Kot przeszedł 1100 km, chcąc wrócić do domu. Pomylił kierunki…

Jeśli ktokolwiek z was jeszcze uważa, że koty nie przywiązują się do ludzi, najwyższa pora zweryfikować swoje poglądy. Od kilku dni jest głośno o zaginionym, czarno-białym kocurze, który niespodziewanie odnalazł się po rocznej nieobecności. Wszystko wskazuje na to, że kot Noirou robił co w jego mocy, by wrócić do swoich opiekunów – przeszedł ponad 1100 km! Jest tylko jeden szczegół: pomylił kierunki…

Kot Noirou – zdeterminowany podróżnik

Noirou zaginął w ubiegłym roku na południu Francji. Zniknął w okolicach Montpellier, gdzie spędzał wakacje ze swoimi opiekunami – hiszpańskim małżeństwem. Poszukiwania nie przyniosły efektu, a kocur spędził we Francji ponad 12 miesięcy. Niespodziewanie odnalazł się nad kanałem La Manche, gdzie przypadkowi Francuzi zaopiekowali się nim i zabrali go do weterynarza. Tam okazało się, że zwierzę ma wszczepiony czip z numerem identyfikacyjnym – dzięki temu udało się ustalić, kim są jego właściciele.

Miejsce, w którym został odnaleziony kot Noirou było oddalone o przeszło 1100 km od obszaru, na którym zaginął. Najprawdopodobniej kocur próbował na własną rękę (łapę?) wrócić do domu. Pech chciał, że pomylił kierunki – zamiast do Hiszpanii, powędrował na północ Francji.

Publiée par Clinique Vétérinaire des Faluns sur Lundi 15 octobre 2018

Długa droga do domu

Na szczęście dla kota, wszystko skończyło się pomyślnie. Po identyfikacji, francuska klinika weterynaryjna natychmiast powiadomiła jego właścicieli. Uszczęśliwiona rodzina kocura czym prędzej przyjechała po swojego pupila i zabrała go do Hiszpanii. Po długiej i trudnej podróży kot Noirou wreszcie wrócił tam, gdzie tak pragnął się znaleźć – do swojego domu.

Voici une jolie histoire : « c’est celle de Noirou 🐈 qui s’était égaré en septembre 2017 à Millau lors d’un séjour en…

Publiée par Clinique Vétérinaire des Faluns sur Lundi 15 octobre 2018

Klinika, która ustaliła tożsamość Noirou, podzieliła się historią jego niezwykłej podróży w mediach społecznościowych. Dzięki temu internauci z całego świata zyskali możliwość docenienia jego kociej determinacji. Według weterynarzy, którzy udzielili mu pierwszej pomocy, kot był w całkiem dobrym stanie – pomimo tak długiego okresu przebywania na wolności nie był nawet specjalnie wychudzony. Trzeba jednak przyznać, że mruczek miał też naprawdę sporo szczęścia – gdyby nie wszczepiony czip, mógłby nigdy nie dotrzeć do Hiszpanii. Zwłaszcza, że szedł nie w tym kierunku, co trzeba. Cieszymy się, że udało mu się wrócić do domu.

Autor: Agata Kufel