Kot na senatora


"Hank to dziecko ulicy - nie miał niczego, dlatego wie, jak dużo znaczy ciężka praca. Pracował i uczył się jednocześnie, bo był zwyczajnie zbyt uparty, by pozwolić okolicznościom decydować o swojej przyszłości." To fragment życiorysu pewnego kota...

"Hank to dziecko ulicy – nie miał niczego, dlatego wie, jak dużo znaczy ciężka praca. Pracował i uczył się jednocześnie, bo był zwyczajnie zbyt uparty, by pozwolić okolicznościom decydować o swojej przyszłości. Po ukończeniu szkoły z wyróżnieniem Hank szybko wkroczył do świata biznesu. Rozkręcił lokalne firmy, które okazały się sukcesem. (…) Wie, że kluczem do lepszej przyszłości jest tworzenie nowych miejsc pracy" – czytamy w życiorysie pewnego kandydata na senatora stanu Wirginia w Stanach Zjednoczonych. Na imię ma Frank i jest kotem. Chce walczyć o prawa zwierząt.

Hank stanie do walki o fotel senatora z b. gubernatorem Wirginii Georgem Allenem i Timem Kainem z Partii Demokratycznej. Właściciel Hanka Anthony Roberts twierdzi, że dla żartu zorganizował kotu kampanię wyborczą. Założył mu wyborcze profile na Twitterze i na Facebooku oraz stronę kampanijną, na której opublikował spot.
Żart się udał. A nawet lepiej: stronę Hanka odwiedziło tyle internautów, że padła. Na Facebooku Hanka ma już ponad 2,7 tys. fanów.

O tym, czy Frank dostanie się do senatu okaże się jesienią – 6 listopada, wtedy to bowiem odbędą się wybory prezydenckie i do senatu.

źródło: tokfm.pl, YouTube