Kocie zaślubiny. Póki nas śmierć nie rozłączy…

Brytyjczycy słyną ze słabości do zwierzaków domowych. Wymyślili nawet... kocie zaślubiny w urzędzie stanu cywilnego.

W Europie Wyspiarze znani są z miłości do zwierzaków domowych – i to od królowej począwszy, po bezdomnych na ulicach Londynu skończywszy, którym prawie zawsze przy żebraniu towarzyszą psy. Oprócz 7,3 mln psów (najwięcej labradorów) na Wyspach żyje 7,2 mln kotów (górą są dachowce i mieszańce), 8 mln węży, milion króliczków, milion różnego rodzaju ptaszków (kanarki, papugi itd.), po pół miliona świnek morskich i chomików, 300 tys. kucyków, 200 tys. żółwi i aż 50 mln rybek w ogrodach i akwariach.

Według szacunków psich i kocich think tanków zwierzaki kosztują rocznie Brytyjczyków 3-4 mld funtów – więcej niż kosmetyki czy ciastka. Z sondaży wynika, że 63 proc. wyspiarzy wydaje na swe pociechy więcej niż na przyjaciół, a 14 proc. – więcej niż na członków rodziny.

Kocie zaślubiny

Do czego mogą się posunąć Brytyjczycy z miłości do zwierząt? Do organizowania imprez takich jak psie i kocie zaślubiny w „urzędzie stanu cywilnego”. Jeden z takich urzędów prowadzi od czterech lat Ann Clark, na co dzień właścicielka hotelu dla kotów.

Ceremonie odbywają się w ogrodzie pod specjalnie zbudowaną pagodą. Przysięgi małżeńskie dla swych czworonożnych pociech piszą zwykle właściciele. Ani Clark, ani jej klienci nie przejmują się tym, że do udzielania psich ślubów nie ma żadnych podstaw prawnych. W końcu chodzi o to, by mieć frajdę i jeszcze jedną okazję do spotkania się w szerszym gronie psiarzy czy kociarzy.

kocie zaślubiny
fot. Shutterstock

Po ceremonii, która w wersji bez żadnych atrakcji kosztuje 150 funtów, Clark wręcza certyfikat małżeństwa. Idzie z duchem czasu – udziela też ślubów parom psów czy kotów tej samej płci (jeśli chcą tego właściciele), ale śluby właścicieli z psami czy kotami są wykluczone.

W wywiadach Clark opowiada, że na taki ślub ludzie wydają zwykle od kilkuset do kilku tysięcy funtów. Ale zdarzają się też śluby glamour, o których z lubością pisuje „Daily Mail”. Według bulwarówki najbardziej huczna psia uroczystość ślubna na Wyspach miała miejsce we wrześniu 2010 r. w Bradwell-on-Sea w hrabstwie Essex. Kosztowała, bagatela – 20 tysięcy funtów.