5 rzeczy, na które kot przeznaczyłby (twój) zwrot podatku

Mamy nadzieję, że złożyłeś już PIT i teraz czekasz tylko na zwrot podatku. Pewnie już myślisz, co mógłbyś kupić. A na co twój kot przeznaczyłby zwrot podatku?

Często dwoimy się i troimy, aby zapewnić naszemu kochanemu mruczkowi wszystko, co dla niego najlepsze. Niejeden opiekun bez mrugnięcia okiem wyda na pupila połowę swojej wypłaty. Okres rozliczeniowy w pełni. Niektórzy z niecierpliwością zacierają ręce w oczekiwaniu na przypływ gotówki i planują, jak nią rozporządzić. A czy zastanawiałeś się, na co kot przeznaczyłby zwrot podatku? A gdyby go tak o to zapytać? 😉

1.  Zabawki

Ta nasza kocia natura… Uwielbiamy się bawić i polować – również na wasze stopy. Zatem możesz być pewny, że kot przeznaczyłby zwrot z podatku na zabawki! I to nie byle jakie! Myślę, że kupiłbym sobie zestaw długopisów, spinek czy gumek do włosów. Tobie niestety ciągle giną. Co więcej, uważasz mnie za winnego tej sytuacji i… słusznie. Oczywiście wszystko zależy od upodobań mruczka – są i takie, które pobiegłyby prosto do sklepu zoologicznego po wędkę z kolorowymi piórkami czy myszki.

2. Jedzenie

Dobrze wiesz, jak ja kocham jedzenie. Tak, wiem. Czasami wyglądam, jakbym grymasił i wybrzydzał, ale… Kto tego nie robi? Przecież nie musi mi smakować wszystko, co kupujesz. Zwłaszcza że ciągle mi przypominasz, jakie to było drogie. Zatem na co kot przeznaczyłby zwrot podatku? Na kocie fast foody! Nie patrz tak, przecież ty też nie zawsze zdrowo się odżywiasz, a od czasu do czasu… można 😉

3. Kartony

Tak, tak i jeszcze raz tak! Czy jest na tym świecie osoba, która jeszcze nie słyszała o naszej obsesji na punkcie kartonowych pudeł? Prawda jest taka, że mógłbym wydać na nie znacznie więcej niż otrzymany zwrot z podatku. Zaopatrzyłbym się w różne wielkości, a nawet i kolory. Kto wie, może kupiłbym też największy drapak, jaki da się znaleźć? Wtedy zostałoby mi po nim duże opakowanie. Mógłbym się w nim ukryć i wyskoczyć, aby zaskoczyć swojego drogiego opiekuna. Ponadto uwielbiam wciskać się w te najmniejsze pudełka, wtedy mój człowiek nie może wyjść z podziwu, jak ja się tam zmieściłem…

4. Odurzająca trawka

Doskonale wiecie, jak na niektórych z nas działa kocimiętka. Ta przekornie nazywana przez was kocia trawka doprowadza nas do istnego szaleństwa! Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zrobiłbym sobie zapas na cały rok. Kto wie, może nawet i podzieliłbym się tym dobrodziejstwem z moimi kolegami z osiedla. W końcu to „zioło” jest całkowicie legalne, a jego zażywanie nie niesie za sobą żadnych reperkusji.

5. Wypasiona kuweta

Bywa, że nie zawsze stoisz w gotowości z łopatką, kiedy korzystam z kuwety albo wychodzisz na pół dnia, a moja toaleta nie lśni taką czystością, jaką powinna. Cóż, skoro teraz zarządzam pieniędzmi, to może czas kupić sobie lepszy model. Tak, myślę, że tym razem postawię na jakąś samoczyszczącą się kuwetę. Wtedy zawsze będę miał czyściutko. Tylko co ty, drogi opiekunie, będziesz wtedy robić? Chyba będę musiał wyrzucać więcej tego żwirku poza kuwetę. W końcu nie mogę pozwolić, żebyś za bardzo się nudził.

A twój kot na co przeznaczyłby zwrot podatku?

Autor: Magdalena Olesińska