Czy kot może adoptować innego kota? Wygląda na to, że tak!


Najmilsi goście często przychodzą niespodziewanie! Tak było w przypadku tego maluszka...

Adoptował kota, nie pytając opiekunów o zdanie! Poznajcie historię niesamowitej więzi mruczków, które tworzą teraz zgraną paczkę.

Niezapowiedziany gość

Kocia rodzinka Klarieke liczyła do ostatniego lata: męża, kilka koni, kóz, kur oraz trzy urocze kocie pyszczki. Najkrótszy staż w tym sympatycznym stadzie miał tabby Stavros. Rodzina Klerieke uratowała go rok wcześniej. Kociakowi nie przeszkadzało to w szybkim przejęciu dowodzenia w grupie. Cała kocia gromadka świetnie się dogadywała, a Klarieke nie uważała, by był im potrzebny ktoś jeszcze. Jednak życie, a właściwie Stavros, zweryfikowali jej plany.

Czytaj też: Mój kot się nudzi. Czy adoptować drugiego?

Kot adoptował kota!

Pewnego dnia po gospodarstwie Klerieke zaczął buszować obcy przybysz. Był malutki, szary, a jego białe łapki szybciutko przebierały, żeby jak najprędzej przemieścić resztę ciałka tajemniczego gościa z jednej kryjówki do drugiej. Nie miał on złych zamiarów – chciał tylko znaleźć coś do jedzenia.

Czytaj też: Suczka adoptowała kocięta. Oto miłość ponad podziałami!

Zanim gospodarze zorientowali się, że mają niespodziewanego gościa, Stavros przejął inicjatywę. Od razu zapoznał się z przybyszem, który okazał się małym, samotnym kociakiem. Tabby z miejsca zaopiekował się maluszkiem i szybko przyprowadził go do domu. Mimo jego wymownej miny, maluszek nie od razu znalazł nowy dom. Klarieke na początku próbowała ustalić, czy maluch przyprowadzony przez Stavrosa nie ma już opiekunów. Mógł się przecież zgubić. Przez ten czas starszy mruczek cały czas troszczył się o małego towarzysza i nawet gdy opiekunka dokarmiała bezdomniaczka, Stavros użyczał mu też swojej miski.

Już nie trzy, a cztery

Przyjaźń tej dwójki rozpoczęła się tak natychmiastowo i od początku była tak silna, że opiekunowie nie mieli wątpliwości – Stavros adoptował kota, nowego członka ich rodziny. Po bezowocnych poszukiwaniach domu dla maluszka, który przez cały czas znajdował się pod skrzydłami – a raczej łapami –  starszego opiekuna, Klarieke postanowiła zatrzymać go w domu. Kociak dostał imię Charlie i oficjalnie stał się członkiem tej zwierzolubnej rodziny! Oczywiście potrzebował kilku dni, żeby oswoić się z nową sytuacją, ale prędko stał się mruczkiem kanapowcem. Teraz szaleje za nim nie tylko Stavros, ale i wszyscy domownicy.

źródło: Boredpanda | zdjęcie główne: Instagram

Autor: Julia Dzierżak
Array