Koci terapeuci w szpitalach – już nie w Stanach


Już dawno zauważono pozytywny wpływ obecności domowych zwierząt na stan psychiki, a zatem i zdrowia chorych ludzi.

Głaskanie kociego lub psiego futerka, słuchanie kociego mruczenia wpływa kojąco na ludzi, szybciej zdrowieją, poprawia się ich komfort życia. Dlatego ostatnimi laty wiele placówek zezwala na wizyty futrzastych przyjaciół hospitalizowanych osób czy też wizyty zwierząt specjalnie przygotowanych do profesjonalnej dogo i felinoterapii. Ale nowe wytyczne opracowane przez Amerykańskie Stowarzyszenie profilaktyki Zdrowotnej i Epidemiologii (SHEA) mówią jasno: stop obecności kotów w szpitalach.

Koniec animaloterapii w szpitalach?

SHEA dopuszcza jedynie obecność psów, które mają skończony 1 rok życia lub więcej, i które przeszły profesjonalne szkolenia w certyfikowanych ośrodkach. Psy powinny przechodzić coroczny przegląd weterynaryjny oraz być regularnie szczepione przeciw wściekliźnie. Każdorazowo przed wizytą w szpitalu psy powinny być wyczesywane, by uniknąć gubienia sierści na terenie placówki. Także osoby prowadzące dogoterapię muszą przejść odpowiednie szkolenie. Podczas wizyty czworonoga pacjentowi nie wolno jeść ani pić. Powinien myć ręce przed i po zabawie z psem.

Przewodnik zaleca unikanie wprowadzania na teren szpitala własnych zwierząt należących do hospitalizowanych, gdyż rzadko kiedy przeszły one odpowiednie szkolenie. Generalnie zwierzęta powinny mieć zakaz wchodzenia do izolatek, na oddziały intensywnej terapii i oddziały z osobami po transplantacji.

Skąd te ograniczenia?

Stowarzyszenie argumentuje restrykcyjny zapis koniecznością ochrony chorych. Nie wyklucza, iż istnieje pozytywny wpływ kotów na ludzi, jednak potencjalne ryzyko infekcji i przeniesienia patogenów ze zwierzęcia na chorego człowieka uważa za zbyt duże.

Koty częściej uczulają, są trudniejsze do opanowania, a bliski z nimi kontakt grozi podrapaniem lub pogryzieniem – argumentuje dr David Weber, główny redaktor przewodnika.

Ponieważ przeprowadzono niewiele badań na temat możliwości zakażenia człowieka przez psa na terenie szpitali, a i te nieliczne mówią tylko o obecności np. Clostridium difficile w organizmach zwierząt (badania na 100 psach w Ontario w 2006 roku), a nic o ich przeniesieniu na ludzi, przewodnik należy traktować jako zalecane procedury, a nie sztywne zasady.

Skierowane są do szpitali i ambulatoriów. Nie dotyczą hospicjów czy domów opieki.
Zalecenia opublikowano 2 marca br w magazynie Infection Control & Hospital Epidemiology.