Kot by się uśmiał


Czy koty mają poczucie humoru? Czy śmiałyby się z żartów na własny temat? Tego nie wiemy, ale jesteśmy pewni, że Wy uśmiechniecie się czytając kocie dowcipy.

Mały kotek wraca ze szkoły. Mama pyta go, czy był grzeczny.
– Miau, miau!- odpowiada kotek.
– A jak ci poszła lekcja języka obcego?
– Hau, hau!

Na lekcji biologii nauczycielka pyta:
– Kto wymieni cztery zwierzęta z rodziny kotów?
Jasio:
– Kocur, kocica i dwoje kociąt!

Mama pyta Jasia:
– Gdzie podziały się rybki z akwarium?
– Nie wiem, mamo, zapytaj kota.

Jasio, idąc ulicą z mamą, zauważa kota i pyta:
– Mamo! Czy to kot, czy kotka?
– Kot. Nie widzisz, że ma wąsy?

Kot mówi do drugiego kota:
– Tak wytresowałem swego pana, że gdy tylko zamiauczę, daje mi whiskas.
– A u mnie jest na odwrót. Kiedy mój pan zamiauczy, to ja mu przynoszę whisky.

W szpitalu psychiatrycznym lekarz pyta pielęgniarkę:
– Siostro, jak się czuje pacjent, który uważa się za tygrysa?
– Znacznie lepiej. Obecnie uważa, że jest kotem i grzecznie pije mleko z miseczki.

Mama zwraca uwagę Jasiowi:
– Nie ciągnij kota za ogon! To go boli.
– Ja go tylko trzymam, on sam ciągnie!

Jak długo żyje mysz??
– To zależy od kota.

Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi strojami na zimę i mówi:
– Chciałabym mieć takie futro…
Na co mąż spoza gazety:
– To jedz whiskas.

Żona czyta książkę „Psychologia zwierząt”. W pewnej chwili zwraca się do męża:
– Tu jest napisane, że koty są okrutne, perfidne i zdradliwe. Czy to prawda?
– Tak, kiciu.

Na lekcji biologii nauczycielka mówi:
– Pamiętajcie dzieci, że nie wolno całować kotów ani piesków, bo mogą się w ten sposób przenosić różne groźne zarazki. A może któreś z was ma na to przykład?
Zgłasza się Jasio:
– Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała kotka.
– I co?
– No i zdechł.

Mężczyzna postanowił pozbyć się kota. Zapakował go do koszyka i zaniósł kilka ulic dalej. Zadowolony, że pozbył się problemu, wraca do domu – kot już tam jest. Niezrażony na drugi dzień wywozi kota za miasto i szybciutko wraca do domu. W domu zastaje kota…. Myśli sobie: ,,Uparta zaraza”. Nazajutrz wywozi kota krętymi drogami 100 kilometrów od miasta. Po niedługim czasie dzwoni do domu:
– Jest kot? – pyta żonę.
– Jest.
– To dawaj go do telefonu, bo nie wiem, jak wrócić do domu…