Zaginął w Oregonie, odnalazł się w Nowym Meksyku


Jego opiekun był przekonany, że jego kota pożarły kojoty. Do tej pory nie może uwierzyć, że udało mu się wrócić.

Zaginione koty nie zawsze wracają szczęśliwe do domu. Niestety, wiele z nich przepada w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach. Zazwyczaj im dłużej kot pozostaje poza domem, tym mniejsza szansa, że uda się go odnaleźć. Zdarzają się jednak wyjątki od tej smutnej reguły – jednym z nich jest kot Sasha.

Kot Sasha powrócił po 5 latach

Kiedy czarny kot Sasha zaginął w 2014 roku w Oregonie, jego opiekun, Victor Usov, założył, że zwierzak prawdopodobnie padł ofiarą kojotów. Przez wiele lat nie miał żadnych wiadomości o mruczku i zdążył już pogodzić się z utratą przyjaciela. Niespodziewanie, miesiąc temu odebrał telefon, który zmienił wszystko.

„Mamy tu długowłosego, czarnego kota. Do mikrochipa jest przypisane twoje nazwisko, czy to twój zwierzak?” – padło pytanie w słuchawce. Gdy Victor usłyszał, skąd dzwoni jego rozmówca, przeżył szok. Skontaktował się z nim pracownik schroniska dla zwierząt w Santa Fe, w Nowym Meksyku – ponad 2000 km od jego domu! Usov w pierwszej chwili nie mógł uwierzyć, że to może być jego Sasha. A jednak…

Z Oregonu do Nowego Meksyku

Nikt nie wie, w jaki sposób kot Sasha pokonał tysiące kilometrów i trafił do Santa Fe. Jedno jest pewne: radził sobie całkiem nieźle przez ostatnie lata. Gdy trafił do schroniska, jego długie futro było trochę matowe, ale kocur ważył przeszło 8 kg – wcale nie był wychudzony. Gdziekolwiek przebywał przez cały ten czas, najwyraźniej z powodzeniem dbał o swoją dietę.

Victor podejrzewa, że kot mógł przypadkiem wsiąść do jakiegoś samochodu i po prostu odjechać w nieznane. Wszczepiony pod skórę mikrochip umożliwił identyfikację mruczka – tylko dzięki temu mógł po latach wrócić do domu. Przyleciał do Portland kilka dni temu w towarzystwie jednego z pracowników schroniska. Victor nie kryje radości, choć przyznaje, że Sasha zmienił się od ich ostatniego spotkania.

Gdy widziałem go po raz ostatni, był wielkości dużego burrito. Teraz osiągnął rozmiary czterech dużych burrito! Jest po prostu ogromny – powiedział Usov mediom.

Poniżej nagranie z lotniska, na którym Victor i Sasha spotykają się po raz pierwszy od pięciu lat.

Pilnuj swojego kota

Choć niezwykła i wzruszająca, historia Sashy należy do wyjątków – rzadko zdarza się, by po domowy kot przeżył tyle lat na ulicy (?) i ostatecznie wrócił bezpiecznie do domu. Trzeba też podkreślić, że w tym przypadku udało się to tylko dlatego, że mruczek miał wszczepiony mikrochip. Warto rozważyć taki sposób oznaczenia pupila – jest pewniejszy niż obróżka czy identyfikator.

Dbajmy też o bezpieczeństwo pupila w domu – zabezpieczenie okien i balkonu to podstawa. Nawet niewychodzący kot może próbować ucieczki – choćby ze zwykłej ciekawości.

źródło: nbcnews.com | zdjęcia: @ SANTA FE ANIMAL SHELTER

Autor: Agata Kufel