Kocie anioły istnieją naprawdę


Dowodem na to jest Liza, szylkretowa koteczka, która była ostatnim życzeniem dziewczynki umierającej na nowotwór.

Słyszałam o ludziach, opisujących zwierzęta jako wcielenia aniołów. Nie mogłam tego zrozumieć, póki Liza nie spotkała Kylie – opowiada Robin Myers.

Kylie to jej córka. Dziewczynka zachorowała na raka. Wdrożono intensywne leczenie, wydawało się, że udało się pokonać nowotwór, że wszystko idzie w dobrą stronę. Niestety, pojawiły się przerzuty. Kylie dzielnie znosiła chemioterapię, pobyty w szpitalu. Wiedziała, że nie ma już dla niej nadziei. Wyczerpano możliwość pomocy, jak to ładnie mówi się w języku medycznym. Pozostawała opieka paliatywna.

Kylie poprosiła rodziców o spełnienie jej ostatniego życzenia – o kotka, którego będzie mogła przytulać. Ale to nie był jedyny powód jej prośby.


fot. Smiley for Kylie

W schronisku dla zwierząt organizacji charytatywnej Angels Among Us Pet Rescue na nowe domy czekało wiele kotów. Wśród nich szylkretowa koteczka Dolly. Jakiś czas temu trafiła pod opiekę Angels. Była wówczas w bardzo złym stanie – chora, skrajnie wychudzona, sama skóra i kości. Zawalczono o nią. Ona zawalczyła o siebie. Wyzdrowiała.

W tym właśnie czasie do schroniska zadzwoniła mama Kylie z prośbą o kotka dla swojej umierającej córki. Po poznaniu historii Dolly wybór był oczywisty. Koteczka dostała nowe imię – Eliza – i zabrano ją na salę szpitalną.

Gdy Kylie zobaczyła Lizę, jej twarz rozpromieniała. Dosłownie. Wyciągnęła ręce, Liza wtuliła się w dziewczynkę, zwinęła w kłębek i stał się cud. Przez następne  dwa i pół dnia Liza nie opuszczała dziewczynki. Inne dzieci próbowały zabawić Lizę, ta jednak nie chciała oddalić się od łóżka Kylie. Była całkowicie oddana przyjaciółce.

fot. Smiley for Kylie

Dwa i pół dnia. Tyle życia zostało Kylie. Gdy czuła, że to już czas, poprosiła rodziców, by zaopiekowali się kotką i dali jej dom, taki na zawsze. Szepnęła też coś do ucha Lizy.

Dziewczynka odeszła. Zrozpaczeni rodzice zabrali kotkę do domu. I stał się drugi cud. Liza nie odstępowała mamy Kylie na krok. Przytulała się do niej, obejmowała łapkami, zlizywała łzy z twarzy i mruczała. To była jej druga misja. Pocieszyć tych, którzy zostali.


fot. Mutual Rescue

„Nigdy nie spotkałam kota, który tak dobrze wiedziałby, czego potrzebuję.” Robin była zdumiona.

Kocie anioły są na tym świecie.

źródło: lovemeow