Jaka jest kocia filozofia życia?


Koty od dawna fascynowały ludzi i towarzyszyły im w różnych momentach życia. Nie tylko w domowej codzienności, lecz także w wielu dziedzinach nauki – fizyki, astronomii, biologii, filozofii.

Czy wiecie, kim jest słynny kot Shrodingera? A macie świadomość, że futrzak został kiedyś współautorem pracy naukowej? Człowiek podziwia mruczki do tego stopnia, że te stają się jego przedmiotem inspiracji. To, co tak bardzo przyciąga nas do tych zwierząt, to ich kocia filozofia życia, którą demonstrują nam każdego dnia. Jaka ona jest? To proste: żyć dobrze i wygodnie. Co jeszcze składa się na kocią ideologię, według której funkcjonują?

Kocia filozofia: festina lente, czyli… spiesz się powoli

Kilka leniwych ziewnięć i tyle samo powolnych przeciągnięć – w ten sposób wstaje każdy kot. Dlaczego? Ponieważ może! Ta sama kocia filozofia uruchamia się, gdy mruczek zabiera się za toaletę po jedzeniu. Przyznaj też, ile razy zdarza ci się przekląć na głos, bo futrzak nieśpiesznie przemierza mieszkanie, plącząc się powoli między twoimi nogami, podczas gdy właśnie próbujesz wyrobić się z domowymi obowiązkami? Życie bez pośpiechu to w mniemaniu kota… dobre życie. Może warto czasem wziąć z niego przykład? ????

Jestem piękny i uroczy…

Mruczki doceniają siebie! Widać to w ich każdym ruchu, sposobie chodzenia, w tym, jak dumnie prezentują ogon, a czasem – z jakim spojrzeniem, mówiącym: „Jestem królem świata” na nas patrzą. Są mistrzami pewności siebie oraz wykorzystywania uroku osobistego, aby osiągać swoje własne cele. Kocia filozofia życia nie pozwala im wątpić w to, że coś się nie uda. I dlatego dostają to, czego chcą. Wiara w siebie czyni cuda!

Winny? A co to znaczy?

Każdy kociarz wie, zna i pamięta jedno: kot nigdy nie jest winny żadnej domowej katastrofie. Zasłona porwała się sama, wazon przeważyły stojące w nim kwiaty, a jedzenie szykowane na śniadanie… samo „się zniknęło” ???? Tak, mruczki niczego nie żałują i o nic się nie obwiniają. Wyznają również zasadę: „Jeśli będę chciał, zrobię drugi raz dokładnie to samo!”. Właśnie dlatego futrzaki tak trudno wytrenować. Dzięki takiej postawie mogą skupić się na smakowaniu codziennego życia robiąc dokładnie to, na co mają ochotę!

Kot to chodzący paradoks

Mamy poważne przeczucie, że wszystkie mruczki świata uzgodniły między sobą, iż ich podstawowym zadaniem i kluczowym elementem filozofii życia jest… zaskakiwanie ludzi. Zupełnie jakby chciały powiedzieć: „Kiedy już sądzisz, człowieku, że mnie znasz, ja udowodnię ci, że wcale nie!”. Koty to chodzące paradoksy. Ulubione posłanie z dnia na dzień przestaje być ulubione. Jedzenie, które do tej pory smakowało, nagle traci swój aromat. Zabawki w otoczeniu kota znikają, by zmaterializować się za kilka tygodni w zupełnie nieoczekiwanym miejscu – to nic, że spędziłeś długie godziny na ich poszukiwaniu. Kot doprasza się czułości, zaś 30 sekund później uciekasz z krzykiem – właśnie cię podrapał, mimo, że sam zapraszał do głasków. Cóż, kocia filozofia życia to skomplikowana sprawa – trudno za nią nadążyć.

Moje, moje, wszystko moje!

Dla kotów nie istnieje takie pojęcie, jak zachłanność. Wręcz przeciwnie, kocia filozofia życia nakazuje mruczkowi myśleć: „Wszystko co chcę, po prostu mi się należy!”. Ulubione jedzenie – tylko moje! Jeśli chcę wejść na kolana mojego opiekuna – stoczę dziką walkę z innymi mruczkami, ale nie podzielę się tym miejscem! W dodatku mruczki są bardzo terytorialne i są w stanie zrobić bardzo wiele, aby swój teren obronić. W końcu wszystko, co chcą, powinno należeć do nich, prawda? ????

Jak sami widzicie, kocia filozofia zawiera całkiem sporo zasad, którymi z powodzeniem możemy kierować się także my. Kto wie? Może dzięki temu nasze życie stanie się lepsze, wygodniejsze i mniej stresujące? Warto wziąć to sobie serca.

A wy? Zgadzacie się z taką kocią filozofią życia? Czy dodalibyście coś do listy?

Autor: Marta Martyniak