Agresja po wizycie u weterynarza – skąd się bierze i co z nią zrobić?

Czy po powrocie z lecznicy twój mruczek jest wyraźnie zdenerwowany i zaczyna gnębić drugiego kota? A może sam staje się ofiarą ataku? Sprawdź, co możesz zrobić.

Podobno są koty, na których wizyta u weterynarza nie robi większego wrażenia (więcej przeczytasz TUTAJ), jednak większość mruczków drży przed lecznicą. To naturalne i raczej nikogo nie dziwi – ostatecznie nikt nie lubi chodzić do lekarza. Ale co w sytuacji, gdy po powrocie do domu kocia agresja nie ustaje i między zwierzakami dochodzi do bójek?

Kocia agresja po wizycie w lecznicy

Syczenie, prychanie i walki między kotami po tym, gdy jeden z nich wraca od weterynarza, nie należą do rzadkości. Na takie zachowania składa się kilka czynników, jednak kluczową kwestią jest zapach. Mruczek, który wraca po wizycie w lecznicy (lub w innym, „ludzkim” miejscu), pachnie inaczej niż wcześniej. Zwłaszcza, jeśli został poddany jakimś zabiegom czy wręcz spędził dłuższy czas w klinice. Zmieniona woń dezorientuje inne koty mieszkające w domu, które w pewnym sensie przestają rozpoznawać swojego współlokatora.

Aby zrozumieć wagę problemu, trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że w kociej komunikacji to właśnie zapach odgrywa kluczową rolę. Indywidualny zapach mruczka to w kocim świecie jego wizytówka – dzięki niemu jest poprawnie identyfikowany przez innych. Koty, które razem mieszkają, dzielą się swoimi zapachami, tworząc kombinację woni charakterystyczną dla tworzonej przez nie „rodziny”. Jej zaburzenie poprzez obce, nieznane zapachy może budzić dezorientację, lęk i, w konsekwencji, agresję. Pachnący lekami i weterynarzem kot może być odbierany nie jako „swój”, ale jako intruz, którego należy przepędzić.

Sprawę komplikuje też stres związany z samą wizytą. Nie dość, że kot i tak ma za sobą niemiłe przejścia, to jeszcze jest „witany” syczeniem i warczeniem. Strach i zdenerwowanie wszystkich stron sprawiają, że kocia agresja narasta i czasem wymyka się spod kontroli.

Co możesz zrobić?

Istnieje kilka sposobów, które pomogą utrzymać dobre relacje między kotami.

  • Na wizyty kontrolne zabieraj wszystkie koty jednocześnie. To może być trochę trudne logistycznie (zwłaszcza, jeśli masz więcej niż dwa koty), ale w ten sposób wszystkie mruczki znajdą się w tej samej sytuacji – wrócą do domu ze zmienionym zapachem. Spada ryzyko, że będą chciały ze sobą z tego powodu walczyć.
  • Odseparuj chorego. Od razu po powrocie od weterynarza umieść mruczka w zamkniętym pokoju na kilka godzin. W tym czasie będzie miał szansę odzyskać zachwianą równowagę i oczyścić sobie futerko, niwelując obce zapachy. Jeśli kot choruje przewlekle i regularnie jeździ np. na zastrzyki,rozważ oddzielenie go od pozostałych rezydentów na cały okres choroby. Zwłaszcza, jeśli tamci nie traktują go najlepiej.
  • Pomóż „naprawić” zapach. Przeznacz jeden ręcznik, który posłuży ci do zbierania zapachu wszystkich kocich domowników. Głaszcz za jego pomocą mruczki, pozwól, by ocierały się o niego policzkami. Zabieraj go ze sobą na wizyty w lecznicy i po opuszczeniu gabinetu wytrzyj nim kota. W ten sposób pomożesz mu przynajmniej częściowo odzyskać „właściwą” woń.
  • Odwróć uwagę. Gdy znajdziecie się w domu, możesz spróbować zdusić potencjalny konflikt w zarodku poprzez odwrócenie kociej uwagi innym, silnym zapachem. Spróbuj np. zmoczyć dłoń wodą z puszki po tuńczyku i pogłaszcz nią każdego z kotów po grzbiecie. Ten trik może zachęcić je do wzajemnego wylizywania się, co poskutkuje szybkim odnowieniem „rodzinnej” woni na futerkach.

Zachowaj czujność i… spokój

Obserwuj, jak zachowują się wobec siebie koty i reaguj, gdy tylko zauważysz oznaki agresji. W takim wypadku odseparuj na jakiś czas atakowanego mruczka. Nie upominaj agresorów – pamiętaj, że koty działają instynktownie i są po prostu zdezorientowane. Twój gniew tylko doleje oliwy do ognia, a przecież nie o to chodzi.

Nie spiesz się z ponowną integracją kotów – najważniejsze, by najpierw wyleczyć chorego. Jeśli oznacza to więcej niż jedną wizytę w lecznicy, trudno. Z czasem kocie stosunki ułożą się na nowo – ważne, by nikt nie ucierpiał zanim to nastąpi.

Autor: Agata Kufel