Kocia arystokracja. Oto rasy najdumniejsze z dumnych!


Wiadomo, że królem zwierząt jest kot. O to zaszczytne miano kłóci się lew z tygrysem. Tymczasem kot domowy, bez względu na tę dyskusję, jako dworska świta pełni swe arystokratyczne honory. Oto kocia arystokracja, czyli najdumniejsze z dumnych ras!

Koty z natury są dumne i wyniosłe. Bez względu na to, czy mówimy o salonowym puszku, czy wychodzącym dachowcu. Żaden z tych zwierzaków nie cierpi na kompleks niskiej samooceny czy brak wiary w siebie. Żaden nie wątpi w swoją wyjątkowość i wyższość nad innymi. Ale są mruczki, które na tym tle wyróżniają się nieco bardziej. A właściwie – wyróżnia je ich historia. Poznaj najdumniejsze z mruczących – oto kocia arystokracja!

Kocia arystokracja

Koty od zawsze budziły skrajne emocje wśród ludzi. Od podnoszenia ich do rangi bóstw i oddawania czci, po obarczanie winą za całe zło świata. Taki właśnie rollercoaster przez wieki fundowaliśmy mruczkom. Te jakby niewzruszone odgrywały role, jakie im przypisywaliśmy i mimo trudności budowały swoją pozycję. Jak łatwo zauważyć – udało im się to znakomicie. Bez wątpienia zapisały się na kartach historii w wyjątkowy sposób i do dziś towarzyszą ludziom na każdym kroku. Przez lata pojawiały się na najważniejszych dworach, w najbogatszych królewskich pałacach, na ołtarzach najważniejszych świątyń. Koty królewskie, carskie, koty faraonów i święte koty. O tych wszystkich kocich osobistościach, o tych najdostojniejszych z dostojnych słów kilka się należy. Oto 5 najdumniejszych kocich ras.

1. Kot egipski mau – muza starożytności

To Egipcjanie wpuścili koty na salony, to oni wynieśli je na ołtarze. Z odkryć naukowców jasno wynika, że w okresie Średniego Państwa (2030-1640 r.p.n.e.) z peryferii ludzkiego zainteresowania koty znalazły się nagle w jego centrum. Uważa się, że to właśnie przodkowie współczesnego kota egipskiego mau byli czczeni w starożytnym Egipcie. Zwierzaki te były muzami dla malarzy i rzeźbiarzy, towarzyszami faraonów, a z czasem zaczęto utożsamiać je z najważniejszymi bóstwami. Koty były czczone nie tylko za życia, ale i po śmierci. Świadczą o tym zmumifikowane ciała mruczków, chowane niczym boscy faraonowie.

kot egipski
fot. Shutterstock

2. Kot perski – symbol dostatku

Największym kocim arystokratą bez wątpienia jest dzisiaj kot perski. Jednak wcale nie wywodzi się on z królewskich salonów. Trafił tam dopiero z czasem. Tak naprawdę jego ojczyzną były wysokie, trudno dostępne góry pradawnej Persji – dzisiejszego Iranu. Ich urodą zachwycił się cały świat, a władcy i władczynie prześcigali się w pomysłach, jak sprowadzić je na swój dwór. Królowie Francji, Anglii, chińscy cesarze – wszyscy uznali, że pers powinien u nich zagościć. Modę na te zwierzęta zapoczątkował ponoć sam Ludwik XV. Białe koty perskie były przez wiele lat symbolem statusu społecznego i ulubieńcami arystokracji. Uważano je za wyjątkowo eleganckie z powodu śnieżnobiałej sierści i błękitnych oczu (białe persy uważano za najczystszą odmianę kotów perskich). Zakochiwano się nie tylko w aparycji tych kotów, ale także w ich iście arystokratycznym usposobieniu – toż to koty ułożone, powściągliwe, tryskające gracją i subtelnym urokiem.

