Kocia świątynia w Peru


W Limie, stolicy Peru, znajduje się niezwykła świątynia Cudownej Dziewicy. Kontrowersyjne sanktuarium, w którym znajduje schronienie ponad setka ulicznych kotów. ściślej mówiąc - schronieniem nie jest sama świątynia a park Miraflores wokół niej.

W Limie, stolicy Peru, znajduje się niezwykła świątynia Cudownej Dziewicy. Kontrowersyjne sanktuarium, w którym znajduje schronienie ponad setka ulicznych kotów.
ściślej mówiąc – schronieniem nie jest sama świątynia a park Miraflores wokół niej. Obecnie mieszka w nim ok. 120 kotów wolno żyjących, dokarmianych przez armię wolontariuszy.
Nie do końca są to koty wolno żyjące w naszym rozumieniu tego terminu – większość z nich to nie dzikuski ale przyjacielskie, lubiące towarzystwo człowieka stworzenia, chętnie pozujące do zdjęć turystom i pozwalające się głaskać.

Nie wszyscy kochają koty. Sporadycznie zdarza się umyślne podrzucanie zatrutego pożywienia. Armia wolontariuszy służy jeszcze jednemu celowi – ochronie kotów przed zjedzeniem przez ludzi. Tak, tak, na południe od Limy w Kanete odbywa się co roku we wrześniu Festiwal Jedzenia z Kota (w wolnym tłumaczeniu).
Wolontariusze chronią koty, ale też starają się utrzymać kocią populację w ryzach – propagują program TNR – złap, wykastruj, wypuść (Trap-Neuter-Return). Uświadamiają też społeczeństwu, jak ważną rolę odgrywają koty w walce ze szczurami.
Niedawno wywołała burzę wypowiedź Micaeli Talavery z agencji ochrony zdrowia, iż koty z Miraflores stanowią realne zagrożenie epidemiologiczne.
Wzburzeni koci wolontariusze uważają to wystąpienie za nadreakcję władz, zwracają uwagę na fakt ciągłej opieki weterynaryjnej nad kotami świątynnymi.
"Koty z parku Miraflores sa częścią Miraflores. Są tradycją świątynnego parku. Mieszkają tu od ponad 15 lat. Nie można nazywać ich plagą." – dosadnie stwierdziła Natalie Sanchez, członek grupy wolontariuszy z Miraflores.

Koty i ich opiekunowie górą. Za boskim błogosławieństwem.