pozornie nic mu nie zrobiłeś? Prawdopodobnie przeżywa gorszy moment – uszanuj to i nie denerwuj się, że użył pazurów. Nie nalegaj na fizyczny kontakt, ale bądź w pobliżu, by móc obdarzyć go uwagą, gdy koci smutek opadnie i mruczek zapragnie np. pieszczot.

koci smutek
fot. Shutterstock

Załatwianie się poza kuwetą

Jeśli kuweta jest czysta, a mimo to kot nagle przestał z niej korzystać, w głowie powinna nam się zapalić czerwona lampka. Załatwianie się poza kuwetą może świadczyć o jakiejś chorobie, silnym stresie lub depresji – temat trzeba będzie jak najszybciej zgłębić. Pamiętaj: kot nie robi tego złośliwie! Prawdopodobnie zmaga się z jakimś problemem – twoją rolą jest ustalenie, co się dzieje i przyjście mu z pomocą.

Wzmożone znaczenie terenu

Czyli drapanie ścian i mebli, a także – niezależne od kastracji – posikiwanie po kątach. Koty to zwierzęta terytorialne – mieszkanie postrzegają jako obszar do swojego wyłącznego użytku. Jeśli z jakiegoś powodu wydaje im się, że ta przestrzeń jest zagrożona, mogą instynktownie zostawiać więcej śladów świadczących o tym, że to miejsce jest już „zajęte”. Przyczyna takiego stanu rzeczy może być banalna – nowy domownik, nieproszony gość (np. mysz w szafce), a nawet… przemeblowanie.

koci smutek
fot. Shutterstock

Koci smutek – nie przegap objawów!

Często nieświadomie ignorujemy subtelne kocie komunikaty, które mogą sugerować istnienie problemów zdrowotnych bądź behawioralnych u naszego pupila. Aby zminimalizować ryzyko, że coś „przegapimy”, poświęcajmy dużo uwagi naszemu mruczącemu przyjacielowi – wówczas będziemy w stanie wychwycić nawet drobne zmiany w jego zachowaniu. Koci smutek nie jest czymś, co można ignorować – niewykluczone, że nasz zwierzak cierpi. Czasem przyczyna jest banalna i łatwo ją wyeliminować, w innych przypadkach nie obędzie się bez pomocy weterynarza bądź kociego behawiorysty.

Autor: Agata Kufel