kot perski
fot. Shutterstock

3. Kot syjamski – król wschodu

W Syjamie związany był z najznamienitszymi dworami i świątyniami, dlatego często nazywano go „królewskim kotem Syjamu”. Dlaczego tak go szanowano? Dawni mieszkańcy Tajlandii wierzyli, że gdy umiera człowiek, jego dusza wchodzi w ciało jednego z żyjących na dworze mruczków. Gdy ktoś odchodził, wybierano jednego z kotów, w którego ciało miał wniknąć duch zmarłego. Następnie kota oddelegowywano do świątyni, gdzie czczony i karmiony najlepszym pożywieniem, dożywał sędziwej starości. Kot syjamski cieszył się zatem w swojej ojczyźnie dużym poważaniem i rzadko był ofiarowywany w prezencie cudzoziemcom. Jednak dyplomaci łamali tę zasadę. Syjamy trafiły na kanapy m.in. brytyjskiego konsula sir Edwarda Blencowe Gouldowa czy prezydenta USA Rutherforda B. Hayesa. Następni prezydenci, Jimmy Carter i Gerald Ford, również byli szczęśliwymi opiekunami syjamów. Nie dajcie się zwieść arystokratycznym rysom syjama. Za dystyngowaną fasadą kryje się niezwykła żywiołowość.

4. Kot birmański – święty kot Birmy

Kocia arystokracja to także kot birmański. Współczesne koty birmańskie to potomkowie świętych kotów żyjących w świątyniach Birmy. Białe skarpeteczki i rękawiczki, jedwabiste futerko, szafirowe oczy – wszystkie te cechy symbolizują czystość, niewinność i piękno. Cokolwiek robią, robią to z niezwykłą delikatnością i gracją godną arystokratycznych salonów. Łatwo zakochać się w tych kotach i tak też uczynił świat, gdy tylko je zobaczył. Francuzi nazywają go Rolls Roycem wśród kotów. Jego ekskluzywność polega również na tym, że niezwykle trudno go wyhodować. To specyficzna rasa i jedyna, w przypadku której istnieje tak restrykcyjny wzorzec.

kot birmański, kocia arystokracja
fot. Shutterstock

5. Kot brytyjski – od zera do milionera

Nie sposób zamknąć tę listę bez obecności kota brytyjskiego. Kiedyś głównym zajęciem tych mruczków było polowanie na szczury i inne gryzonie na ulicach Anglii, jednak z czasem stały się ulubieńcami luksusowych kręgów. Stopniowo z podwórka weszły na salony. I to dosłownie. Na wyspy przybyły wraz z Rzymianami, do Imperium cezarów natomiast z Egiptu faraonów. Były dobrem luksusowym i tak też jest do czasów współczesnych. Bo choć „brytolka” może mieć dziś każdy, to miejscu, w którym się znajduje, dodaje szyku i elegancji. No cóż… Tak już kocia arystokracja ma. Wystarczy, że jest, i od razu plus 100 punktów do elegancji. Dziś kot brytyjski to gwiazda, bez której nie odbędzie się żadna kocia wystawa. Dystyngowana postawa i dystans w relacjach to cechy wyróżniające tego mruczka na tle pozostałych kotowatych. Śmiało można stwierdzić, że w kocim świecie powinien uczyć on etykiety.

kocia arystokracja
fot. Shutterstock

Który jest najdumniejszy?

Królem zwierząt jest kot i koci jest też jego dwór. Zdaje się, że o miano najważniejszego z najważniejszych na tym dworze awantury nie ma. Każdy z wyżej wymienionych uważa się za najdumniejszego z dumnych i każdy robi to na swój sposób, nie przejmując się opinią innych, ani jakimiś tam głupimi rankingami. Mruczkom nie są one do niczego potrzebne. Jedno jest pewne: kocim arystokratą może stać się każdy, a historia tego gatunku wciąż się pisze. A, jeszcze jedno – czy się stoi, czy się leży, to każdemu kotu się należy!

Autor: Nikoletta Parchimowicz
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments