Komu lew odbije się czkawką?


Olbrzymie protesty wzbudziło nowe menu restauracji w amerykańskim mieście Mesa (nieopodal Phoenix). Jej właściciel Cameron Selogie z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA postanowił zaserwować swoim klientom. burgery z lwiego mięsa.

Aby ich spróbować, trzeba się było zapisać na listę (40 rezerwacji rozeszło się ponoć błyskawicznie, kolejnych 100 osób zapisało się listę rezerwową). Jeszcze więcej było jednak głosów oburzenia – zarówno ze strony osób prywatnych, jak i organizacji prozwierzęcych. Pod restauracją rozpoczęły się pikiety. Wprawdzie spożywanie mięsa z lwów afrykańskich nie jest niezgodne z prawem, to zdaniem protestujących koty te należy otaczać szczególną ochroną.
W końcu właściciel restauracji skapitulował. Teraz twierdzi, że wprowadzono go w błąd. – Tłumaczono mi, że zwierzęta nie były specjalnie zabijane na
mięso – mówi.
Trudno powiedzieć co w tej historii bardziej przeraża, bezmyślność właściciela, czy liczba chętnych do spróbowania "przysmaku".